To sło­wo zna­ne jest jesz­cze z cza­sów II Rze­czy­po­spo­li­tej, kie­dy po śmier­ci Józe­fa Pił­sud­skie­go obóz pił­sud­czy­kow­ski zaczął się roz­pa­dać. Ponie­waż ide­ałem Naczel­ni­ka Pań­stwa Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go jest przed­wo­jen­na sana­cja, to nic dziw­ne­go, że w jej naśla­do­wa­niu musia­ło dojść rów­nież do eta­pu dekompozycji.

        Nie tyl­ko wewnątrz obo­zu “dobrej zmia­ny”, nie tyl­ko ze wzglę­du na stra­te­gicz­ne part­ner­stwo nie­miec­ko-rosyj­skie, któ­re jak dotąd funk­cjo­nu­je, jak w zegar­ku, ale rów­nież dla­te­go, że od roku 2016 Niem­cy pro­wa­dzą prze­ciw­ko Pol­sce woj­nę hybry­do­wą – aktu­al­nie pod pre­tek­stem praworządności.

        W tej woj­nie wyko­rzy­sta­ne są już wszyst­kie insty­tu­cje Unii Euro­pej­skiej, z Komi­sją Euro­pej­ską i Euro­pej­skim Try­bu­na­łem włącz­nie. Może­my prze­ko­nać się o tym wła­śnie teraz, kie­dy — mimo pro­te­stów z pol­skiej stro­ny, że kara za kopal­nię “Turów” jest “bez­praw­na” — Komi­sja Euro­pej­ska wła­śnie oświad­czy­ła, iż potrą­ci­ła sobie te 70 mln euro z pie­nię­dzy, jakie teo­re­tycz­nie nale­ża­ły się Pol­sce z tytu­łu Fun­du­szu Odbu­do­wy. Skło­ni­ło to Wiel­ce Czci­god­ne­go euro­po­sła Ada­ma Bie­la­na do wysu­nię­cia pomy­słu, by Pol­ska z tego Fun­du­szu w ogó­le zrezygnowała.

reklama

        Wywo­ła­ło to w Sej­mie wście­kłe ata­ki ze stro­ny obo­zu zdra­dy i zaprzań­stwa, co wzbu­dza podej­rze­nia, że skó­ra na niedź­wie­dziu mogła już zawcza­su zostać podzie­lo­na. A prze­cież te 70 mln euro to nie wszyst­ko, bo licz­nik codzien­nie wybi­ja milion euro z tytu­łu dru­giej kary za zwle­ka­nie z naka­za­nym przez Euro­pej­ski Try­bu­nał Spra­wie­dli­wo­ści roz­pę­dze­niem Izby Dys­cy­pli­nar­nej Sądu Naj­wyż­sze­go. Od paź­dzier­ni­ka uzbie­ra­ło się już tego cał­kiem spo­ro; do poło­wy lute­go może to być już oko­ło 120 mln euro, a koń­ca nie widać.

        Wpraw­dzie pre­zy­dent Duda przed­sta­wił pro­jekt obli­czo­ny na to, by wilk był syty i owca cała, to zna­czy – zastą­pie­nia Izby Dys­cy­pli­nar­nej Izbą Odpo­wie­dzial­no­ści Zawo­do­wej, ale sędzio­wie z anty­rzą­do­wej par­tii “Iniu­ria” już ten pomysł wyśmia­li, wyja­śnia­jąc, że nie tyle cho­dzi o Izbę, co o to, że w Sądzie Naj­wyż­szym i w innych zasia­da­ją sędzio­wie “nie­le­gal­ni” tzn. reko­men­do­wa­ni przez “nową” Kra­jo­wą Radę Sądownictwa.

        Na domiar złe­go śro­do­wi­sko sku­pio­ne wokół mini­stra spra­wie­dli­wo­ści dekla­ru­je, że pre­zy­denc­kie­go pro­jek­tu nie poprze, co ozna­cza, że może on podzie­lić  los “lex kon­fi­dent”, któ­ra zosta­ła odrzu­co­na m.in. przy pomo­cy 24 gło­sów obo­zu “dobrej zmia­ny”. Jeśli tedy Pol­ska ma nie zostać pusz­czo­na w skar­pet­kach, to nie ma rady – będzie musia­ła się ugiąć, roz­pę­dzić Izbę Dys­cy­pli­nar­ną, żeby już cał­kiem nie demo­lo­wać finan­sów pań­stwo­wych, no i oczy­wi­ście pogo­dzić się z tym, że co upa­dło, to prze­pa­dło – bo Komi­sja Euro­pej­ska z pew­no­ścią wyko­rzy­sta pre­ce­dens “Turo­wa” i potrą­ci sobie nabi­te przez licz­nik kary z resz­tek Fun­du­szu Odbu­do­wy i z tego, co tam jesz­cze zostanie.

        Na to wszyst­ko nakła­da się w dodat­ku spra­wa zbrod­ni­cze­go “Pega­su­sa”, do któ­re­go w cha­rak­te­rze ofia­ry usi­ło­wał połą­czyć się pan Hołow­nia, ale kana­dyj­ska fir­ma jego kan­dy­da­tu­rę na męczen­ni­ka odrzu­ci­ła. Obóz zdra­dy i zaprzań­stwa doma­ga się powo­ła­nia sej­mo­wej komi­sji śled­czej, ale wszyst­ko zale­ży od Wiel­ce Czci­god­ne­go Paw­ła Kuki­za, któ­ry gotów jest poprzeć powo­ła­nie tej komi­sji pod warun­kiem, że zosta­nie jej prze­wod­ni­czą­cym. Oprócz nie­go mia­ło­by być jesz­cze dwóch wice­prze­wod­ni­czą­cych; jeden z obo­zu zdra­dy i zaprzań­stwa, a dru­gi – z obo­zu “dobrej zmia­ny”. Kie­dy bada­ne były­by przy­pad­ki inwi­gi­la­cji w cza­sach rzą­dów Donal­da Tuska i Ewy Kopacz, to pra­ca­mi komi­sji kie­ro­wał­by wice­prze­wod­ni­czą­cy z “dobrej zmia­ny”, a kie­dy bada­ne były­by przy­pad­ki inwi­gi­la­cji przez “dobrą zmia­nę”, to prze­wod­ni­czył­by wice­prze­wod­ni­czą­cy z obo­zu zdra­dy i zaprzań­stwa. Wiel­ce Czci­god­ny poseł Pup­ka wolał­by jed­nak na sta­no­wi­sko prze­wod­ni­czą­ce­go tej komi­sji wysu­nąć poboż­ne­go posła Jaro­sła­wa Gowi­na, któ­ry po powro­cie z kura­cji już nie może się docze­kać, by Naczel­ni­ko­wi Pań­stwa zadać dzię­gie­lu, ale na wszel­ki wypa­dek sam prze­zor­nie wysu­wa kan­dy­da­tu­rę Wiel­ce Czci­god­nej pani Sroki.

   Tym­cza­sem po skry­ty­ko­wa­niu przez same­go Naczel­ni­ka Pań­stwa “Pol­skie­go Ładu” już nie podo­ba się on tak bar­dzo nawet rzą­do­wej tele­wi­zji, ale to jesz­cze nic, bo wszy­scy cze­ka­ją na prze­ta­so­wa­nia w rzą­dzie. Swo­ją dymi­sję na wypa­dek odrzu­ce­nia “lex kon­fi­dent” zapo­wia­dał pan mini­ster Nie­dziel­ski, ale głów­nym kozłem ofiar­nym jak na razie został pan Kościń­ski, któ­ry był mini­strem finan­sów. Biu­ro Poli­tycz­ne PiS podob­no roz­wa­ża róż­ne kan­dy­da­tu­ry, np. Paw­ła Nowa­ka, któ­re­go nomi­na­cja na to sta­no­wi­sko ozna­cza­ła­by moim zda­niem, że woj­sków­ka ponow­nie przej­mu­je kon­tro­lę nad sek­to­rem finansowym.

        Fał­szy­we pogło­ski nie omi­ja­ją nawet pre­mie­ra Mora­wiec­kie­go — że to niby ma zostać pre­ze­sem NBP. Była­by to już praw­dzi­wa wisien­ka na tor­cie. Coś może być na rze­czy, bo pod­czas skrom­nej uro­czy­sto­ści z oka­zji 3 rocz­ni­cy śmier­ci b. pre­mie­ra Jana Olszew­skie­go, foto­gra­fo­wie uchwy­ci­li moment, gdy pod­czas wymia­ny zdań z Anto­nim Macie­re­wi­czem, pre­mier Mora­wiec­ki wprost prze­szył go na wylot wzro­kiem. Wyglą­da na to, że Anto­ni Macie­re­wicz musiał prze­ka­zać mu jakiś nie­do­bry komu­ni­kat, sko­ro tak to pana pre­mie­ra wzburzyło.

   Jak­by tego było mało rośnie napię­cie w związ­ku z sytu­acją na pogra­ni­czu rosyj­sko i bia­ło­ru­sko- ukra­iń­skim. Zim­ny ruski cze­ki­sta knu­je coraz to nowe spi­ski prze­ciw­ko suwe­ren­nej Ukra­inie, a ich pla­ny natych­miast “wycie­ka­ją” do Ame­ry­ka­nów, któ­rzy przed­sta­wia­ją je opi­nii publicz­nej, podob­nie jak to było z rewe­la­cja­mi na temat bro­ni maso­wej zagła­dy, posia­da­nej przez Sad­da­ma Husaj­na. Wte­dy oka­za­ło się, że to były fak­ty pra­so­we, ale teraz, to co inne­go; teraz to chy­ba wszyst­ko napraw­dę. Toteż Ame­ry­ka­nie wysy­ła­ją na Ukra­inę broń, a w ich śla­dy truch­ci­kiem podą­ża Pol­ska, prze­ka­zu­jąc Ukra­inie amu­ni­cję i uzbro­je­nie za dar­mo. Na szczę­ście nie wpły­nie to na zdol­ność bojo­wą naszej nie­zwy­cię­żo­nej armii – a przy­naj­mniej tak uwa­ża się w krę­gach zbli­żo­nych do Mini­ster­stwa Obrony.

        W dodat­ku Wiel­ka Bry­ta­nia zno­wu zaofe­ro­wa­ła Pol­sce – Ukra­inie też – sojusz, podob­nie jak w roku 1939 i 1945. Jak widzi­my, nie­po­ko­ją­cych ana­lo­gii jest cał­kiem spo­ro, więc nic dziw­ne­go, że pre­zy­dent Macron nie chcąc, by Fran­cja zosta­ła z tej wal­ki o pokój wymik­so­wa­na, odbył 5‑godzinną roz­mo­wę z cze­ki­stą Puti­nem, któ­ry jed­nak nawet go ofuk­nął, jako że wcze­śniej doga­dał się z Chiń­czy­ka­mi, co pozwo­li­ło mu prze­rzu­cić na Bia­ło­ruś dywi­zje syberyjskie.

        Nie­miec­ki kanc­lerz Scholz pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej z pre­zy­den­tem Józiem Bide­nem pła­wił się w ogól­ni­kach, a na pyta­nia o losy gazo­cią­gu Nord Stre­am 2 udzie­lał odpo­wie­dzi wymi­ja­ją­cych, pod­czas gdy pre­zy­dent Biden oświad­czył, że jeśli Rosja zaata­ku­je Ukra­inę, to będzie to koniec Nord Stre­am 2. Co to kon­kret­nie ozna­cza – nie wia­do­mo – ale cokol­wiek by to kon­kret­nie nie ozna­cza­ło, świad­czy­ło­by o dekom­po­zy­cji rów­nież wewnątrz NATO.

 Sta­ni­sław Michalkiewicz