Kanadyjscy onkolodzy biją na alarm – w całym kraju brakuje trzech leków, bez których chorzy na raka nie mogą żyć. Lekarze obawiają się, że w którymś momencie pacjenci nie będą mieć alternatywy. Dr Gerald Batist z Segal Cancer Centre przy Montreal’s Jewish General Hospital mówi, że nie chce straszyć chorych, ale zależy mu na rozpoczęciu debaty publicznej. Inaczej nie ma szans, by rząd cokolwiek zrobił. Na razie nic nie wskazuje na to, by decydenci podejmowali działania mogące przynieść długotrwały efekt i naprawdę zażegnać kryzys. Dodatkowy problem polega na tym, że szpitale dowiadują się o brakach z małym wyprzedzeniem, niekiedy z dnia na dzień.

Wszystkie trzy brakujące leki są podawane dożylnie. Jeden z nich to vinorelbine stosowany w leczeniu raka płuc i piersi. Drugi, leucovorin, do pewnego stopnia niweluje negatywne skutki chemoterapii. Etoposide to z kolei lek używany podczas leczenia chorych z rakiem płuc i jąder, czasem także podawany chorym po przeszczepie szpiku kostnego.

Health Canada twierdzi, że stara się o dostawy leków. Na początku roku departament podawał, że ułatwił import etoposide i braki miały się skończyć po 30 września. Sandoz Canada, jedna z firm zgłaszających braki tego leku, tłumaczy, że wprowadzane są zmiany na linii produkcyjnej, aby spełnić najwyższe standardy jakości. Produkcja ma ruszyć pełną parą w drugim kwartale 2020 roku. Braki vinorelbine zgłaszały z kolei Fresenius Kabi Canada Ltd, Teva Canada Ltd. i Generic Medical Partners Inc. (sytuacja ma się poprawić w październiku), a Pfizer zdecydował o zakończeniu produkcji tego leku „ponieważ w Kanadzie dostępne są inne opcje leczenia”. Nie wiadomo, kiedy zostanie rozwiązana sprawa braku leucovorinu.

Poniżej kontynuacja tekstu