Napię­cie w Euro­pie Środ­ko­wej od kil­ku dni gwał­tow­nie wzrosło.

        Litwa, powo­łu­jąc się na ostat­ni pakiet sank­cji, jakie Unia Euro­pej­ska zasto­so­wa­ła prze­ciw­ko Rosji, zamknę­ła kole­jo­wy tran­zyt sta­li i wyro­bów żela­znych przez swo­je tery­to­rium do Okrę­gu Królewieckiego.

        W odpo­wie­dzi Rosja wysto­so­wa­ła wobec Litwy coś w rodza­ju ulti­ma­tum – że mia­no­wi­cie podej­mie kro­ki odwe­to­we. Na czym mia­ły­by one pole­gać – tego na razie nie wia­do­mo, nato­miast wia­do­mo, co na to odpo­wie­dzia­ła Litwa. Otóż, wła­dze litew­skie sta­nę­ły na nie­ubła­ga­nym grun­cie pra­wo­rząd­no­ści – że zablo­ko­wa­nie tran­zy­tu jest zgod­ne z pra­wem, a jeśli Rosja uwa­ża ina­czej, to powin­na zwró­cić się po wyja­śnie­nia do Komi­sji Euro­pej­skiej, albo nawet do Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści, któ­ry wła­śnie inter­pre­tu­je sytu­acje praw­ne. Rosja bowiem powo­łu­je się na umo­wę z Unią Euro­pej­ską z roku 2003, według któ­rej tran­zyt do Obwo­du Kali­ni­gradz­kie­go przez Litwę miał być zapew­nio­ny. Dodaj­my, że mie­sięcz­nie do Obwo­du Kali­nin­gradz­kie­go przez Litwę prze­jeż­dża oko­ło 100 pociągów.

REKLAMA

        Jeśli oka­że się, że sytu­acja, do jakiej ostat­nio doszło jest roz­wo­jo­wa, to ozna­cza­ło­by, że  marze­nie pre­zy­den­ta Zełeń­skie­go, by woj­na na Ukra­inie roz­sze­rzy­ła się na inne kra­je Euro­py Środ­ko­wej, może się speł­nić. W takiej sytu­acji do woj­ny z całą pew­no­ścią wcią­gnię­ta zosta­ła­by rów­nież Polska.

        Czy decy­zja Litwy zosta­ła pod­ję­ta przez nią samo­dziel­nie, czy też  wyko­na­ła ona czy­jeś pole­ce­nie – tego oczy­wi­ście nie wie­my, cho­ciaż samo­wol­ka w tym przy­pad­ku była­by raczej mało prawdopodobna.

        Z dru­giej stro­ny Rosja też nie może iść na całość, bo zaata­ko­wa­nie Litwy ozna­cza­ło­by otwar­ty kon­flikt mili­tar­ny z NATO. Co praw­da art. 5 trak­ta­tu waszyng­toń­skie­go z 1949 roku nie obli­gu­je państw człon­kow­skich NATO do kon­kret­nej reak­cji w obli­czu napa­ści na pań­stwo człon­kow­skie, ale Rosja, choć­by ze wzglę­dów pre­sti­żo­wych, nie bar­dzo może pozwo­lić, żeby ją w ten spo­sób testo­wa­no. Mar­gi­nes bez­pie­czeń­stwa, zapew­nia­ny przez powstrzy­my­wa­nie się państw NATO przed bez­po­śred­ni­mi dzia­ła­nia­mi mili­tar­ny­mi prze­ciw­ko Rosji, w ten spo­sób się zmniejszył.

        A tu aku­rat wice­pre­mier odpo­wie­dzial­ny w rzą­dzie “dobrej zmia­ny” za nad­zo­ro­wa­nie resor­tów siło­wych, czy­li Jaro­sław Kaczyń­ski, wła­śnie odszedł z rzą­du, powie­rza­jąc sta­no­wi­sko wice­pre­mie­ra Mariu­szo­wi Błasz­cza­ko­wi, któ­ry jed­no­cze­śnie peł­ni urząd mini­stra obro­ny naro­do­wej. Naj­wy­raź­niej woli, by decy­zje for­mal­nie podej­mo­wał ktoś inny, cho­ciaż oczy­wi­ście bez zgo­dy Naczel­ni­ka Pań­stwa, któ­rym Jaro­sław Kaczyń­ski nie­for­mal­nie pozo­sta­je, żad­na decy­zja nie może wejść w życie.

        Mini­ster Błasz­czak dał się poznać jako dygni­tarz wojow­ni­czy, któ­ry poza tym bez mru­gnię­cia okiem kupu­je od Nasze­go Naj­waż­niej­sze­go Sojusz­ni­ka wszyst­ko, czym tam­ten pra­gnie nas obda­rzyć, więc w tej rosza­dzie per­so­nal­nej moż­na dopa­try­wać się rów­nież jego ręki.

        Czy­jej ręki moż­na się dopa­try­wać w powro­cie do rzą­du na sta­no­wi­sko mini­stra od spraw zbro­jeń w Kan­ce­la­rii Pre­mie­ra pana Tade­usza Kościń­skie­go, byłe­go mini­stra finan­sów, któ­ry ude­lek­to­wał nasz nie­szczę­śli­wy kraj “Pol­skim Ładem”, do któ­re­go zra­ził się nawet pan pre­mier – trud­no powie­dzieć – ale jakaś ręka na to sta­no­wi­sko go prze­cież przeniosła.

        War­to tedy przy­po­mnieć, że były dwa momen­ty, w któ­rych Sojusz­nik spra­wiał wra­że­nie, jak­by też chciał dopro­wa­dzić do roz­sze­rze­nia woj­ny z Rosją na przy­naj­mniej nie­któ­re pań­stwa Euro­py Środkowej.

        Za pierw­szym razem cho­dzi­ło o prze­ka­za­nie przez Pol­skę Ukra­inie samo­lo­tów woj­sko­wych. Jak pamię­ta­my, Depar­ta­ment Sta­nu pozwo­lił Pol­sce te samo­lo­ty prze­ka­zać, zazna­cza­jąc z naci­skiem, że to będzie pol­ska suwe­ren­na decy­zja, z któ­rą USA nie mają nic wspól­ne­go. Ale kie­dy mini­ster Rau zapro­po­no­wał, by te samo­lo­ty pole­cia­ły do ame­ry­kań­skiej bazy lot­ni­czej w Ram­ste­in w Niem­czech i żeby suwe­ren­ną decy­zję, co z nimi zro­bić, pod­ję­ły Sta­ny Zjed­no­czo­ne, to oka­za­ło się, że ta pro­po­zy­cja nie tyl­ko nie była “kon­sul­to­wa­na”, ale w ogó­le jest bez­sen­sow­na. A jest bez­sen­sow­na, bo jej speł­nie­nie stwa­rza­ło­by “ryzy­ko”.

        Dru­gi moment, to dekla­ra­cja Naczel­ni­ka Pań­stwa pod­czas jego boha­ter­skiej piel­grzym­ki do Kijo­wa, żeby NATO wysła­ło na Ukra­inę uzbro­jo­ną po zęby “misję poko­jo­wą”. Wpraw­dzie sekre­tarz gene­ral­ny NATO Stol­ten­berg od razu się od tego odciął oświad­cza­jąc, że NATO nie jest stro­ną w tym kon­flik­cie i nie zamie­rza nią zostać, ale rzecz­nicz­ka Bia­łe­go Domu, pani Psa­ki zako­mu­ni­ko­wa­ła, że pro­po­zy­cja ta będzie “roz­wa­ża­na”. Było to bar­dzo nie­po­ko­ją­ce, ale na szczę­ście pre­zy­dent Biden pod­czas swej podró­ży po Euro­pie naj­pierw poroz­ma­wiał z pań­stwa­mi poważ­ny­mi, więc kie­dy przy­je­chał do War­sza­wy, to już o żad­nej “misji poko­jo­wej” nie było mowy.

        No a teraz Litwa z blo­ka­dą tranzytu.

        Tym­cza­sem nasz nie­szczę­śli­wy kraj ma wystar­cza­ją­co dużo zmar­twień. Przede wszyst­kim nie­miec­ki szan­taż finan­so­wy prze­wi­du­je nie tyl­ko koniecz­ność likwi­da­cji Izby Dys­cy­pli­nar­nej, ale i reali­za­cję innych pomy­słów. Par­la­ment Euro­pej­ski przy­jął bowiem rezo­lu­cję, moż­na powie­dzieć, dele­ga­li­zu­ją­cą zarów­no Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny w War­sza­wie, jak i “nową” Kra­jo­wą Radę Sądow­nic­twa. Toteż pan pre­mier Mora­wiec­ki zauwa­żył nie­daw­no, że “nie ma ocho­ty umie­rać” za wymiar spra­wie­dli­wo­ści. Naj­wy­raź­niej nawet gdy­by nie było nie­miec­kie­go szan­ta­żu finan­so­we­go, to pan pre­mier zro­bił­by wszyst­ko, co trze­ba, na złość mini­stro­wi Zio­brze, z któ­rym od same­go począt­ku drze koty. Ten z kolei odgry­za się pre­mie­ro­wi Mora­wiec­kie­mu na odcin­ku węglo­wym twier­dząc, że powrót do węgla, to kwe­stia nasze­go bez­pie­czeń­stwa. Rze­czy­wi­ście, po pod­pi­sa­niu przez pre­mie­ra Mora­wiec­kie­go pro­gra­mu “dekar­bo­ni­za­cji” Pol­ski, a zwłasz­cza po trud­nej do wytłu­ma­cze­nia decy­zji o wstrzy­ma­niu impor­tu rosyj­skie­go węgla gru­be­go, z któ­re­go korzy­sta­ły przede wszyst­kim gospo­dar­stwa domo­we oraz zakrę­ce­niu przez Rosję kur­ka z gazem dla Pol­ski, sytu­acja sta­ła się kło­po­tli­wa. Cena węgla powo­li pod­cho­dzi do 3 tysię­cy zł za tonę. W odpo­wie­dzi rząd zapo­wie­dział wpro­wa­dze­nie ceny urzę­do­wej w wyso­ko­ści 996 zł za tonę dla odbior­ców indy­wi­du­al­nych. Róż­ni­ca mię­dzy tą ceną a ceną ryn­ko­wą, będzie wyrów­ny­wa­na do 750 zło­tych za tonę przez rząd, któ­ry jed­no­cze­śnie usta­no­wił limit na zakup z dopła­tą do pozio­mu mak­sy­mal­nie 3 ton. Wła­śnie w jed­nej z nie­wiel­kich spół­dziel­ni miesz­ka­nio­wych na Mazow­szu skoń­czy­ły się zapa­sy węgla, w związ­ku z tym miesz­kań­cy nie mają cie­płej wody, aż uda się kupić węgiel – ale wte­dy cena cie­płej wody będzie pew­nie wyż­sza. Nie wie bowiem lewi­ca, co czy­ni pra­wi­ca, bo z jed­nej stro­ny oka­zu­je się, że sko­ro nie ma gazu, to bez węgla nie da się żyć, ale z dru­giej – po sta­re­mu rząd dopła­ca do wymia­ny “kop­ciu­chów” na ele­ganc­kie pie­ce gazo­we, bo taki roz­kaz rzu­ci­ła w swo­im cza­sie Świa­to­wa Orga­ni­za­cją Zdro­wia, któ­ra woju­je nie tyl­ko z wiru­sa­mi, ale i ze smo­giem. Na tych przy­kła­dach widać traf­ność spo­strze­że­nia pre­zy­den­ta Ronal­da Reaga­na, któ­ry zauwa­żył, że rzą­dy nie roz­wią­zu­ją żad­ne­go pro­ble­mu, a tyl­ko stwa­rza­ją coraz to nowe.

 Sta­ni­sław Michalkiewicz