8 maja 2026 r., w Warszawie podpisano umowę pożyczkową SAFE dla Polski – jako pierwszego kraju UE. To duży krok w ramach unijnego programu Security Action for Europe (SAFE), czyli Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy.

Polska dostaje dostęp do 43,7 mld euro (ok. 190 mld zł) w formie nisko oprocentowanej pożyczki (ok. 3–3,17% rocznie, w zależności od ratingu UE). Spłata rozłożona jest na do 45 lat, a pierwsza zaliczka (ok. 6,5 mld euro, czyli 15%) ma trafić jeszcze w maju.

MON i KPRM deklarują, że 80–89% środków trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego i gospodarki. Chodzi m.in. o:program Tarcza Wschód (umocnienia graniczne),
systemy antydronowe i obronę przeciwlotniczą, amunicję 155 mm, systemy artyleryjskie, mobilność wojskową i inne priorytety (łącznie ponad 120 projektów).

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Rząd podkreśla, że to wsparcie dla firm takich jak PGZ, Mesko (Piorun), Huta Stalowa Wola (Krab) czy stoczni. Część pieniędzy ma też iść na zakupy u europejskich producentów, ale z naciskiem na produkcję w Polsce.

SAFE nie jest „darmowym” prezentem – to pożyczka z surowymi regułami kwalifikowalności sprzętu W kontraktach nie więcej niż 35% kosztów komponentów może pochodzić spoza UE + EOG/EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria) + Ukrainy. Czyli minimum 65% wartości musi być „europejskie” – zazwyczaj niemieckie ponieważ Niemcy są największym eksporterem broni w Europie i czwartym na świecie.
Do końca maja 2026 r. Polska może robić zakupy „solo” (samodzielnie). Potem – w większości przypadków – wymagane jest wspólne zamówienie z co najmniej jednym innym państwem UE (joint procurement).
Kategoria 2 (np. zaawansowana obrona powietrzna, drony wyższych klas, systemy kosmiczne, AI) ma jeszcze ostrzejsze wymogi

Rząd twierdzi, że to nie blokuje zakupów z USA czy Korei Płd. – o ile sprzęt spełnia regułę 65% (np. przez montaż/licencję w Polsce). Krytycy (m.in. opozycja, prezydent) mówią jednak, że reguły faworyzują europejskich gigantów (Rheinmetall, KNDS, Airbus itp.) i komplikują zakupy „najlepszego” sprzętu z zewnątrz.
Dług SAFE na dekady – ok. 190 mld zł + odsetki (szacunkowo kolejne 100–180 mld zł w sumie). To obciążenie dla przyszłych pokoleń, choć przy rosnącym PKB może być „niedostrzegalne” tak   argumentują ekonomiści rządowi.

Ograniczenie manewru w zakupach – Reguła 65% + joint procurement po maju 2026 oznacza, że część modernizacji będzie musiała iść „pod dyktando” unijnych reguł i partnerów (Niemcy, Francja). Polska mocno stawia na Koreę i USA (K2, K9, Abrams, HIMARS, Patriot) – te zakupy nadal będą możliwe z własnych pieniędzy, ale SAFE ich nie sfinansuje w pełni.
Ryzyko faworyzowania obcych koncernów w Polsce (np. filie Rheinmetalla). Opozycja mówi wprost: „to nie polski przemysł, tylko niemiecki z polskim adresem”.
Możliwa utrata suwerenności decyzyjnej – UE może wstrzymać transze przy sporach politycznych (choć w praktyce mało prawdopodobne przy obronie).
Prezydent proponował „Polski SAFE 0%” (finansowanie przez NBP/Fundusz bez odsetek i bez unijnych warunków) – rząd poszedł inną drogą.