Senat zaostrzył ustawę wdrażającą DSA. Zamiast „korekty” – szybsze blokady, krótsze terminy i apel Bosaka o weto
14 października 2026 r. Senat przyjął (64 głosy za, 0 przeciw, 28 wstrzymujących się) nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdraża w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Ustawa wraca teraz do Sejmu. Rząd przedstawia ją jako narzędzie walki z przestępczością i przemocą w internecie. Krytycy – w tym Krzysztof Bosak – widzą w niej kolejną próbę wprowadzenia administracyjnej cenzury, którą w styczniu 2026 r. zawetował już prezydent Karol Nawrocki.
Poprzednia wersja ustawy została zawetowana przez prezydenta Nawrockiego, który uznał ją za formę administracyjnej cenzury i zagrożenie dla wolności słowa (porównując mechanizmy do „Ministerstwa Prawdy” z Roku 1984). Po wecie rząd podzielił regulację na dwie ustawy. Jedną (dotyczącą m.in. koordynatora usług cyfrowych) prezydent podpisał. Druga – ta właśnie procedowana – dotyczy procedur blokowania „nielegalnych treści”.
Sejm uchwalił ją na początku października 2026 r., przyspieszając prace w kontekście serii ataków nożowników w szkołach. Krytycy od początku wskazywali, że tragedie są wykorzystywane jako pretekst do szerszej kontroli treści.
Rząd wcześniej zapowiadał „korekty” w Senacie. Zamiast złagodzenia Senat wprowadził zmiany, które przyspieszają i zaostrzają procedurę:
- Skrócenie vacatio legis z 6 do 3 miesięcy. Nowe przepisy mają wejść w życie szybciej.
- Rozszerzenie natychmiastowej wykonalności decyzji o blokowaniu (na wniosek prokuratora lub Policji) m.in. w przypadkach przyjęcia zlecenia zabójstwa, namawiania do samobójstwa czy stosowania gróźb bezprawnych.
- W określonych przypadkach treści związanych z przemocą lub groźbami motywowanymi rasą, pochodzeniem etnicznym, wyznaniem lub przynależnością polityczną decyzje o blokowaniu mają podejmować prezes UKE lub przewodniczący KRRiT (zamiast sądów).
- Skrócenie terminów na przedstawienie dowodów w postępowaniach dotyczących najcięższych przestępstw z rygorem natychmiastowej wykonalności: platformy – 24 godziny zamiast 14 dni; autorzy treści – 24 godziny zamiast 2 dni. Poprawkę tę zgłosiła opozycja.
Wiceminister Dariusz Standerski podkreślał, że chodzi o „ściśle określony katalog przestępstw” i że szybka reakcja może ratować życie. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił o „podaniu ręki prezydentowi” i o tym, że ustawa chroni użytkowników, a nie ogranicza wolności słowa.
Krzysztof Bosak (Konfederacja) 16 października 2026 r. publicznie zaapelował do prezydenta Nawrockiego o weto. W poście na X napisał m.in., że rząd przedstawia przepisy jako narzędzie walki z zagrożeniami dla dzieci i przestępczością, ale „próbuje wykorzystać to jako pretekst i dać urzędnikom znacznie szerszą władzę nad tym, co możemy publikować”. Zaznaczył, że do ścigania przestępstw służą policja, prokuratura i sądy, a wykorzystywanie krzywdy dzieci do wywierania presji jest „politycznym szantażem”.
Krytycy wskazują na kilka stałych problemów:
-
Katalog „nielegalnych treści” pozostaje szeroki i obejmuje m.in. elementy związane z mową nienawiści, co w praktyce może być interpretowane rozszerzająco.
-
Przeniesienie decyzji na organy administracyjne (nawet z późniejszą kontrolą sądową) odwraca klasyczną logikę: zamiast sądu jako pierwszej instancji, obywatel/platforma musi bronić treści przed urzędnikiem.
-
Skrócone terminy (szczególnie 24-godzinne na dowody) utrudniają realną obronę zwykłym użytkownikom i mniejszym podmiotom – łatwiej poradzą sobie duże media z prawnikami na etacie.
-
Ryzyko, że mechanizm będzie stosowany także wobec treści politycznych lub krytycznych wobec władzy, zwłaszcza przy nieostrych kryteriach.
Ustawa z poprawkami Senatu wraca do Sejmu. Jeśli Sejm je przyjmie, trafi do prezydenta Nawrockiego. Wcześniejsze weto i konsekwentna krytyka Konfederacji oraz części opinii publicznej sprawiają, że kolejne weto jest możliwe.




































































