Apli­ka­cja Arri­ve­Can — jak się oka­zu­je może zostać z nami na sta­łe. Rząd twier­dzi, że jest to bar­dzo uży­tecz­ne narzę­dzie dla przy­spie­sze­nia pro­ce­su prze­kra­cza­nia granicy.

Arri­ve­Can rze­ko­mo spraw­dza przy­jeż­dża­ją­cych podróż­nych pod kątem COVID-19 i śle­dzi stan szcze­pień. Odmo­wa uży­cia apli­ka­cji  może skut­ko­wać grzyw­ną w wyso­ko­ści do 5000 dol. na mocy usta­wy o kwarantannie.

W rapor­cie fede­ral­ne­go audy­to­ra gene­ral­ne­go z grud­nia 2021 r. stwier­dzo­no, że apli­ka­cja Arri­ve­Can popra­wi­ła jakość infor­ma­cji zbie­ra­nych przez rząd na temat podróż­nych. Jed­nak sła­ba jakość danych ozna­cza­ła, że ​​pra­wie 138 000 wyni­ków testu COVID-19 nie moż­na było przy­pi­sać do przy­jeż­dża­ją­cych podróż­nych, a tyl­ko 25 pro­cent podróż­nych, któ­rym naka­za­no pod­dać się kwa­ran­tan­nie w zatwier­dzo­nych przez rząd hote­lach, zosta­ło zwe­ry­fi­ko­wa­nych, że w nich rzer­czy­wi­ście przebywało.

W zeszłym mie­sią­cu, z powo­du błę­du  Arri­ve­Can poin­stru­owa­ła oko­ło 10 200 podróż­nych, aby pod­da­wa­li się kwa­ran­tan­nie przez 14 dni mimo, że nie musie­li tego robić. Wie­lu kry­ty­ku­je dla­cze­go  te decy­zje są zauto­ma­ty­zo­wa­ne  i pierw­szeń­stwo ma to co naka­zu­je apli­ka­cja nie to co wyni­ka z danych.

Ostat­nie aktu­ali­za­cje Arri­ve­Can apli­ka­cji sku­pi­ły się na roz­sze­rze­nie jej apli­ka­cji, a nie na środ­kach zdro­wia publicz­ne­go. Na lot­ni­czych przej­ściach gra­nicz­nych moż­na teraz przy jej pomo­cy, wypeł­nić for­mu­larz zgło­sze­nia cel­ne­go przed przy­by­ciem na lot­ni­sko Toron­to Pear­son, Van­co­uver lub Montreal.

W zeszłym tygo­dniu rząd poin­for­mo­wał, że pla­nu­je roz­sze­rzyć tę  funk­cję o przy­lo­ty do Cal­ga­ry, Edmon­ton, Win­ni­peg, Otta­wy, Quebec City, Hali­fax na lot­ni­sko Bil­ly Bishop Toron­to City.

Elek­tro­nicz­ne gro­ma­dze­nie danych zwią­za­nych jest obo­wiąz­ko­we na wie­lu gra­ni­cach mię­dzy­na­ro­do­wych, a for­mu­la­rze inter­ne­to­we są coraz czę­ściej wyko­rzy­sty­wa­ne z powo­dów nie­pan­de­micz­nych. Austra­lia obsłu­gu­je swo­je elek­tro­nicz­ne zezwo­le­nia na podróż wyłącz­nie za pośred­nic­twem apli­ka­cji onli­ne, pod­czas gdy od przy­szłe­go roku będzie wyma­ga­ny for­mu­larz zezwo­le­nia onli­ne do odwie­dze­nia Unii Europejskiej .

Kana­dyj­scy urzęd­ni­cy  mogą pla­no­wać  coś podob­ne­go. Mini­ster bez­pie­czeń­stwa publicz­ne­go Mar­co Men­di­ci­no powie­dział dzien­ni­ka­rzom w czerw­cu, że cho­ciaż Arri­ve­Can zosta­ła stwo­rzo­na dla COVID-19, „ma moż­li­wo­ści tech­no­lo­gicz­ne, aby napraw­dę skró­cić czas potrzeb­ny na kon­tro­lę  na granicy”.

Przed pan­de­mią Kana­da roz­po­czę­ła już cyfry­za­cję swo­ich usług gra­nicz­nych za pomo­cą innych ini­cja­tyw, w tym insta­lo­wa­nia kio­sków cel­nych na głów­nych lot­ni­skach począw­szy od 2017 r. i wpro­wa­dze­nia w 2018 r. apli­ka­cji eDeclaration.

Wyso­cy ran­gą przed­sta­wi­cie­le admi­ni­stra­cji fede­ral­nej przy­zna­ją wprost, że Otta­wa wyko­rzy­stu­je COVID-19 jako oka­zję do przy­spie­sze­nia przej­ścia na digi­ta­li­za­cję obsłu­gi kon­tro­li prze­miesz­cza­nia się ludzi. Rząd fede­ral­ny wyko­rzy­stu­je kry­zys zdro­wia publicz­ne­go, aby  przy­zwy­cza­ić ludzi do zmo­der­ni­zo­wa­nej granicy.

Według Pier­re­’a St-Jacqu­esa, rzecz­ni­ka Imi­gra­cji i Unii Cel­nej, oko­ło jed­na czwar­ta osób, któ­re wjeż­dża­ją do Kana­dy samo­cho­dem z USA, nie uży­wa wcze­śniej ArriveCan.

Kana­dyj­ska Agen­cja Służb Gra­nicz­nych potwier­dzi­ła, że ​​na gra­ni­cy lądo­wej kana­dyj­sko-ame­ry­kań­skiej obo­wią­zu­je jed­no­ra­zo­we zwol­nie­nie dla podróż­nych, któ­rzy „mogli być nie­świa­do­mi” prze­pi­sów. Z pię­ciu milio­nów prze­praw mię­dzy 24 maja a 4 sierp­nia zwol­nie­nie to zosta­ło uży­te 308 800 razy, poda­ła CBSA.

Jest to tyl­ko tym­cza­so­we roz­wią­za­nie, powie­dział St-Jacqu­es, ponie­waż funk­cjo­na­riu­sze, któ­rzy już czu­ją się prze­cią­że­ni z powo­du bra­ków kadro­wych, sta­ją się „kon­sul­tan­ta­mi IT” i roz­wią­zu­ją pro­ble­my tech­nicz­ne podróż­nych, zamiast robić to, do cze­go zosta­li prze­szko­le­ni. „Jeśli celem apli­ka­cji jest zwięk­sze­nie wydaj­no­ści lub bez­pie­czeń­stwa podró­ży trans­gra­nicz­nych, to obec­nie nie dzia­ła” – dodaje

Bur­mi­strzo­wie miast przy­gra­nicz­nych, izby han­dlo­we miast przy­gra­nicz­nych, a nawet skle­py wol­no­cło­we skar­żą się,  że Arri­ve­Can, wraz z inny­mi ogra­ni­cze­nia­mi odstra­sza ame­ry­kań­skich turystów.

Tym­cza­so­wa przy­wód­czy­ni fede­ral­nych kon­ser­wa­ty­stów Can­di­ce Ber­gen napi­sa­ła we wto­rek na Twit­te­rze, że Arri­ve­Can stwo­rzył „nie­po­trzeb­ne prze­szko­dy” i „ szko­dzi kana­dyj­skiej gospo­dar­ce i bran­ży turystycznej”.

Kan­dy­dat­ka na kon­ser­wa­tyw­ne przy­wódz­two Leslyn Lewis twier­dzi że jest to „eks­pe­ry­ment nad­zo­ro­wa­nia populacji”.

Komi­sarz ds. pry­wat­no­ści bada rów­nież skar­gę doty­czą­cą gro­ma­dze­nia i wyko­rzy­sty­wa­nia danych oso­bo­wych przez aplikację.

za Cana­dian Press