W par­ku naro­do­wym Banff wilk w środ­ku nocy z ponie­dział­ku na wto­rek zaata­ko­wał tury­stę śpią­ce­go w namio­cie. Russ Fee, męż­czy­zna któ­ry spał na sąsied­nim miej­scu kem­pin­go­wym, usły­szał krzy­ki u sąsia­dów, chwy­cił latar­kę i czym prę­dzej wyszedł ze swo­je­go namio­tu. Naj­pierw myślał, że może któ­ryś z synów sąsia­dów zagi­nął, ale po chwi­li zoba­czył, że namiot jest prze­wró­co­ny i bie­ga przy nim wilk, któ­ry za coś usil­nie cią­gnie. Zwie­rzę cią­gnę­ło za rękę Mat­ta Rispo­li, tury­stę z New Jer­sey, któ­ry razem z żoną i dwo­ma syna­mi spę­dzał waka­cje w Kanadzie.

Fee nie zasta­na­wiał się dłu­go i z roz­bie­gu kop­nął wil­ka w zad. Wilk nie był ran­ny, ale cho­ciaż puścił ofia­rę. Nie uciekł, a Fee zasta­na­wiał się, czy przy­pad­kiem nie popeł­nił błę­du. Z namio­tu wyszedł wów­czas pokrwa­wio­ny Rispo­li. Obaj męż­czyź­ni zaczę­li krzy­czeć na wil­ka, a gdy ten się powo­li zaczął cofać, rzu­ca­li w nie­go kamieniami.

Rispo­li i jego rodzi­na schro­ni­li się w samo­cho­dzie Fee i jego żony. Matt ma rany kłu­te ramion i dło­ni. Parks Cana­da odna­la­zło wil­ka, któ­ry zaata­ko­wał ludzi. Zwie­rzę zosta­ło zabi­te. Agen­cja par­ko­wa poda­ła, że zwie­rzę było w kiep­skim sta­nie, praw­do­po­dob­nie u kre­su swo­ich dni. W namio­cie i wokół nie­go nie było żad­nych przed­mio­tów, któ­re mogły­by zwa­bić dra­pież­ni­ka. Pod­kre­śla, że takie ata­ki nale­żą do rzad­ko­ści. Ram­part Cre­ek Camp­gro­und zosta­ło ponow­nie otwarte.