Kana­da w naj­now­szym doku­men­cie doty­czą­cym wal­ki z rasi­zmem przede­fi­nio­wa­ła anty­se­mi­tyzm, a raczej przy­ję­ła jego defi­ni­cję w bar­dzo ostrym wyda­niu Inter­na­tio­nal Holo­caust Remem­bran­ce Allian­ce, co ozna­cza, że obec­nie nawet kry­ty­ko­wa­nie nie­któ­rych aspek­tów Izra­ela czy też porów­ny­wa­ni poli­ty­ki Izra­ela, na przy­kład do poli­ty­ki nazi­stów jest zrów­na­ne z anty­se­mi­ty­zmem. Sta­ni­sław Michal­kie­wicz kie­dyś zauwa­żył, że „anty­se­mi­ta­mi” są ludzie spo­strze­gaw­czy. Nie­ste­ty zmie­rza­my w tym wła­śnie kie­run­ku tak w Euro­pie, jak tutaj. Bo jeśli ktoś stwier­dzi, że w Izra­elu jest apar­the­id, to jest anty­se­mi­tą, nawet jeśli jest to fakt. Zresz­tą pre­mier Netan­ja­hu nie tak daw­no uznał, że Izra­el jest wyłącz­nie pań­stwem Żydów. Anty­se­mi­ta­mi zosta­je­my też, jeśli kry­ty­ku­je­my bru­tal­ne poczy­na­nia armii Izra­ela na tak zwa­nych tery­to­riach okupowanych.

Cho­dzi o to, że wie­lu Żydów, a w tym wypad­ku rów­nież i Izra­el uży­wa pał­ki anty­se­mi­ty­zmu do two­rze­nia  zasło­ny dym­nej, za któ­rą kry­ją swo­je prze­stęp­stwa czy zwy­kłą ludz­ką podłość.

Już samo wyróż­nie­nie Żydów, jako wyjąt­ko­wej nacji, zasłu­gu­ją­cej na osob­no zde­fi­nio­wa­ne trak­to­wa­nie jest rze­czą co naj­mniej dwu­znacz­ną, jeśli chce­my budo­wać sta­bil­ne, spo­łe­czeń­stwo opar­te na rzą­dach pra­wa, rów­no­ści i tolerancji.

Tak to jest, że róż­ni szem­ra­ni gang­ste­rzy dzi­siaj pod­su­wa­ją nam swo­ją żydow­skość pod nos w momen­cie kie­dy mówi­my im „nie” w spra­wach zupeł­nie nie­zwią­za­nych ani z ich reli­gią, ani z przy­na­leż­no­ścią raso­wą. Po pro­stu cho­wa­ją się za wygod­ny parawan.



Wycho­dzi na to, że ten para­wan będzie jesz­cze bar­dziej szczel­ny w Kana­dzie, Euro­pie Zachod­niej i w Sta­nach Zjednoczonych.

Jest to o tyle nie­bez­piecz­ne, że spo­łecz­no­ści czy też śro­do­wi­ska, któ­re w danym cza­sie posia­da­ją duży wpływ, któ­re są śro­do­wi­ska­mi wła­dzy powin­ny tej wła­dzy uży­wać umie­jęt­nie i mądrze; powin­ny wie­dzieć, że wła­dza to naj­czę­ściej mode­ra­cja i uzgad­nia­nie, a nie wpy­cha­nie ludziom przez gar­dło wła­sne­go widzi mi się, nie­za­leż­nie od sytu­acji. Śro­do­wi­ska żydow­skie są teraz sil­ne,  Żydzi są sil­ni (samo to stwier­dze­nie już jest  uzna­wa­ne za „anty­se­mic­kie”) ale wła­śnie dla­te­go, że są sil­ne, win­ny postę­po­wać z więk­szą odpo­wie­dzial­no­ścią. Tym­cza­sem, nie docie­ra to do nich; nadal sto­su­ją swo­je ple­mien­ne zagryw­ki, jak­by sta­no­wi­li prze­śla­do­wa­ną mniej­szość i do takiej roli wycho­wu­ją swą młodzież.

A już Napo­le­on zauwa­żył, że na dłuż­szą metę nie da się rzą­dzić sie­dząc na bagne­tach. Zawsze ukłu­ją w tyłek…

Andrzej Kumor