Wyda­wa­ło się, że socjo­tech­nicz­ny chwyt Naczel­ni­ka Pań­stwa w posta­ci pro­kla­mo­wa­nia “dąże­nia” do uzy­ska­nia od Nie­miec repa­ra­cji wojen­nych, któ­ry miał­by pomóc PiS-owi w wygra­niu przy­szło­rocz­nych wybo­rów, albo speł­ni pokła­da­ne w nim ocze­ki­wa­nia, albo zakoń­czy się przed­wcze­śnie weso­łym obe­rkiem – a tym­cza­sem wyglą­da na to, że pocią­gnie za sobą nie­ocze­ki­wa­ne następstwa.

        Jak dotąd cała para szła w gwiz­dek, to zna­czy – w medial­ny jazgot, bo rząd, mimo pre­cy­zyj­nych wyli­czeń Wiel­ce Czci­god­ne­go posła Mular­czy­ka z Insty­tu­tu Strat Wojen­nych, nie wysto­so­wał żad­nej for­mal­nej noty do rzą­du nie­miec­kie­go – jed­nak kanc­lerz Scholz mimo to w wywia­dzie dla “Frank­fur­ter All­ge­me­ine Zeitung” pol­skie żąda­nia kate­go­rycz­nie odrzu­cił stwier­dza­jąc, że kwe­stia repa­ra­cji zosta­ła “osta­tecz­nie rozstrzygnięta”.

        Podob­nie musiał jesz­cze nie­daw­no uwa­żać ofi­cjal­nie rów­nież rząd pol­ski, bo mini­ster spraw zagra­nicz­nych w rzą­dzie Mate­usza Mora­wiec­kie­go Jacek Cza­pu­to­wicz, pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej ze swo­im nie­miec­kim odpo­wied­ni­kiem Wal­te­rem Ste­in­me­ie­rem powie­dział, że w sto­sun­kach pol­sko-nie­miec­kich pro­blem repa­ra­cji “nie ist­nie­je”. Teraz jed­nak Naczel­nik naka­zał ina­czej, toteż nie­za­leż­ne media roz­po­czę­ły bicie pia­ny, któ­re urzęd­ni­ków MSZ sta­wia nie­kie­dy w kło­po­tli­wej sytuacji.

        Począt­ko­wo był roz­kaz, że Pol­ska wca­le się w 1953 roku repa­ra­cji nie zrze­kła, bo nigdzie nie ma na ten temat żad­ne­go doku­men­tu, Potem się oka­za­ło, że jest, ale to wła­ści­wie nie doku­ment, bo nikt go nie pod­pi­sał, cho­ciaż z tre­ści wyni­ka, że decy­zję pod­ję­ła Rada Mini­strów – i tak dalej. Może przed nie­za­wi­słym sądem, zwłasz­cza takim, któ­re­mu prze­wod­ni­czył­by “praw­dzi­wy” sędzia, np. taki, któ­ry pro­wa­dzi pro­ces gru­py auto­ry­te­tów moral­nych prze­ciw­ko prof. Zyber­to­wi­czo­wi za to, że wyrwa­ło mu się, iż przy “okrą­głym sto­le” wła­dza komu­ni­stycz­na podzie­li­ła się wpły­wa­mi ze swo­imi kon­fi­den­ta­mi – to zręcz­ny pan mece­nas Mular­czyk mógł­by taki­mi krucz­ka­mi spra­wę prze­cią­gać – ale pro­blem w tym, że – jak dotąd – spra­wa repa­ra­cji była roz­pa­trzo­na – zresz­tą korzyst­nie dla Pol­ski – przez Euro­pej­ski Sąd Polu­bow­ny – Sąd Arbi­tra­żo­wy w Cie­cha­no­wie, utwo­rzo­ny przez Regio­nal­ną Radę Biz­ne­su w Opi­no­gó­rze, przed któ­rym, uwa­ża­ją­cy się za pre­zy­den­ta Pol­ski, pan Jan Zbi­gniew hra­bia Potoc­ki, uzy­skał wyrok opie­wa­ją­cy na ponad 800 mld dola­rów — ale żaden inny sąd nie został w tej spra­wie zaan­ga­żo­wa­ny i nie wia­do­mo, czy w ogó­le kie­dy­kol­wiek zostanie.

        Widocz­nie jed­nak nie­miec­kie­go kanc­le­rza ta spra­wa ziry­to­wa­ła, bo naj­wy­raź­niej zaczął się Naczel­ni­ko­wi Pań­stwa odwi­jać. Tu, dla jasno­ści wywo­du, muszę odwo­łać się do mojej ulu­bio­nej teo­rii spi­sko­wej, według któ­rej, u pro­gu trans­for­ma­cji ustro­jo­wej, bez­piecz­nia­cy, dotych­czas wysłu­gu­ją­cy się Sowie­tom, zaczę­li się prze­wer­bo­wy­wać do naszych nowych sojusz­ni­ków, m.in. – do nie­miec­kiej BND, któ­ra – podob­nie jak Ame­ry­ka­nie, czy Izra­el —  w ten spo­sób krę­ci tubyl­czy­mi “służ­ba­mi”, a za ich pośred­nic­twem – całym naszym nie­szczę­śli­wym kra­jem. W inny spo­sób trud­no było­by wytłu­ma­czyć przy­czy­nę, dla któ­rej pan gene­rał Piotr Pytel, zupeł­nie serio oświad­czył, że kie­dy Pol­ska  wspie­ra Ukra­inę, to “Rosja już tu – tzn. w Pol­sce – jest”, a wido­mym zna­kiem tej ruskiej tu obec­no­ści jest wła­śnie… Pra­wo i Sprawiedliwość.

        Według mojej ulu­bio­nej teo­rii spi­sko­wej, PiS jest ele­men­tem Stron­nic­twa Ame­ry­kań­sko-Żydow­skie­go, więc rewe­la­cje gene­ra­ła Pytla kła­dłem począt­ko­wo na karb roz­ża­le­nia spo­wo­do­wa­ne­go wyla­niem go jesie­nią 2015 roku ze sta­no­wi­ska sze­fa Służ­by Kontr­wy­wia­du Woj­sko­we­go, ale kie­dy te rewe­la­cje potwier­dził pan gene­rał Marek Duka­czew­ski, nabra­łem podej­rzeń, że spra­wa musi mieć szer­sze tło.

        Gene­rał Duka­czew­ski był bowiem ostat­nim sze­fem Woj­sko­wych Służb Infor­ma­cyj­nych, któ­rych od 2006 roku ofi­cjal­nie już “nie ma”, ale ta ofi­cjal­na nie­obec­ność jest tyl­ko wyż­szą for­mą obecności.

        Rzecz w tym, że WSI, któ­re trans­for­ma­cję ustro­jo­wą prze­szły przez niko­go nie nie­po­ko­jo­ne w szy­ku zwar­tym, przez 16 lat ofi­cjal­nej dzia­łal­no­ści w “wol­nej Pol­sce” nawer­bo­wa­ły sobie tyle agen­tu­ry, ile tyl­ko mogły, dzię­ki cze­mu mogą ręcz­nie ste­ro­wać naszym nie­szczę­śli­wym kra­jem, a za ich pośred­nic­twem – rów­nież cen­tra­le wywia­dow­cze państw trze­cich, któ­rym WSI służą.

        O pozy­cji pana gene­ra­ła Duka­czew­skie­go świad­czy m.in. to, że kie­dy tyl­ko coś się w Pol­sce dzie­je, to zaraz resor­to­wa “Sto­krot­ka” woła pana gene­ra­ła do TVN, a on mówi nie tyl­ko, jak jest, ale rów­nież – jak będzie.

        Sko­ro tedy rewe­la­cje gene­ra­ła Pytla zatwier­dził gene­rał Duka­czew­ski, nie moż­na już ich uwa­żać za gra­ni­czą­cy z rejo­na­mi psy­chia­trycz­ny­mi efekt trau­ma­tycz­nych prze­żyć zwią­za­nych z utra­tą sta­no­wi­ska, tyl­ko za ele­ment jakiejś ope­ra­cji, praw­do­po­dob­nie ste­ro­wa­nej zata­jo­ną ręką niemiecką.

        Dodat­ko­wą poszla­ką, któ­ra by na to wska­zy­wa­ła, jest nie­ocze­ki­wa­nie odgrza­nie w mediach zwią­za­nych poli­tycz­ne z Volks­deut­sche Par­tei, “kata­stro­fy smo­leń­skiej” a kon­kret­nie – atak na Anto­nie­go Macie­re­wi­cza, że w swo­im “rapor­cie”  nakon­fa­bu­lo­wał, ile się tyl­ko dało, a poza tym zata­jał dowo­dy, jeśli tyl­ko nie paso­wa­ły mu do przy­ję­tej z góry tezy – i tak dalej.

        War­to przy­po­mnieć, że wcze­śniej podob­nie pod­cho­dził Anto­nie­go Macie­re­wi­cza  pan red. Tomasz Pią­tek, któ­ry po szczę­śli­wym detok­sie został ozdo­bą “Gaze­ty Wybor­czej”. W mediach kola­bo­ru­ją­cych z Volks­deut­sche Par­tei uka­za­ły się opi­nie, że Macie­re­wicz został “zaora­ny”.

        Co cie­ka­we, ani pan gene­rał Pytel, ani pan gene­rał Duka­czew­ski, ani nikt inny nie przy­ta­cza żad­nych dowo­dów, któ­re wska­zy­wa­ły­by na agen­tu­ral­ny cha­rak­ter PiS, no bo trud­no za taki dowód uznać osten­ta­cyj­ną wro­gość do Rosji. Nie cho­dzi jed­nak o to, by zło­wić kró­licz­ka, ale by gonić go, aż zgo­nio­ny wyrzek­nie się wszel­kie­go opo­ru prze­ciw­ko  Niem­com, któ­re wte­dy już bez żad­nych opo­rów przy­stą­pią do decy­du­ją­cej fazy budo­wy IV Rzeszy.

        War­to też odno­to­wać reak­cję stro­ny żydow­skiej na pro­kla­mo­wa­nie przez Naczel­ni­ka Pań­stwa pro­gra­mu “dąże­nia” do uzy­ska­nia repa­ra­cji od Nie­miec. Juden­rat “Gaze­ty Wybor­czej natych­miast nie­ubła­ga­nym pal­cem wytknął posło­wi Mular­czy­ko­wi, że wbrew zatwier­dzo­nym do wie­rze­nia usta­le­niom star­szych i mądrzej­szych, w swo­jej wyli­czan­ce potrak­to­wał wyda­rze­nia w Jedwab­nem, jako “zbrod­nię niemiecką”.

        Ale na tym reak­cja stro­ny żydow­skiej bynaj­mniej się nie wyczer­pu­je. Izra­el­skie media, mimo iż Naczel­nik  powią­zał “dąże­nie” do repa­ra­cji z uzna­niem zasad­no­ści żydow­skich rosz­czeń w sto­sun­ku do Pol­ski, pode­szły do ini­cja­ty­wy PiS chłod­no. Nie­trud­no domy­ślić się przy­czy­ny tej rezer­wy. Otóż “dąże­niu” musi towa­rzy­szyć pro­pa­gan­do­wy jazgot, eks­po­nu­ją­cy pol­ską mar­ty­ro­lo­gię. Tym­cza­sem stro­na żydow­ska bar­dzo skru­pu­lat­nie  pil­nu­je swo­je­go mono­po­lu ma męczeń­stwo i żad­nych kon­ku­ren­tów, zwłasz­cza w posta­ci Pol­ski, tu nie potrze­bu­je. Co wię­cej, kon­ku­ren­cja taka utrud­ni­ła­by narzu­ca­nie Pol­sce tzw. “peda­go­gi­ki wsty­du”, a więc wzbu­dza­niu w spo­łe­czeń­stwie pol­skim bli­żej nie­uza­sad­nio­ne­go poczu­cia winy wobec Żydów. Celem “peda­go­gi­ki wsty­du” jest bowiem dopro­wa­dze­nie Pola­ków do sta­nu, w któ­rym nie będą zdol­ni do sprze­ci­wie­nia się Żydom w żad­nej spra­wie, przede wszyst­kim w spra­wie rosz­czeń mająt­ko­wych, któ­re nie­ustan­nie wiszą nad nami, niczym miecz Damoklesa.

Sta­ni­sław Michalkiewicz