Kilka słów o wieczorze, w którym latarki zastąpiły ekrany, a książka stała się przepustką do niezwykłej przygody.

Gdyby zapytać dorosłych, co pamiętają ze swojego dzieciństwa, być może wielu wspomniałoby wieczory spędzane z książką pod kołdrą. Latarka schowana pod kocem, ciche przewracanie kartek i nadzieja, że rodzice nie zauważą, iż sen jeszcze długo nie nadejdzie. Dziś dzieci dorastają w zupełnie innym świecie, ale potrzeba odkrywania tajemnic, przeżywania przygód i poznawania nowych historii pozostaje niezmienna.

Właśnie do takich wspomnień nawiązała tegoroczna „Noc w Bibliotece” w Mississaudze. Polska Biblioteka im. Stanisława Bąka OMI, Związek Nauczycielstwa Polskiego – Oddział Mississauga oraz Polskie Centrum Kultury im. JPII przygotowały spotkanie, podczas którego dzieci mogły przekonać się, że biblioteka potrafi zaskakiwać, a czytanie może być równie ekscytujące jak najlepsza przygoda. Wydarzenie zostało wsparte finansowo przez Konsulat Generalny RP w Toronto.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Tym razem organizatorzy zaprosili młodych uczestników do rozmowy o świecie, który mają na wyciągnięcie ręki niemal każdego dnia – o internecie. To właśnie tam dzieci szukają informacji, oglądają filmy, grają i kontaktują się z innymi. Nie zawsze jednak potrafią ocenić, co jest bezpieczne, a co może prowadzić do kłopotów. Dlatego tak ważne jest, by już od najmłodszych lat uczyć je rozsądku, ostrożności i odpowiedzialności za własne zachowanie w sieci.

Punktem wyjścia do tej rozmowy była książka Łukasza Wojtasika „Sieciaki. Misja: bezpieczny internet”. W zajęciach uczestniczyło 25 dzieci, które pod opieką nauczycielek i wolontariuszy poznawały zasady bezpiecznego korzystania z cyfrowego świata. Nie była to jednak lekcja w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Przygotowana przez organizatorki gra zespołowa pozwoliła uczestnikom sprawdzić swoją wiedzę, wspólnie szukać rozwiązań i przekonać się, że o poważnych sprawach można rozmawiać bez nudy i długich pouczeń.

A potem przyszedł czas na latarki.

W świetle niewielkich lampek strony książek nabrały zupełnie innego charakteru. Dla najmłodszych była to zapewne ciekawa odmiana od codziennych zajęć, dla dorosłych zaś – okazja do powrotu myślami do własnego dzieciństwa. Kiedyś czytanie pod kołdrą było małym sekretem, sposobem na przedłużenie dnia i ucieczkę do świata, w którym wszystko mogło się wydarzyć. Dziś ten sam pomysł pozwolił dzieciom poczuć, że do dobrej zabawy nie zawsze potrzeba skomplikowanych urządzeń. Latarki miały zresztą również praktyczne znaczenie. Stały się pretekstem do rozmowy o tym, co zrobić, kiedy zabraknie prądu i przestanie działać internet. W takich chwilach książka okazuje się niezawodna. Nie wymaga ładowania, nie traci zasięgu i nie wyświetla komunikatu o braku połączenia. Wystarczy otworzyć ją na odpowiedniej stronie.

Nie oznacza to jednak, że podczas spotkania zabrakło nowoczesności. Jedną z atrakcji była wizyta robota Kompa, znanego dzieciom z czytanej książki. Bohater literackiej opowieści pojawił się wśród uczestników, wzbudzając ich zainteresowanie i wywołując naturalną ciekawość. Takie spotkania pokazują, że książka może być początkiem czegoś więcej niż samej lektury – może zachęcać do zadawania pytań, poznawania technologii i samodzielnego odkrywania świata.

O miłe niespodzianki dla dzieci zadbali organizatorzy i darczyńcy. Kolację zakupiono od EuroMax Foods. Dzięki wsparciu finansowemu Konsulatu Generalnego RP w Toronto, Polskie Centrum Kultury im. JPII zakupiło książki. Latarki, kamizelki i pozostałe gadżety potrzebne do zajęć sfinansowano z budżetu Centrum. Dzieci otrzymały także własnoręcznie wykonane breloczki od konsul Justyny Frelak oraz świecące upominki od Renaty Zapalskiej, prezes ZNP – Oddział Mississauga.

W wydarzeniu uczestniczyła pani Beata Śniegocka z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jej obecność była wyrazem zainteresowania inicjatywami, które wspierają rozwój młodego pokolenia Polonii i pomagają pielęgnować jego związki z polskim językiem oraz kulturą.

Za takim wieczorem kryje się wiele godzin przygotowań, pomysłów i pracy, której uczestnicy często nawet nie dostrzegają. Warto więc przypomnieć o osobach stojących za tym przedsięwzięciem. Szczególne miejsce zajmuje Bożena Szwed – pomysłodawczyni „Nocy w Bibliotece”, która od lat z zaangażowaniem tworzy dla dzieci okazje do spotkań z książką w niecodziennej formie. To dzięki inicjatywom takim jak ta biblioteka może stać się miejscem, do którego przychodzi się nie tylko po lekturę, ale również po inspirację, nowe doświadczenia i radość wspólnego działania. W przygotowanie tegorocznej edycji włączyły się także panie : Teresa Bielecka, Sylwia Dziewiecki, Joanna Chramega, Agnieszka Lepla i Barbara Tobian. Swoją pracę i czas poświęcili również wolontariusze. Bez ich zaangażowania trudno byłoby stworzyć wydarzenie, w którym jest miejsce zarówno na naukę, jak i spontaniczną zabawę. Słowa wdzięczności należą się również sponsorom, dzięki którym dzieci mogły skorzystać z przygotowanych atrakcji i wrócić do domów z upominkami.

Dla polskich rodzin mieszkających w Kanadzie takie spotkania mają jeszcze jeden wymiar. Są okazją do tego, by język polski towarzyszył dzieciom nie tylko podczas szkolnych zajęć, ale także w rozmowie, zabawie i przeżywaniu czegoś wspólnie z rówieśnikami. To właśnie w takich chwilach język staje się czymś naturalnym – narzędziem poznawania świata, budowania relacji i przekazywania tradycji kolejnemu pokoleniu.

Być może nie każde dziecko wróciło do domu z taką samą historią do opowiedzenia. Jedno najbardziej zapamiętało robota, inne grę, a jeszcze inne wieczorne czytanie przy latarce. I dobrze, bo każde z tych doświadczeń mogło stać się początkiem nowej ciekawości. Najważniejsze, że tego wieczoru biblioteka nie była cichym miejscem, w którym trzeba jedynie zachowywać się spokojnie. Rozbrzmiewała dziecięcymi głosami, pytaniami i śmiechem. Książki stały się częścią wspólnej przygody, a nauka o bezpieczeństwie w internecie zyskała konkretny, bliski dzieciom wymiar.

Może właśnie na tym polega największa wartość „Nocy w Bibliotece” – na tworzeniu takich chwil, które nie kończą się wraz z wyjściem z budynku. Bo czasem wystarczy jedna książka, mała latarka i ktoś, kto potrafi zachęcić do czytania, by rozpoczęła się przygoda, do której chce się wracać.

A jeśli któreś z dzieci sięgnie dzięki temu wieczorowi po kolejną książkę, być może za kilka lat samo będzie wspominać czytanie przy latarce jako jeden z najpiękniejszych sekretów swojego dzieciństwa.

R.Z