W Kon­su­la­cie Gene­ral­nym RP w Toron­to, w przeded­niu 79. rocz­ni­cy zbrod­ni katyń­skiej, syn i cór­ki więź­nia obo­zów w Koziel­sku i Gria­zow­cu, ppor. Alek­san­dra Witli­ba, prze­ka­za­li na rzecz Muzeum Woj­ska Pol­skie­go pamiąt­ki obo­zo­we gro­ma­dzo­ne przez ich ojca. Skła­da­ją się na ten dar róż­ne­go rodza­ju zapi­ski, rysun­ki, mapy, ryci­ny, por­tre­ty i obra­zy z życia więź­niów (wśród auto­rów m.in. Józef Czap­ski, Sta­ni­sław Westwa­le­wicz, Ste­fan Sie­nic­ki, Zyg­munt Tur­kie­wicz). Ponad 100 pozy­cji rodzi­na porucz­ni­ka, póź­niej kapi­ta­na w Armii Ander­sa, prze­ka­za­ła ten skarb Pol­sce nie­od­płat­nie. Pań­stwo Tere­sa Pare, jej mąż Micha­el oraz Gra­ży­na Witlib i John Witlib to są ci wspa­nia­li ludzie, miesz­ka­ją­cy obec­nie w Kana­dzie. Wiel­kie podzię­ko­wa­nia — zamie­ścił kon­su­lat w Toronto.

- Panie Kon­su­lu kie­dy się Pan dowie­dział, że jest taka nie­sa­mo­wi­ta seria doku­men­tów? Jak to było?

Kon­sul Krzysz­tof Grzel­czyk: Pierw­szy kon­takt z pań­stwem Witlib, a wła­ści­wie to są już róż­ne nazwi­ska dzi­siaj, ale to są dzie­ci porucz­ni­ka Witli­ba, mia­łem w grud­niu ubie­głe­go roku. Pań­stwo mnie odwie­dzi­li tutaj kon­su­la­cie przy­nie­śli ze sobą doku­men­ty poka­za­li to, natych­miast zorien­to­wa­łem się, że to jest po pro­stu skarb .

Reklama

- Oni mówi­li, że kon­tak­to­wa­li się z Muzeum Woj­ska Pol­skie­go w War­sza­wie bez­po­śred­nio i nie było odpowiedzi?



— Tej histo­rii nie znam, waż­ne jest, że te doku­men­ty tam tra­fią. Po tym, jak je obej­rza­łem oczy­wi­ście zwró­ci­łem się do Muzeum Woj­ska Pol­skie­go, prze­ka­za­li­śmy też od razu pły­tę ze ska­na­mi tych doku­men­tów; tych dzieł sztu­ki, bo tam są pra­ce wybit­nych pol­skich arty­stów, do muzeum. Reak­cja była szyb­ka, oczy­wi­ście muzeum bar­dzo chęt­nie przyj­mie ten dar ocze­ku­ją wręcz z nie­cier­pli­wo­ścią. Tro­chę to trwa­ło, uzgod­nie­nie wszyst­kich for­mal­no­ści, bo ja potrze­bo­wa­łem peł­no­moc­nic­twa ze stro­ny dyrek­to­ra muzeum, musie­li­śmy uzgod­nić zapi­sy w umo­wie, wer­sja pol­ska, wer­sja angiel­ska, obie stro­ny musia­ły to zaak­cep­to­wać, w koń­cu uzgod­ni­li­śmy ter­min i dzi­siaj spo­tka­li­śmy się w kon­su­la­cie w Toron­to żeby dopeł­nić for­mal­no­ści. Te dary są już w naszych rękach w naj­bliż­szych dniach prze­ka­że­my je do Warszawy.

- Ostat­nie pyta­nie, myślę że naj­bar­dziej nur­tu­ją­ce, jak to się sta­ło, że z tych miejsc kaź­ni takich jak Kozielsk wynie­sio­no takie doku­men­ty? Że one prze­trwa­ły i dru­ga rzecz że byli ludzie, któ­rzy nie tra­fi­li do lasu Katyń­skie­go, zosta­li jakoś oca­le­ni, w jaki sposób?

- Zacznę od dru­gie­go pyta­nia, to jest fakt zna­ny histo­ry­kom, że oko­ło 400 osób z róż­nych obo­zów, w któ­rych prze­by­wa­li pol­scy ofi­ce­ro­wie, zosta­ło decy­zją władz sowiec­kich ura­to­wa­nych. Posta­no­wio­no ich wszyst­kich umie­ścić w obo­zie w Gria­zow­cu, gdzie ocze­ki­wa­no na dal­sze decy­zje, co z nimi zro­bić. W ten spo­sób oni ura­to­wa­li swo­je życie i dotrwa­li do momen­tu two­rze­nia armii gene­ra­ła Ander­sa. Wte­dy, ci któ­rzy mie­li wolę dołą­cze­nia do gene­ra­ła Ander­sa, z tej moż­li­wo­ści sko­rzy­sta­li. Wie­my że była mała gru­pa zwią­za­na z gene­ra­łem Ber­lin­giem, któ­ra wybra­ła ina­czej, ale więk­szość tych ofi­ce­rów zakoń­czy­ła swój szlak bojo­wy w II kor­pu­sie. Według rela­cji rodzi­ny porucz­ni­ka Witli­ba on to wszyst­ko prze­cho­wał, to co mu się uda­ło w Koziel­sku, w Gria­zow­sku zgro­ma­dzić, w pudeł­ku na sza­chy wycho­dząc z zało­że­nia, że Rosja­nie gene­ral­nie sza­chy sobie cenią, więc nikt mu w tym nie będzie prze­szka­dzał, i rze­czy­wi­ście z tym pudeł­kiem po sza­chach wyszedł prze­no­sząc zupeł­nie inną zawar­tość . Fak­tem jest że są to ory­gi­nal­ne doku­men­ty bądź pra­ce, któ­re powsta­ły na tere­nie obo­zu. Są daty, są pod­pi­sy tych, któ­rzy te doku­men­ty, bądź pra­ce, dzie­ła arty­stycz­ne, ale też mapy, szki­ce, two­rzy­li. Czy­li mamy auto­rów, mamy daty, mamy pod­pi­sy auto­rów i to co ory­gi­nal­nie wykonali…

- Czy­li skarb; myśli Pan że tutaj w oko­li­cy jest wię­cej takich skarbów?

- Tak, bo wie­my też od pań­stwa Witlib, że wcze­śniej, pan Alek­san­der część tych swo­ich zbio­rów prze­ka­zał do Muzeum Woj­ny w Otta­wie, więc moż­na tam też poszu­ki­wać. Na szczę­ście, nie prze­ka­zał wszyst­kie­go i teraz Pol­ska będzie mogła cie­szyć się z tego skarbu.