To Pol­ska będzie musia­ła bro­nić państw bał­tyc­kich — pisze Jan Male­sza z Fun­da­cji Jagiellońskiej

 

Z rapor­tów wyraź­nie wyła­nia się obraz połą­czo­nych sił ame­ry­kań­sko-pol­skich prze­bi­ja­ją­cych się przez prze­smyk suwal­ski na pół­noc, w celu wyzwo­le­nia Litwy, Łotwy i Estonii.

Według Ame­ry­ka­nów wzmoc­nie­nie sił lądo­wych NATO dłu­go­fa­lo­wo nie znie­chę­ci Rosji do pro­wa­dze­nia agre­syw­nej polityki.

Nie ma obec­nie spo­so­bu na cał­ko­wi­te odpar­cie ewen­tu­al­nej rosyj­skiej agre­sji kon­wen­cjo­nal­nej na pań­stwa bałtyckie.

Pol­skie siły zbro­je nie były­by naj­praw­do­po­dob­niej w sta­nie spro­stać ocze­ki­wa­niom Ame­ry­ka­nów w pierw­szych dniach konfliktu.

Ame­ry­ka­nie z przy­czyn geo­gra­ficz­nych i finan­so­wych – choć dobrze wypo­sa­że­ni i wyszko­le­ni – nie są w sta­nie wziąć na sie­bie głów­ne­go cię­ża­ru zabez­pie­cze­nia wschod­niej flan­ki NATO.

W ich prze­wi­dy­wa­niach taką rolę ma speł­niać Pol­ska. Wnio­ski, któ­re pły­ną z rapor­tów naj­waż­niej­szych ame­ry­kań­skich think tan­ków, jasno wska­zu­ją, że Ame­ry­ka­nie mogą na wie­le róż­nych spo­so­bów osła­bić Rosję i jej agre­syw­ną politykę.

Ich auto­rzy wprost przy­zna­ją, że poło­że­ni w pobli­żu Rosji ame­ry­kań­scy sojusz­ni­cy są nara­że­ni na pono­sze­nie kon­se­kwen­cji glo­bal­nych dzia­łań Sta­nów Zjed­no­czo­nych, ale w rze­czy­wi­sto­ści nie ma obec­nie spo­so­bu na cał­ko­wi­te odpar­cie ewen­tu­al­nej rosyj­skiej agre­sji kon­wen­cjo­nal­nej na pań­stwa bałtyckie.

Pol­ska w zasa­dzie od począt­ku wej­ścia do NATO zabie­ga o ame­ry­kań­ską obec­ność woj­sko­wą w naszej czę­ści Euro­py. Sta­ra­nia te spo­tka­ły się z poważ­nym odze­wem dopie­ro po rosyj­skiej agre­sji na Ukra­inę. Decy­zja o ulo­ko­wa­niu w Pol­sce ok. 4 tys. ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy była prze­ło­mem, ale jed­nak pozo­sta­wia­ją­cym spo­ry nie­do­syt. Z tego powo­du pol­ska admi­ni­stra­cja zabie­ga­ła nie tyko o zwięk­sze­nie ilo­ści żoł­nie­rzy, ale rów­nież o ulo­ko­wa­nie infra­struk­tu­ry mili­tar­nej, co mia­ło na celu sil­niej­sze zwią­za­nie mili­tar­ne USA i Pol­ski. Spo­rą popu­lar­no­ścią w deba­cie publicz­nej cie­szył się pomysł budo­wy w Pol­sce „For­tu Trump”, któ­ry ame­ry­kań­skie­mu pre­zy­den­to­wi przed­sta­wił Pre­zy­dent Andrzej Duda. Idea zwięk­sze­nia obec­no­ści mili­tar­nej sta­ła się przed­mio­tem wie­lo­mie­sięcz­nych nego­cja­cji pol­sko-ame­ry­kań­skich, acz­kol­wiek było jasne, że w grę nie wcho­dzi budo­wa nowej sta­łej bazy na wzór tych zain­sta­lo­wa­nych w Euro­pie w okre­sie zimnowojennym.

Pod­pi­sa­na 12 czerw­ca 2019 r. dekla­ra­cja o zwięk­sze­niu obec­no­ści wojsk USA w Pol­sce wpi­su­je się w powyż­szy trend. Na jej pod­sta­wie, oprócz aktu­al­nie sta­cjo­nu­ją­cych w Pol­sce 4500 żoł­nie­rzy bry­ga­dy pan­cer­nej, poja­wić się ma kolej­nych 1000 żoł­nie­rzy, for­mu­ją­cych wysu­nię­te dowódz­two dywi­zji wraz z jed­nost­ka­mi wsparcia.


Reklama

Ostat­nie tygo­dnie poka­za­ły, że zarów­no pol­skie media, jak i nasi poli­ty­cy wciąż nie rozu­mie­ją, jakie podej­ście mają Ame­ry­ka­nie do nasze­go regio­nu świa­ta. Wie­dza o tym jak USA widzi wzmoc­nie­nie lewej flan­ki, pozwo­li­ła­by nam nie tyl­ko na ure­al­nie­nie naszych wła­snych ocze­ki­wań, ale rów­nież na wzmoc­nie­nie pozy­cji nego­cja­cyj­nej poprzez zro­zu­mie­nie celów i moty­wa­cji naszych sojusz­ni­ków. Infor­ma­cji o tym dostar­czyć mogą trzy rapor­ty przy­go­to­wy­wa­ne na uży­tek admi­ni­stra­cji Sta­nów Zjed­no­czo­nych przez czo­ło­we ame­ry­kań­skie think tan­ki – RAND Cor­po­ra­tion i Cen­ter for Stra­te­gic and Bud­ge­ta­ry Asses­sments (CSBA).

Rosja w ame­ry­kań­skiej polityce

Raport RAND Cor­po­ra­tion „Exten­ding Rus­sia. Com­pe­ting from Advan­ta­ge­ous Gro­und” pre­zen­tu­je listę 47 instru­men­tów, któ­re decy­den­ci ame­ry­kań­scy mogą zasto­so­wać w celu osła­bie­nia pozy­cji Rosji.

Środ­ki te mają cha­rak­ter mili­tar­ny, ale rów­nież eko­no­micz­ny, geo­po­li­tycz­ny i tech­no­lo­gicz­ny. Spo­śród nich tyl­ko trzy bez­po­śred­nio doty­czą „wzmoc­nie­nia wschod­niej flan­ki” – zwięk­sze­nie obec­no­ści ame­ry­kań­skich sił lądo­wych w Euro­pie wschod­niej, popra­wie­nie zdol­no­ści woj­sko­wych człon­ków NATO oraz roz­miesz­cze­nie więk­szych sił Soju­szu na gra­ni­cy z Rosją. Co wię­cej, wśród ośmiu naj­bar­dziej obie­cu­ją­cych pro­po­zy­cji, a więc takich, któ­re przy naj­mniej­szym kosz­cie przy­no­szą naj­wię­cej korzy­ści, nie zna­la­zła się żad­na z wyżej wymienionych.

W zamian za to czy­ta­my o idei zwięk­sze­nia pro­duk­cji surow­ców ener­ge­tycz­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, inwe­sto­wa­nia w dro­ny dale­kie­go zasię­gu, nasi­le­nia sank­cji eko­no­micz­nych czy zwięk­sze­nia obec­no­ści flo­ty USA na Atlan­ty­ku. Ozna­cza to, że wzmoc­nie­nie sił lądo­wych NATO nie jest uwa­ża­ne przez Ame­ry­ka­nów za śro­dek, któ­ry mógł­by dłu­go­fa­lo­wo znie­chę­cić Rosję do pro­wa­dze­nia agre­syw­nej polityki.

To oczy­wi­ście nie zna­czy, że obec­ność wojsk ame­ry­kań­skich w Pol­sce jest tyl­ko zagryw­ką poli­tycz­ną. Auto­rzy rapor­tu stwier­dza­ją, że o ile siły zbroj­ne Sta­nów Zjed­no­czo­nych nie są w sta­nie samą swo­ją obec­no­ścią dopro­wa­dzić do osła­bie­nia Rosji, to jed­nak mają one inną, klu­czo­wą rolę do ode­gra­nia. Rosja jest bowiem kra­jem, któ­ry oprócz licz­nej i groź­nej armii lądo­wej, świa­to­wej kla­sy służb i bro­ni jądro­wej, nie dys­po­nu­je narzę­dzia­mi pozwa­la­ją­cy­mi na wymu­sza­nie na innych okre­ślo­nych decy­zji poli­tycz­nych. Poło­że­ni w pobli­żu Rosji ame­ry­kań­scy sojusz­ni­cy są nara­że­ni na pono­sze­nie kon­se­kwen­cji glo­bal­nych dzia­łań Sta­nów Zjed­no­czo­nych, ze wzglę­du na to, że samym Ame­ry­ka­nom Rosja nie jest w sta­nie zaszko­dzić. Tym samym, aby zacho­wać wia­ry­god­ność wobec sojusz­ni­ków, USA musi pod­jąć środ­ki zarad­cze. Tymi zaś może być tyl­ko wzmoc­nie­nie sojusz­ni­ków oraz wła­snej obec­no­ści wojskowej.

Raport RAND Cor­po­ra­tion poka­zu­je, że sto­su­nek Ame­ry­ka­nów do sta­nu wschod­niej flan­ki NATO jest funk­cją znacz­nie szer­szej gry. To jeden z teatrów dzia­łań prze­ciw­ko Rosji, a o jego aktu­al­nej waż­no­ści decy­du­je obec­ny kon­tekst poli­tycz­ny. Ozna­cza to zara­zem, że uwa­ga, z jaką trak­to­wa­ny jest nasz region nie zale­ży tyl­ko od naszych dzia­łań, a nawet nie tyl­ko od dzia­łań Rosji, ale od cało­kształ­tu zmian w poli­ty­ce globalnej.

Ile wojsk USA jest potrzeb­ne na wschod­niej flance?

Żeby była jasność – Ame­ry­ka­nie nie trak­tu­ją dru­go­rzęd­nie obec­ność i sta­nu swo­ich sił na wschod­niej flan­ce NATO. W tym tema­cie wypo­wie­dział się waż­ny ośro­dek ana­li­tycz­ny – CSBA (Cen­ter for Stra­te­gic and Bud­ge­ta­ry Asses­sments), któ­ry przy­go­to­wał raport „Streng­the­ning the Defen­se of NATO’s Eastern Fron­tier”. Kon­cen­tru­je się on na przed­sta­wie­niu sta­nu sił zbroj­nych USA w Euro­pie wschod­niej i pro­po­zy­cjach zwięk­sze­nia tej obec­no­ści tak, aby moż­na było mówić o rze­czy­wi­stej zdol­no­ści do prze­ciw­dzia­ła­nia ewen­tu­al­nej agre­sji ze stro­ny Rosji.

Jak mógł­by wyglą­dać ten kon­flikt? Auto­rzy rapor­tu docho­dzą do wnio­sku, że rosyj­ska prze­wa­ga na wschod­niej flan­ce NATO jest tak duża, że wyso­ce praw­do­po­dob­ne jest, że zanim woj­ska NATO zosta­ną prze­rzu­co­ne na front, Rosja­nie zaj­mą całe lub przy­naj­mniej dużą część państw bał­tyc­kich oraz, być może, czę­ści Pol­ski.

Doko­naw­szy tego, moż­li­we było­by oko­pa­nie się przez Rosjan na zaję­tym tery­to­rium, w tym tak­że poprzez uru­cho­mie­nie na nim sys­te­mów anty­do­stę­po­wych (tzw. A2/AD – anti-acces­s/a­rea denial). Spo­wo­do­wa­ło­by to, że pró­ba odbi­cia z rąk rosyj­skich zaję­tych tery­to­riów wyma­ga­ła­by bar­dzo dłu­gich i kosz­tow­nych (zarów­no w ludziach jak i w sprzę­cie) dzia­łań. To dopro­wa­dzić mogło­by do zawa­ha­nia po stro­nie nie­któ­rych człon­ków soju­szu, co już spo­wo­do­wa­ło­by osią­gnię­cie jed­ne­go z celów agre­sji – zła­ma­nia jed­no­ści NATO i poka­za­nia nie­wy­dol­no­ści ładu mię­dzy­na­ro­do­we­go w Euro­pie. Co wię­cej, eska­la­cja dzia­łań kon­wen­cjo­nal­nych pod­wyż­szy­ła­by rów­nież ryzy­ko uży­cia bro­ni nukle­ar­nej, co tym bar­dziej mogło­by znie­chę­cić człon­ków NATO do aktyw­nych dzia­łań i poszu­ki­wa­nia roz­wią­zań poli­tycz­nych, czy­li ina­czej mówiąc pój­ścia na ustęp­stwa wobec Rosji.


Auto­rzy rapor­tu docho­dzą do wnio­sku, że jedy­ną meto­dą zapo­bie­że­nia temu ryzy­ku jest zwięk­sze­nie liczeb­no­ści wojsk lądo­wych USA w Euro­pie, oraz wzmoc­nie­nie armii sojusz­ni­czych w regio­nie. O któ­re armie sojusz­ni­cze cho­dzi? Raport mówi jedy­nie o Woj­sku Polskim.

Pod­sta­wo­wym zało­że­niem zwięk­sze­nia sił USA jest umiesz­cze­nie w Pol­sce dowódz­twa dywi­zji, pod­po­rząd­ko­wa­nie jej obec­nych w Euro­pie jed­no­stek i doda­nie tylu, aby stan jej był peł­ny (zwięk­szy­ło­by to ilość obec­nych w Pol­sce żoł­nie­rzy USA ponad trzy­krot­nie). Wszyst­kie nowe jed­nost­ki powin­ny zostać, zda­niem auto­rów rapor­tu, roz­miesz­czo­ne na tere­nie Pol­ski. Ozna­cza to, że w razie skon­cen­tro­wa­nia jed­no­stek obec­nych w Euro­pie, U.S. Army była­by w sta­nie wysta­wić w pierw­szym dniu kon­flik­tu oko­ło ¼ poten­cja­łu Wojsk Lądo­wych RP. Jed­no­cze­śnie obec­ne w Euro­pie powin­no być wypo­sa­że­nie dla dowódz­twa kor­pu­su oraz dru­gie­go dowódz­twa dywi­zji, któ­re przej­mo­wa­ły­by dowo­dze­nie nad przy­by­wa­ją­cy­mi w obszar kon­flik­tu jednostkami.

Dekla­ra­cja z 12 czerw­ca 2019 r. reali­zu­je w pew­nym zakre­sie reko­men­da­cje zawar­te w rapor­cie. Naj­waż­niej­szy krok, tj. roz­miesz­cze­nie w Pol­sce dowódz­twa dywi­zji i jed­no­stek wspar­cia jest wła­śnie tym, co zosta­ło w niej usta­lo­ne. Dowódz­two to będzie spra­wo­wać dowo­dze­nie nad obec­ną w Pol­sce bry­ga­dą, jak rów­nież nad jed­nost­ka­mi, któ­re powsta­ły­by po obsa­dze­niu zma­ga­zy­no­wa­ne­go obec­nie na tere­nie Pol­ski sprzę­tu. Jest to krok w kie­run­ku pod­nie­sie­nia zdol­no­ści ame­ry­kań­skich w Euro­pie do pozio­mu peł­nej dywizji.

Jasnym przy tym być powin­no, że raport postu­lu­je pewien stan ide­al­ny (przy­naj­mniej z punk­tu widze­nia U.S. Army), któ­ry ogra­ni­czo­ny jest uwa­run­ko­wa­nia­mi poli­tycz­ny­mi i finan­so­wy­mi. Obec­nie Ame­ry­ka­nie kon­cen­tru­ją się na tzw. „ena­blers”, czy­li jed­nost­kach, któ­re umoż­li­wia­ją wej­ście do akcji w razie kry­zy­su. Tak wła­śnie nale­ży rozu­mieć umiesz­cze­nie w Pol­sce dowódz­twa dywi­zji – jako swe­go rodza­ju kata­li­za­to­ra dla innych, prze­by­wa­ją­cych obec­nie w USA jed­no­stek liniowych.

Raport przed­sta­wia rów­nież reko­men­da­cje dla dal­sze­go roz­wo­ju Woj­ska Pol­skie­go. Zale­ce­nia te spro­wa­dza­ją się zasad­ni­czo do jed­nej rady – nale­ży zwra­cać więk­szą uwa­gę na jakość a nie ilość wojsk. Koniecz­nym jest przede wszyst­kim zapew­nie­nie naszym woj­skom moż­li­wo­ści manew­ru na wypa­dek woj­ny poprzez zna­le­zie­nie odpo­wie­dzi na rosyj­skie sys­te­my A2/AD, zapew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa pol­skim sys­te­mom dowo­dze­nia i kie­ro­wa­nia ogniem, zabez­pie­cze­nie tyłów przy pomo­cy obro­ny tery­to­rial­nej oraz roz­bu­do­wę jed­no­stek saper­skich. Jed­no­cze­śnie powin­ny­śmy zwięk­szyć zapa­sy mate­ria­łów wojen­nych i dążyć do cał­ko­wi­te­go wyco­fa­nia z linii jed­no­stek pocho­dze­nia sowiec­kie­go, pamię­ta­ją­cych cza­sy Ukła­du Warszawskiego.

Pań­stwa Bałtyckie

Litwa, Łotwa i Esto­nia były już kil­ku­krot­nie zbior­czo wspo­mi­na­ne w tek­ście. Nie było jed­nak mowy o ich przy­go­to­wa­niu na wypa­dek kon­flik­tu zbroj­ne­go z Rosją w rapor­cie w wzmoc­nie­niu wschod­niej flan­ki NATO. Nie jest to przy­pa­dek. W rze­czy­wi­sto­ści nie ma obec­nie spo­so­bu na cał­ko­wi­te odpar­cie ewen­tu­al­nej rosyj­skiej agre­sji kon­wen­cjo­nal­nej na pań­stwa bałtyckie.

Taki wła­śnie punkt wyj­ścia przyj­mu­ją auto­rzy rapor­tu „Deter­ring Rus­sian Aggres­sion in the Bal­tic Sta­tes Thro­ugh Resi­lien­ce and Resi­stan­ce” wyda­ne­go przez RAND Corporation.

Sko­ro Rosji nie da się sta­wić kon­wen­cjo­nal­ne­go opo­ru na tere­nie państw bał­tyc­kich, trze­ba poszu­ki­wać innych roz­wią­zań. Według auto­rów nale­ży przy­go­to­wać siły zbroj­ne tych państw do pro­wa­dze­nia dzia­łań na tyłach wro­ga. Eks­per­ci z USA reko­men­du­ją utwo­rze­nie ok. 1000 (w ska­li wszyst­kich trzech państw) komó­rek ruchu oporu.

Zależ­nie od roli powin­ny być one podzie­lo­ne na kil­ka rodza­jów. Ok. 400 z nich ma być zdol­ne do ata­ko­wa­nia tyłów armii rosyj­skiej, pod­czas gdy pozo­sta­łe 600 ma na celu zbie­ra­nie danych wywia­dow­czych dla sił NATO oraz pro­wa­dze­nie woj­ny infor­ma­cyj­nej. Jed­nost­ki te mają być wypo­sa­żo­ne w uzbro­je­nie oraz sprzęt woj­sko­wy (łącz­no­ści, infor­ma­tycz­ny) pozwa­la­ją­cy na pro­wa­dze­nie dzia­łań w warun­kach woj­ny par­ty­zanc­kiej. Rów­no­cze­śnie człon­ko­wie tych komó­rek mają do wyko­na­nia wie­le zadań poni­żej pro­gu woj­ny, szcze­gól­nie w przy­pad­ku pod­ję­cia przez Rosjan dzia­łań zna­nych z Ukra­iny – ata­ków haker­skich, ata­ków dro­nów czy poja­wie­nia się „zie­lo­nych ludzi­ków”. Komór­ki te skła­dać się mają z żoł­nie­rzy sił spe­cjal­nych i gwar­dii naro­do­wej w komór­kach bojo­wych i z cywi­li w komór­kach niebojowych.


Komór­ki ruchu opo­ru mia­ły­by na celu wzmoc­nie­nie opo­ru sił kon­wen­cjo­nal­nych poprzez osła­bie­nie i roz­pro­sze­nie sił rosyj­skich, uła­twie­nie dzia­łań posił­ków NATO poprzez osła­bie­nie tyłów rosyj­skich i dostar­cza­nie danych wywia­dow­czych, a tak­że wzmoc­nie­nie woli opo­ru popu­la­cji państw bał­tyc­kich i wysła­nie w świat jasne­go sygna­łu o woli opo­ru, któ­ry zwięk­szył­by popar­cie poli­tycz­ne dla udzie­le­nia pomo­cy ze stro­ny innych człon­ków NATO.

Z rapor­tu jasno wyni­ka, że dla Ame­ry­ka­nów zaję­cie państw bał­tyc­kich przez Rosję w pierw­szych dniach kon­flik­tu jest bar­dzo praw­do­po­dob­ne, nie­za­leż­nie od ewen­tu­al­ne­go prze­ciw­dzia­ła­nia NATO. Dla­te­go reko­men­da­cje dla roz­wo­ju sys­te­mów obron­nych Litwy, Łotwy i Esto­nii kon­cen­tru­ją się raczej wokół roz­wi­ja­nia zdol­no­ści, któ­re uła­twi­ły­by następ­cze odbi­cie tych tery­to­riów z rąk rosyj­skich, a nie wokół roz­wo­ju sił kon­wen­cjo­nal­nych, jak w przy­pad­ku Polski.

Nie­ste­ty ze wzglę­du na szczu­płość sił naszych sąsia­dów to na nas spo­czy­wać będzie gros odpo­wie­dzial­no­ści za zapew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa w regio­nie. Ame­ry­ka­nie, choć dobrze wypo­sa­że­ni i wyszko­le­ni, z przy­czyn geo­gra­ficz­nych i finan­so­wych nie są w sta­nie wziąć na sie­bie głów­ne­go cię­ża­ru zabez­pie­cze­nia wschod­niej flan­ki NATO. W ich prze­wi­dy­wa­niach rolę taka ma speł­nić Woj­sko Pol­skie. Z rapor­tów wyraź­nie wyła­nia się obraz połą­czo­nych sił ame­ry­kań­sko-pol­skich prze­bi­ja­ją­cych się przez prze­smyk suwal­ski na pół­noc, w celu wyzwo­le­nia Litwy, Łotwy i Estonii.

Istot­ne są rów­nież róż­ni­ce w rozu­mie­niu sytu­acji wystę­pu­ją­ce pomię­dzy Pol­ską i USA. Bio­rą się one stąd, że o ile dla Pol­ski Rosja jest nie­prze­wi­dy­wal­nym sąsia­dem, któ­ry desta­bi­li­zu­je region i zagra­ża pol­skie­mu bez­pie­czeń­stwu, to dla Ame­ry­ka­nów jest ona zagro­że­niem jako kon­te­sta­tor ładu mię­dzy­na­ro­do­we­go, któ­ry Sta­ny Zjed­no­czo­ne stwo­rzy­ły i któ­re­go ist­nie­nie sta­ra­ją się pod­trzy­mać. Nale­ży przy tym pamię­tać, że Rosja nie jest jedy­nym kra­jem reali­zu­ją­cym taką poli­ty­kę, a nawet nie naj­groź­niej­szym (tym są oczy­wi­ście Chi­ny). To z kolei ozna­cza, że zapo­bie­że­nie dzia­ła­niom Rosji jest dla Ame­ry­ka­nów istot­ne, ale nie prio­ry­te­to­we, pod­czas gdy dla nas jest to rzecz naj­wyż­szej wagi.

Wnio­ski dla Pol­ski? Po pierw­sze, wie­my na pew­no, że to od nas jako pierw­szych ocze­ki­wa­na będzie pomoc po wybu­chu ewen­tu­al­ne­go kon­flik­tu. Ozna­cza to, że Woj­sko Pol­skie, aby spro­stać zobo­wią­za­niom sojusz­ni­czym, musi mieć wyso­ką goto­wość bojo­wą tak, aby móc włą­czyć się do dzia­łań już w pierw­szych dniach woj­ny. War­tość bojo­wa jed­no­stek naszych wojsk powin­na przy tym być na tyle duża, aby spro­stać nie tyl­ko zada­niu pomo­cy dla państw bał­tyc­kich, ale rów­nież osło­nię­ciu flank ewen­tu­al­ne­go natar­cia, a więc obwo­du Kali­nin­gradz­kie­go i Białorusi.

Czy moż­li­we jest jed­no­cze­sne podo­ła­nie tym zada­niom przez Siły Zbroj­ne RP? Obec­nie naj­praw­do­po­dob­niej nie. Być może poka­zu­je to, że ska­la w jakiej myślą Ame­ry­ka­nie powo­du­je, że nie są w sta­nie doce­nić nie­któ­rych ele­men­tów regio­nal­nych ukła­da­nek bez­pie­czeń­stwa. Być może ocze­ki­wa­nia, któ­re  wobec Pol­ski są zbyt duże. Wyzwa­niem na naj­bliż­sze lata, zarów­no dla Pol­ski jak i dla USA powin­no być zna­le­zie­nie odpo­wie­dzi na poja­wia­ją­cą się tutaj roz­bież­ność inte­re­sów. O ile bowiem odstra­sze­nie Rosji jest wspól­nym inte­re­sem obu państw, o tyle odpo­wiedź na pyta­nie co zro­bić, gdy­by do kon­flik­tu napraw­dę doszło już taka jasna nie jest.

Jan Male­sza

Klub Jagiel­loń­ski