Kilka tygodni po kolejnych groźbach premiera Ontario Douga Forda o odcięciu lub obłożeniu dodatkowymi opłatami eksportu elektryczności do Stanów Zjednoczonych, prowincja podpisała kontrakt na import energii z Nowego Jorku. Umowa na 600 megawatów, realizowana przez Independent Electricity System Operator (IESO), ma obowiązywać od 1 listopada przez zimę i ma pokryć niedobory spowodowane wyłączeniem elektrowni jądrowej Pickering na modernizację.

IESO ogłosiło umowę z firmą Alpha Generation z Nowego Jorku. Importowana energia pochodzi z elektrowni na ropę i gaz (m.in.  Oswego na północ od Syracuse), co jest bardziej emisyjne niż energia jądrowa, którą częściowo zastępuje. Pickering (jednostki 5–8) został wyłączony pod koniec września 2026 r. na odnowienie i modernizację, co ma przedłużyć żywotność reaktorów CANDU nawet o 38 lat i docelowo przywrócić do sieci do 2200 MW. Projekt jest jednym z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych czystej energii w Kanadzie; prace budowlane ruszyły we wrześniu.

Oficjalnie kontrakt opisano jako krótkoterminowe zabezpieczenie niezawodności systemu na czas remontu. Cena nie została ujawniona. IESO podkreśla, że obecny import z USA jest niższy niż w większości ostatnich dwudziestu lat, a prowincja przygotowuje się na wyższy szczytowy popyt zimą.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Doug Ford, lider Progressive Conservative Party of Ontario, wielokrotnie traktował elektryczność jako narzędzie nacisku w sporze handlowym z administracją Donalda Trumpa. Ponad rok temu, po eskalacji wojny handlowej, mówił: „jeśli będzie konieczne, jeśli Stany Zjednoczone eskalują, nie zawaham się całkowicie odciąć im prądu”. Latem 2026 r. w Hamilton zapowiadał możliwość nałożenia dopłaty i użycia „każdego narzędzia z zestawu”. Wcześniej Ontario wprowadzało 25-procentową dopłatę do eksportu energii do USA.

Teraz prowincja importuje energię z tego samego kierunku, z którego wcześniej groziła odcięciem dostaw. Biuro premiera unika komentarzy i odsyła pytania do IESO.

Krytycy, m.in. Jack Gibbons z Ontario Clean Air Alliance, wskazują na ironię: „Przez miesiące Doug Ford groził odcięciem naszego eksportu elektryczności do Stanów Zjednoczonych, a teraz właśnie zakontraktował import brudnej amerykańskiej energii, żeby utrzymać światła zimą”. Zauważają też, że taka retoryka jest ryzykowna, bo Ontario bywa uzależnione od importu gazu i prądu z USA, zwłaszcza przy przestojach jądrowych. Profesor Warren Mabee z Queen’s University podkreśla, że handel energią między sąsiadami opiera się na zaufaniu i wzajemnej współpracy sieci.

 Historycznie Ontario było znaczącym eksporterem energii do Michigan, Nowego Jorku i Minnesoty, ale w ostatnich latach zdarzały się okresy, gdy Kanada jako całość była importerem netto.

Groźby odcięcia eksportu brzmią mocno w kampaniach i mediach, ale system elektroenergetyczny musi działać niezawodnie – zwłaszcza przy planowanych przestojach dużych elektrowni jądrowych i rosnącym popycie. Import „brudniejszej” energii z USA na czas modernizacji Pickering jest pragmatyczną decyzją techniczną, lecz politycznie kontrastuje z wcześniejszą retoryką premiera.