Point2Homes, portal zajmujący się rynkiem nieruchomości, wylicza, że do 2024 roku w Toronto powstanie 31 wieżowców, a 50 kolejnych będzie wtedy w fazie planowania. Przeciętnie w GTA realizacja projektu wieżowca zajmuje 10 lat. Diana Petramala z Ryerson’s Centre for Urban Research and Land Development uważa, że nie ma się czemu dziwić. Gdy ludzie liczą, że w Toronto pracuje więcej dźwigów (104) niż w Nowym Jorku, powtarzam, że Toronto jest młodszym miastem, mówi Petramala. Z rankingu Point2Homes wynika, że pod względem liczby wieżowców Toronto zajmuje 17 miejsce na świecie. Mamy ich 60. Ale co to jest w porównaniu z Nowym Jorkiem, w którym stoją 273 drapacze chmur.


 

Z drugiej strony w Toronto potrzeba 50 000 nowych mieszkań co roku, by zaspokoić potrzeby mieszkaniowe. Obecnie oddaje się do użytku 40 000. Według szacunków w GTA (obszar rozciągający się między jeziorem Ontario, jeziorem Simcoe, Burlington i Oshawą) każdego roku osiedla się 115 000 osób, a do 2041 roku liczba mieszkańców zwiększy się o 41 proc. i osiągnie 9,7 miliona.

Zdaniem Petramali problemem Toronto może być koncentracja wysokiej zabudowy w określonych dzielnicach, np. King West czy Jamestown. Inny problem to obsługa wind. Więcej wieżowców to więcej wind, pytanie, kto je będzie naprawiał. Technical Standards and Safety Authority in Ontario nadzoruje 55 812 wind. W TSSA zarejestrowanych jest 4634 licencjonowanych techników. Jeden technik obsługuje średnio 12 wind. National Elevator and Escalator Association, stowarzyszenie reprezentujące producentów Kone, Otis, Schindler i ThyssenKrupp, twierdzi, że to dobry układ. Do tego 400 osób jest w trakcie szkolenia i liczba chętnych wciąż się zwiększa. Szkolenie mechanika trwa cztery lata.