Zakończony właśnie turniej China Open przyniósł kolejny, choć być może nieco mniej zauważony rekord. Kanadyjska tenisistka polskiego pochodzenia Gabriela Dąbrowski zdobyła 25. tytuł w grze podwójnej w swojej karierze, gdy wraz z partnerką Luisą Stefani z Brazylii pokonały w finale rozstawione z numerem 1 Katerinę Siniakovą i Zhang Shuai 6:1, 6:2.
„Oczywiście dzisiejsza gra była naprawdę świetnym zwieńczeniem całego tygodnia, co było super dla nas” – powiedziała Dąbrowski na konferencji prasowej po meczu. „Zaprezentowałyśmy naprawdę wysoki poziom. Nasze przeciwniczki zmusiły nas do tego swoją renomą i liczbą rozegranych wspólnie meczów.”
Dąbrowski od wielu lat należy do światowej czołówki deblistek. Pierwszy wielkoszlemowy tytuł zdobyła na Roland Garros w 2017 roku (w mikście), wynik ten powtórzyła w Melbourne w 2018 roku, a następnie dwukrotnie wygrała US Open w deblu kobiet (w 2023 i 2025 roku).
Tytuł w Chinach jest również piątym w tym roku – po Dubaju, Strasburgu, Eastbourne i São Paulo. Jest to także jej siódme już zwycięstwo w turnieju rangi WTA 1000, a stosunkowo nowe partnerstwo ze Stefani przyniosło sukces już w siedmiu turniejach. Warto również dodać, że para ta w tym roku dotarła do finału Wimbledonu.
Zwycięstwo w finale China Open jest ważne i ciekawe nie tylko z punktu widzenia statystyki, ale również poziomu gry, jaki zaprezentowała kanadyjsko-brazylijska para. Finał przeciwko jednej z najlepszych par na świecie trwał zaledwie 59 minut.
Zwycięstwo to spowodowało również, iż Dąbrowski i Stefani zakwalifikowały się już do finałów WTA w deblu, które zostaną rozegrane w Indian Wells. Będzie to ósmy już występ Gabrieli Dąbrowski w tym turnieju.
Sukcesy odniesione w tym roku spowodowały również, iż Dąbrowski osiągnęła najwyższe miejsce w rankingu WTA w deblu, będąc sklasyfikowana na pozycji drugiej w lutym tego roku.
Warto również przypomnieć, iż w 2024 roku Dąbrowski zdiagnozowano raka piersi. Poddała się dwóm operacjom i oczywiście nie grała przez część sezonu 2024. Dość szybko jednak powróciła do gry, a w oświadczeniu wydanym po wznowieniu startów w turniejach WTA stwierdziła, iż „jest to ogromny przywilej, iż zalicza się do grona tych, które zwyciężyły chorobę”.




































































