Zbliża się święto niepodległości, ale zanim zajmiemy się tym, czym niepodległość dziś jest, co to słowo oznacza w dzisiejszym świecie, i co my tak naprawdę świętujemy, przedstawiam praktyczny projekt – pomysł na to, byśmy się wszyscy połączyli.

        Na początek byłby to projekt mapowania polskich grobów. W dzisiejszym świecie prawie każdy z nas ma smartfon, rzeczą całkowicie możliwą byłoby, gdybyśmy stojąc przy jakimś grobie, albo będąc na jakimś cmentarzu,  przy pomocy jednej aplikacji, jednego kliknięcia mogli zobaczyć groby zacnych, zasłużonych Polaków, żołnierzy spoczywających nieopodal.

        Byłoby to coś świetnego zwłaszcza tutaj, na cmentarzach poza granicami Polski, ale przecież tego rodzaju baza danych ma nieograniczone możliwości i mogłaby dotyczyć również i polskich cmentarzy.

        Co ważne mogłaby  działać na zasadach „społecznościowych”, podobnie jak robi to Google, umożliwając zgłaszanie i potwierdzanie różnych informacji; oto stoimy przy grobie zasłużonego rodaka, widzimy na ekranie naszego smartfonu, że w bazie danych, go nie ma, klikamy przycisk „zgłoś”, nasz telefon załącza lokalizację, robimy zdjęcie nagrobka (dane osobowe mogą być wpisane ręcznie lub OCRowane ze zdjącia) i po potwierdzeniu przez instytucję polską zajmującą się moderowaniem informacja dodawana jest do spisu.

        Jaką instytucję polską? Myślę że odpowiednie finansowanie, by coś takiego przeprowadzić sprawnie, posiada, na przykład, Instytut Pamięci Narodowej.

        W ten sposób małym kosztem moglibyśmy stworzyć przy współpracy wszystkich zainteresowanych osób, bazę danych pochówków Polaków, o których powinniśmy pamiętać, i których powinniśmy wspomnieć w modlitwach, a przy okazji zyskalibyśmy „mapę”; klucz do globalnego labiryntu polskiej historii.

        Projekt nie musiałby się kończyć jedynie na grobach; polonijna baza danych, czyli organizacji polonijnych, firm polonijnych, polityków polskiego pochodzenia, do której każdy mógłby zgłaszać i z której każdy mógłby korzystać to drugi etap, takiego projektu.

        Istnieje wiele godnych zainteresowania poloników, żyje wielu Polaków, którzy w krajach osiedlenia działają w prominentnych instytucjach, ale bardzo często o nich nie wiemy;  nie wiemy o sobie nawzajem.

        Czas wykorzystać dostępne metody, które – na dobre i na złe – daje nam sieć, by ta informacja stała się dostępna.

        Wracając zaś do grobów, to przecież wiele polskich grobów jest zapomnianych na Wschodzie, czasem zbłąkany turysta staje przy takim nagrobku, odczytuje jakieś zamazane nazwiska… Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby mógł wyciągnąć swój smartfon, zrobić zdjęcie, automatycznie zlokalizować przy pomocy GPS miejsce i wysłać do weryfikacji?

        To prosty pomysł, ale efektywny i możliwy do przeprowadzenia, tym bardziej że tego rodzaju aplikacje z informacjami o nagrobkach można poszerzać, linkować z wiadomościami o historii Polski, dokonaniach osób zmarłych.

        Cmentarze to wielki uniwersytet polskiej historii. Ze względu na doświadczenia naszego narodu, nie tylko cmentarze na terenie dzisiejszej Polski, ale również te na Ukrainie, Białorusi, w Rosji, Kazachstanie, Turcji, Palestynie, Indiach, Pakistanie, Kenii, Nigerii, RPA, Peru, Argentynie, Meksyku… Lista jest olbrzymia, bo wojny, powstania i nieustanne zmagania niepodległościowe rozproszyły nas po całym świecie.  Czyż nie jest to projekt bardziej wart sfinansowania niż kupno jachtu z narodowymi emblematami czy produkowanie planszowych wystaw? Wykorzystajmy technologię, która jest na wyciągnięcie ręki, stańmy razem ponad granicami przy polskich grobach…

Andrzej Kumor