Po trze­cim, zdal­nym spo­tka­niu ame­ry­kań­skie­go pre­zy­den­ta Józia Bide­na z rosyj­skim pre­zy­den­tem Puti­nem (poprzed­nie spo­tka­nia odby­ły się w czerw­cu i lip­cu), Bia­ły Dom wstrzy­mał pomoc woj­sko­wą dla Ukra­iny. Cho­dzi podob­no o to, by w ten spo­sób “roz­ła­do­wać napię­cie” na gra­ni­cy Ukra­iny z Rosją.

        Wszyst­ko to być może, bo cóż to szko­dzi pre­zy­den­to­wi Bide­no­wi, że zapre­zen­tu­je się świa­tu w cha­rak­te­rze gołąb­ka poko­ju – ale bar­dziej praw­do­pob­ne jest to, że ad cap­tan­dam bene­vo­len­tiam Puti­na, podob­nie jak Naszej Zło­tej Pani, pre­zy­dent Biden coś rosyj­skie­mu pre­zy­den­to­wi na Ukra­inie obie­cał  i teraz ten pre­zent mu wrę­cza, ale w taki spo­sób, by stwo­rzyć wra­że­nie, że nie było i nie ma żad­ne­go pre­zen­tu, tyl­ko szla­chet­na wal­ka o pokój. Nie tyl­ko zresz­tą on – bo poja­wi­ły się donie­sie­nia, że i Nasza Zło­ta Pani, któ­rą w dniach ostat­nich na sta­no­wi­sku kanc­le­rza zastą­pił Nasz Zło­ty Pan Ofaf Scholz, blo­ko­wa­ła pró­by udzie­le­nia Ukra­inie woj­sko­wej pomo­cy – tyle, że w ramach NATO. Jeśli tak, to widać wyraź­nie, że stra­te­gicz­ne part­ner­stwo nie­miec­ko rosyj­skie funk­cjo­nu­je w naj­lep­sze, a i pre­zy­dent Biden pró­bu­je reak­ty­wo­wać rów­nież stra­te­gicz­ne part­ner­stwo NATO-Rosja, pro­kla­mo­wa­ne 20 listo­pa­da na szczy­cie NATO w Lizbo­nie, a następ­nie, w roku 2013, wysa­dzo­ne w powie­trze przez pre­zy­den­ta Oba­mę. Pokry­wa­ne jest to oczy­wi­ście buń­czucz­ną reto­ry­ką, ale taki para­wan jest koniecz­ny, sko­ro  pre­zy­dent Biden, szy­ku­jąc się do osta­tecz­ne­go roz­wią­za­nia kwe­stii chiń­skiej, musi wyga­szać kon­flik­ty na wszyst­kich innych kie­run­kach. Dla­te­go też pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Bia­łym Domu pre­zy­dent Biden nawet ofuk­nął dzien­ni­kar­kę, któ­ra koniecz­nie chcia­ła się dowie­dzieć, kie­dy USA wyślą na Ukra­inę woj­ska. W odpo­wie­dzi stwier­dził, że wysy­ła­nie woj­ska “nigdy nie było na sto­le”. I zapy­tał: “czy pani jest goto­wa wysłać ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy na woj­nę na Ukra­inie, by wal­czyć z Rosja­na­mi na polu bitwy?”

        Wyobra­żam sobie, jak musia­ło to zasmu­cić Wiel­ce Czci­god­ne­go posła Kowa­la, któ­ry już nie może wytrzy­mać, by wal­czyć o Ukra­inę do ostat­nie­go ame­ry­kań­skie­go, a tak­że — pol­skie­go żoł­nie­rza. Pre­zy­dent Biden zaś odwrot­nie – jeśli zamie­rzał­by wojo­wać z Puti­nem, to oczy­wi­ście – do ostat­nie­go żoł­nie­rza ukraińskiego.

        Tym­cza­sem Nowym Naszym Zło­tym Panem został przy­wód­ca nie­miec­kich socjal­de­mo­kra­tów Olaf Scholz, któ­ry nie­daw­no przy­był w gospo­dar­ską wizy­tą do War­sza­wy. Nastą­pi­ła ona zaraz po zakoń­cze­niu zwo­ła­ne­go z ini­cja­ty­wy Naczel­ni­ka Pań­stwa “szczy­tu” mają­ce­go wyra­zić zanie­po­ko­je­nie dekla­ra­cją budo­wy Unii Euro­pej­skiej, jako pań­stwa fede­ral­ne­go, któ­ra zna­la­zła się w umo­wie koali­cyj­nej, zawar­tej przez SPD, Zie­lo­nych i FDP.

        Wpraw­dzie pan pre­mier Mora­wiec­ki, któ­ry już nie może docze­kać się zablo­ko­wa­nych miliar­dów z Fun­du­szu Odbu­do­wy, skła­dał się, jak scy­zo­ryk, ale Nasz Zło­ty Pan był wobec tych umi­zgów nie­ugię­ty, w odróż­nie­niu od gene­ra­ła Jaru­zel­skie­go, któ­ry bez sprze­ci­wu, cho­ciaż z widocz­nym zaże­no­wa­niem, zno­sił natręt­ne uści­ski i gorą­ce poca­łun­ki natręt­ne­go pana red. Michnika.

        Te sce­ny, tuż przed 40 rocz­ni­cą wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go, poka­za­ła rzą­do­wa tele­wi­zja, wywo­łu­jąc wście­kłość Juden­ra­tu “Gaze­ty Wybor­czej”, któ­ra oskar­ży­ła pre­ze­sa Kur­skie­go o “wykra­dze­nie” archi­wum pani Tere­sy Torań­skiej, któ­ra te oble­śne sce­ny nakręciła.

        Widać, że Nasz Zło­ty Pan będzie kon­ty­nu­ował roz­po­czę­tą przez Naszą Zło­tą Panią w 2016 roku hybry­do­wą woj­nę z Pol­ską i bez cere­gie­li pró­bo­wał dys­cy­pli­no­wać nasz nie­szczę­śli­wy kraj przy pomo­cy finan­so­wych szan­ta­ży i dekre­tów fero­wa­nych w pod­sko­kach przez dys­po­zy­cyj­nych prze­bie­rań­ców z Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Sprawiedliwości.

        W tej sytu­acji mini­ster Zio­bro powie­dział, że w takim razie Pol­ska  powin­na wstrzy­mać się z zapła­ce­niem corocz­nej skład­ki do Unii i weto­wać wszyst­kie decy­zje wyma­ga­ją­ce jed­no­myśl­no­ści, aż Bruk­se­la prze­sta­nie się Pol­ski cze­piać. Naj­wy­raź­niej jed­nak taka poważ­na zastaw­ka musia­ła wystra­szyć i Naczel­ni­ka Pań­stwa i jego kola­bo­ran­tów, bo w lud poszedł uspo­ka­ja­ją­cy komu­ni­kat, że to jest “pry­wat­ny” pogląd pana mini­stra Zio­bry, a nie sta­no­wi­sko rzą­du. Nie wia­do­mo nawet, czy sta­no­wi­sko rzą­du wyra­ża­ją odgra­ża­nia się pana mini­stra Rau w spra­wie repa­ra­cji. Gdy­by bowiem Rada Mini­strów wystą­pi­ła w tej spra­wie do nie­miec­kie­go kanc­le­rza z ofi­cjal­ną notą, to co inne­go, a tak, to widać, że cho­dzi tyl­ko o przed­wy­bor­cze uwo­dze­nie wyznaw­ców Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go, na któ­rych już nie dzia­ła ani kata­stro­fa smo­leń­ska, a “Pol­ski Ład” wzbu­dza uczu­cia mieszane.

        Z jed­nej bowiem stro­ny obiet­ni­ce mno­żą się jak kró­li­ki, ale jed­no­cze­śnie infla­cja dre­nu­je zaso­by oby­wa­te­li spraw­niej od kie­szon­kow­ca. W tej sytu­acji, któż by nie chciał dostać np. ponad 850 mld dola­rów od Nie­miec tytu­łem repa­ra­cji? Każ­dy by chciał, tym bar­dziej, że pan Jan Zbi­gniew hra­bia Potoc­ki już daw­no tyle wła­śnie wypro­ce­so­wał przed Euro­pej­skim Sądem Polu­bow­nym – Sądem Arbi­tra­żo­wym w Cie­cha­no­wie, utwo­rzo­nym przez regio­nal­ną Radę Biz­ne­su w Opinogórze.

        Na razie jedy­nym bene­fi­cjen­tem kam­pa­nii repa­ra­cyj­nej jest dyrek­tor utwo­rzo­ne­go wła­śnie przez pre­mie­ra Insty­tu­tu Strat Wojen­nych, w któ­rym będzie wie­le weso­łych miejsc pra­cy. Weso­łych – ponie­waż repa­ra­cji będzie­my “docho­dzić” tak samo, jak od 2010 roku “docho­dzi­my do praw­dy” w spra­wie kata­stro­fy smoleńskiej.

        Tym­cza­sem w kra­ju nasi­la się wal­ka kla­so­wa – jak to przy roz­wo­ju socja­li­zmu – z tym, że z tere­nu eko­no­micz­ne­go, prze­nio­sła się na płasz­czy­znę medycz­ną. To oczy­wi­ste w sytu­acji, gdy sta­re kiej­ku­ty nakra­dły się pod­czas uwłasz­cza­nia nomen­kla­tu­ry, a Umi­ło­wa­ni Przy­wód­cy doją naszą bied­ną ojczy­znę teraz.

        Toteż Pro­pa­gan­da Abte­ilung nie­ubła­ga­nym pal­cem, jako wro­ga kla­so­we­go pięt­nu­je oby­wa­te­li nie­zasz­cze­pio­nych, wobec któ­rych rząd obmy­śla coraz to nowe meto­dy prze­śla­do­wań, a ormow­cy, “sygna­li­ści” i “akty­wi­ści” już prze­stę­pu­ją z nogi na nogę z nie­cier­pli­wo­ści, kie­dy wresz­cie zabrzmi trąb­ka do ataku.

        W tej sytu­acji zabrał głos dygni­tarz zatrud­nio­ny na ope­ret­ko­wej posa­dzie rzecz­ni­ka praw oby­wa­tel­skich wska­zu­jąc, że prze­śla­do­wa­nia – owszem – ale powin­ny mieć umo­co­wa­nie w usta­wie, a nie doraź­nych zarzą­dze­niach pana mini­stra Niedzielskiego.

        Sło­wem – cho­dzi o to, by pał­ki mia­ły prze­pi­so­wą gru­bość, a poci­ski – odpo­wied­ni kali­ber. Wte­dy pra­wa oby­wa­tel­skie będą zagwa­ran­to­wa­ne zgod­nie z kon­sty­tu­cją, co do któ­rej są wąt­pli­wo­ści, czy jest nad­rzęd­na nad pra­wem unij­nym, czy nie. Obroń­cy kon­sty­tu­cji, któ­rzy gwo­li jej popie­ra­nia urzą­dza­li nawet sean­se kica­nia z udzia­łem pana mece­na­sa Roma­na Gier­ty­cha, uwa­ża­ją, że ta cała tubyl­cza kon­sty­tu­cja pod­le­ga pra­wo­daw­stwu unij­ne­mu, pod­czas gdy nisz­czy­cie­le kon­sty­tu­cji, powo­łu­jąc się na orze­cze­nie “try­bu­na­łu Julii Przy­łęb­skiej” — jak  postę­pac­two, z inspi­ra­cji Juden­ra­tu “Gaze­ty Wybor­czej”, nazy­wa Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny — uwa­ża­ją, że w Pol­sce jest ona pra­wem najwyższym.

        Jak się oka­zu­je, nie­ocze­ki­wa­na zmia­na miejsc przy­tra­fi­ła się nie tyl­ko mał­po­lu­do­wi w popu­lar­nym nie­gdyś fil­mie pod tym tytu­łem, ale i mał­po­lu­dom z krę­gu żydow­skiej gaze­ty dla Pola­ków, któ­rzy mał­pu­ją, co tyl­ko mogą.

                Sta­ni­sław Michalkiewicz