– Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że jest gotów wziąć udział w trójstronnym spotkaniu z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. Według jego słów głównym tematem miałyby być broń jądrowa i denuklearyzacja. Wypowiedź padła przed wyjazdem Trumpa do Kansas na wiec związany z wyborami midterm.

„Zrobilibyśmy to, żeby porozmawiać o broni jądrowej i denuklearyzacji. Jeśli prezydent Xi będzie chciał, to ja się zgodzę” – powiedział Trump dziennikarzom na trawniku przed Białym Domem. Dodał, że nie chodziłoby przede wszystkim o Ukrainę, bo – jak stwierdził – „Rosja, szczerze mówiąc, zachowuje się w porządku w sprawie Ukrainy, nie robią wiele, i to samo dotyczy Chin”. Zaznaczył też, że rozmowy mogłyby objąć handel, a miejsce spotkania wskazał na Chiny.

Słowa Trumpa pojawiły się w odpowiedzi na doniesienia Wall Street Journal, według których Putin zaproponował takie spotkanie podczas rozmowy telefonicznej z amerykańskim prezydentem 9 października. Ta sama rozmowa miała doprowadzić do porozumienia o zakupie przez USA rosyjskiego diesla i do zniesienia części sankcji na Rosję – kroków, które Trump uzasadniał potrzebą obniżenia cen paliw przed wyborami w USA.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Kreml potwierdził, że możliwość trójstronnego spotkania na marginesie szczytu APEC (18–19 listopada w Shenzhen) była omawiana. Chińska strona, według doniesień, nie sprzeciwia się pomysłowi, jeśli Trump wyrazi zgodę. Pekin od dawna dąży do roli mediatora i „ośrodka równowagi” między wielkimi mocarstwami.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha skrytykował pomysł. Stwierdził, że spotkanie Ukrainy, USA i Rosji mogłoby przyspieszyć koniec wojny, natomiast format Rosja–Chiny–USA „miałby odwrotny skutek: zachęciłby Putina do kontynuowania wojny”. Nazwał Putina zbrodniarzem wojennym, a Rosję „globalnym problemem, a nie mocarstwem”. Podkreślił, że dopóki trwają ataki na cywilów, nie ma miejsca dla Putina przy stole z Trumpem i Xi.

Trump już wcześniej mówił o prowadzonych rozmowach z Rosją i Chinami na temat denuklearyzacji. New START, ostatni ważny traktat o redukcji broni strategicznej między USA a Rosją, wygasł wcześniej w 2026 roku. Chiny, które mają mniejszy arsenał niż Rosja i USA, szybko go rozbudowują – według Trumpa w ciągu kilku lat mogą zbliżyć się do poziomu amerykańskiego.

Propozycja i gotowość Trumpa wpisują się w kilka równoległych trendów.

Po pierwsze, przesunięcie akcentu z Ukrainy na kontrolę zbrojeń jądrowych. Trump konsekwentnie bagatelizuje znaczenie konfliktu ukraińskiego w rozmowach z Moskwą, podkreślając zamiast tego tematy, w których widzi większe pole do manewru (handel, energia, broń jądrowa). Dla Kijowa oznacza to ryzyko dalszej marginalizacji: decyzje o przyszłości wojny mogą być podejmowane bez jego udziału, w formacie korzystnym dla Moskwy.

Po drugie, rola Chin. Spotkanie na chińskiej ziemi, przy okazji APEC, wzmacniałoby pozycję Pekinu jako gospodarza i potencjalnego mediatora między Waszyngtonem a Moskwą. Xi zyskałby prestiż bez konieczności publicznego opowiadania się po którejkolwiek stronie. Dla Chin jest to zgodne z długofalową strategią budowania multipolarnego porządku, w którym USA nie są jedynym centrum decyzyjnym.

Po trzecie, kwestia legitymizacji. Zaproszenie Putina do rozmów z dwoma największymi gospodarkami świata w czasie trwającej wojny – nawet jeśli oficjalny temat to denuklearyzacja – podnosi jego status międzynarodowy. Ukraińskie argumenty o „karmieniu apetytu na samouwielbienie” trafiają w realny problem: symbolika takiego spotkania jest ważna niezależnie od konkretnych ustaleń.

Po czwarte, kontekst wewnętrzny USA. Zniesienie sankcji i deal na diesla służą obniżeniu cen paliw przed wyborami midterm. Otwartość na spotkanie z Xi i Putinem może być elementem szerszej narracji Trumpa o „dealach” i stabilizacji, która ma przemawiać do wyborców zmęczonych konfliktami.

Czy dojdzie do realnych ustaleń w sprawie denuklearyzacji? Historia pokazuje, że takie deklaracje łatwiej złożyć niż zrealizować – zwłaszcza gdy Chiny nie uczestniczyły dotychczas w formalnych porozumieniach typu New START, a Rosja prowadzi wojnę. Sam fakt poważnego rozważania trójstronnego formatu pokazuje jednak zmianę: wielkie mocarstwa coraz częściej rozmawiają o kwestiach strategicznych między sobą, a nie w szerszych gremiach obejmujących sojuszników USA czy kraje bezpośrednio dotknięte konfliktem.

Na razie nie ma ustalonej daty ani szczegółowego programu. Trump podkreśla, że decyzja należy też od Xi. Jeśli spotkanie się odbędzie, będzie to kolejny sygnał, że podział ról i wpływów między Waszyngtonem, Pekinem i Moskwą jest negocjowany bezpośrednio – z konsekwencjami, które wykraczają daleko poza samą broń jądrową.