Dla­cze­go ist­nie­ją grze­chy, myśli, uczu­cia, od któ­rych nie może­my się uwolnić?

Zwią­za­nie duchowe

Czym jest zwią­za­nie duchowe?

Cza­sa­mi doświad­cza­my nie­moż­li­wo­ści uwol­nie­nia się z jakie­goś znie­wo­le­nia. Mimo wie­lu spo­wie­dzi, wła­ści­we­go życia ducho­we­go, reko­lek­cji, pra­cy nad sobą, kie­row­nic­twa ducho­we­go, powta­rza­ją się pew­ne grze­chy nawy­ko­we, sil­ne nega­tyw­ne emo­cje lub pew­ne nawy­ko­we spo­so­by myśle­nia, czy też for­my myśle­nia obse­syj­ne­go. Nie mamy nad nimi kon­tro­li w dłuż­szej per­spek­ty­wie cza­su (chwi­lo­wo może się nam udać je kon­tro­lo­wać). Takie zacho­wa­nie może być w nas tak bar­dzo zako­rze­nio­ne, że sta­je się naszą dru­gą natu­rą i może­my nawet go nie zauważać.

Tego typu znie­wo­le­nie może (ale nie musi) być skut­kiem bez­po­śred­nie­go wpły­wu sza­ta­na. Zwią­za­nie ducho­we jest owo­cem wcze­śniej­sze­go ule­ga­nia jakiejś poku­sie i jest w jakimś stop­niu zawi­nio­ne. Zawsze przy zwią­za­niu jest potrzeb­na wcze­śniej­sza, choć­by mini­mal­na, zgo­da na wej­ście w pew­ną poku­sę. Skut­ku­je to osła­bie­niem woli w wal­ce z poku­są oraz przy­tę­pie­niem sumie­nia i umy­słu, aby roz­po­znać dzia­ła­nie sza­ta­na oraz zauwa­żyć, że coś jest nie tak.

Czym róż­ni się zwią­za­nie ducho­we od grzechu?

REKLAMA

Grzech spra­wia, że czło­wiek jed­no­ra­zo­wo czy­ni coś złe­go. Wola jest chwi­lo­wo odwró­co­na od Boga, gdy ule­ga­jąc sła­bo­ści, idzie się za złem. W następ­nej podob­nej sytu­acji czło­wiek bez pro­ble­mu będzie w sta­nie prze­ciw­sta­wić się poku­sie i ją odrzucić.

Nato­miast w przy­pad­ku zwią­za­nia ducho­we­go wola jest ogra­ni­czo­na w wol­no­ści dzia­ła­nia, to zna­czy jest prak­tycz­nie nie­zdol­na do wal­ki z jakąś posta­cią zła.

Zwią­za­nie jest bli­skie wadzie, czy­li jest bli­skie grzesz­ne­mu nawy­ko­wi, któ­ry powstał, bo coś czę­sto powta­rza­li­śmy (wada odno­si się do jakiejś nie­wła­ści­wej grzesz­nej posta­wy; zwią­za­nie ducho­we jest czymś szer­szym niż wada i nie zawsze musi skut­ko­wać grze­chem). Na sku­tek zwią­za­nia ducho­we­go wal­ka z jakąś posta­cią zła jest pra­wie niemożliwa.

W zwią­za­niu ducho­wym mówi­my o ogra­ni­cze­niu woli. Dla pre­cy­zji nale­ży nad­mie­nić, że mówi­my o ogra­ni­cze­niu wol­no­ści dzia­ła­nia, a nie wol­no­ści wybo­ru. Wol­ność wybo­ru nigdy nie będzie nam zabra­na. Może­my sta­le wybie­rać wal­kę z jakąś naszą sła­bo­ścią i nigdy się nie pod­da­wać. Jed­nak na sku­tek zwią­za­nia ducho­we­go nasza wol­ność dzia­ła­nia zosta­je moc­no ogra­ni­czo­na. Gdy wol­ność dzia­ła­nia jest ogra­ni­czo­na, to daną sła­bość jestem w sta­nie tyl­ko wyjąt­ko­wo prze­zwy­cię­żyć. W prak­ty­ce pra­wie sta­le jej ule­gam i wła­śnie tym jest zwią­za­nie duchowe.

Jaki jest wpływ demo­na na grzech?

Demon czę­sto za nim stoi, ale nie zawsze. Upa­da­my czę­sto z powo­du wła­snej sła­bo­ści, atrak­cyj­no­ści rze­czy złych, z powo­du pożą­dli­wo­ści nasze­go cia­ła czy świa­ta. Jaka­kol­wiek była­by rola dia­bła w naszym grze­chu, to jed­nak odpo­wie­dzial­ność zawsze jest moja, bo to ja osta­tecz­nie wybie­ram, nawet gdy jestem zniewolony.



Dia­beł nie powo­du­je grze­chu, ale jedy­nie do nie­go nakła­nia. W jaki spo­sób? Przez pod­su­wa­nie pew­nych myśli, wyobra­żeń, odczuć, emo­cji. Za każ­dym razem, gdy grze­szy­my, wpa­da­my w jakąś for­mę jego pano­wa­nia. Pismo Świę­te mówi o tych, któ­rzy są pod „wła­dzą sza­ta­na” lub w jego „sidłach”. „Wy macie dia­bła za ojca i chce­cie speł­niać pożą­da­nia wasze­go ojca” (J 8,44).

Grze­sząc jed­no­ra­zo­wo, tyl­ko zewnętrz­nie popa­da­my w pano­wa­nie dia­bła nad nami (bo wola nie ule­gła osła­bie­niu i przy­wią­za­niu do jakiejś posta­ci zła, gdyż grzech był jed­no­ra­zo­wy; choć trze­ba pamię­tać, że nawet pierw­szy grzech wpro­wa­dza w wolę już więk­szą łatwość ponow­ne­go podob­ne­go grzesz­ne­go wybo­ru. Dla­te­go zawsze lep­sza jest nie­win­ność w sto­sun­ku do jakie­goś grze­chu, ani­że­li pozna­nie jego atrakcyjności).

W przy­pad­ku jed­no­ra­zo­we­go grze­chu wpływ dia­bła jest tyl­ko moral­ny, czy­li jest to tyl­ko chwi­lo­wy wpływ na decy­zję wybo­ru zła. W przy­pad­ku jed­no­ra­zo­we­go grze­chu wola nie pozo­sta­je trwa­le zwią­za­na z jakąś posta­cią zła i w przy­szło­ści bez pro­ble­mu to zło może odrzucić.

Czym się róż­ni zwią­za­nie ducho­we od opętania?

W oby­dwu przy­pad­kach mamy do czy­nie­nia z pew­ną utra­tą wol­no­ści dzia­ła­nia na rzecz dia­bła. Nowy Testa­ment mówi o wewnętrz­nym pano­wa­niu dia­bła nad czło­wie­kiem. Jest nim opę­ta­nie, czy­li ety­mo­lo­gicz­nie „zde­mo­ni­zo­wa­nie”. Ozna­cza ono, że oso­by opę­ta­ne dzia­ła­ją pod wpły­wem złe­go ducha. W tym przy­pad­ku czło­wiek sam się pod­da­je pod wła­dzę dia­bła: świa­do­mie lub nie­świa­do­mie. Zaj­mu­jąc się ezo­te­ry­zmem, nawet bez wie­dzy, że jest to sfe­ra dzia­ła­nia złych duchów, wkra­cza się na ich teren, dając im dostęp do sie­bie. Wie­dza o tym, że jest to obszar, gdzie aktyw­ny jest dia­beł, jest dru­go­rzęd­na. Wcho­dząc tam, gdzie on dzia­ła, daje się mu w jakimś stop­niu pra­wo do sie­bie. Jeśli się to zro­bi­ło nie­świa­do­mie, to nie ma grze­chu, ale odda­nie demo­no­wi czę­ści sie­bie jest real­ne. Dzie­ci ofia­ro­wa­ne dia­błu w rytu­ałach sata­ni­stycz­nych, mimo bra­ku winy, pozo­sta­ją pod jakąś for­mą pano­wa­nia dia­bła. Mogą być opę­ta­ne, ale są bez grze­chu i będą wyma­ga­ły uwolnienia.

Opę­ta­nie jest czymś innym ani­że­li zwy­kłe pano­wa­nie dia­bła nad czło­wie­kiem, czy­li w sytu­acji, gdy grze­szy­my jed­no­ra­zo­wo. W przy­pad­ku grze­chu to pano­wa­nie jest moral­ne, bo przez chwi­lę wola dała się zwieść i wybra­ła zło, a rozum uległ zaciem­nie­niu. Jest to zewnętrz­ne pano­wa­nie dia­bła nad czło­wie­kiem. W przy­pad­ku opę­ta­nia oso­ba dała wię­cej praw złe­mu ducho­wi, ani­że­li on może mieć sam z sie­bie. Czło­wiek opę­ta­ny to czło­wiek wewnętrz­nie znie­wo­lo­ny do tego stop­nia, że dia­beł posłu­gu­je się jego cia­łem: prze­ma­wia przez nie­go, dzia­ła itp. W przy­pad­ku opę­ta­nia wola ule­ga znacz­ne­mu ogra­ni­cze­niu co do swej wol­no­ści działania.

Oso­ba opę­ta­na może na przy­kład nie być w sta­nie wejść do kościo­ła, mimo że bar­dzo tego pragnie.

Zwią­za­nie ducho­we jest sta­nem w pew­nym sen­sie przy­bli­żo­nym do opę­ta­nia, czy­li wewnętrz­ne­go znie­wo­le­nia, gdyż wola ule­gła ogra­ni­cze­niu w wol­no­ści dzia­ła­nia. Zwią­za­nie jest to raczej jedy­nie wpływ, ani­że­li prze­ję­cie kon­tro­li przez dia­bła. Są róż­ne stop­nie opę­ta­nia i zwią­za­nia. Gra­ni­ca mię­dzy nimi może być płynna.

W przy­pad­ku zwią­za­nia ducho­we­go wpływ doty­czy woli i umy­słu, ale zazwy­czaj w jed­nej sfe­rze. Na przy­kład ktoś nie jest w sta­nie prze­stać kła­mać – mimo przy­kład­ne­go życia duchowego.

W przy­pad­ku opę­ta­nia ogra­ni­cze­nie wol­no­ści doty­czy wol­no­ści dzia­ła­nia wła­sne­go cia­ła. Opę­ta­nie to for­ma bar­dzo rzad­ka. Tym­cza­sem zwią­za­nie jest dość czę­ste, choć nie zawsze to o nie cho­dzi, gdy ktoś coś wyko­nu­je przy­mu­so­wo, gdyż to nie zawsze dia­beł stoi za koniecz­no­ścią wyko­ny­wa­nia pew­nych czynności.



Zwią­za­nie może doty­czyć każ­de­go aspek­tu życia. Aby ewen­tu­al­nie poznać powód przy­mu­so­we­go dzia­ła­nia, potrze­ba dużo poko­ry. Czę­sto pozna­nie przy­czyn jakie­goś przy­mu­so­we­go dzia­ła­nia prze­kra­cza nasze spo­so­by poj­mo­wa­nia, szcze­gól­nie, gdy stoi za nimi diabeł.

W Doku­men­cie Odno­wy w Duchu Świę­tym Posłu­ga uwal­nia­nia, do któ­re­go nawią­zu­ję w tych kon­fe­ren­cjach, pod­kre­śla się, że nie zawsze jeste­śmy w sta­nie dobrze roze­znać i zro­zu­mieć powód przy­mu­su dzia­ła­nia i jego mecha­ni­zmu. Oprócz przy­czyn demo­nicz­nych, mogą być też przy­czy­ny psychosomatyczne.

W przy­pad­ku zwią­za­nia ducho­we­go potrzeb­na jest wcze­śniej­sza zgo­da czło­wie­ka na ten wpływ demo­nicz­ny. W przy­pad­ku nęka­nia czy­li drę­cze­nia demo­nicz­ne­go taka zgo­da nie jest koniecz­na. Jeśli ktoś, dla przy­kła­du, dłu­go oglą­dał por­no­gra­fię lub upra­wiał hazard, to teraz może nie być w sta­nie się z tego wyzwo­lić, mimo wie­lu lat przy­kład­ne­go życia chrześcijańskiego.

Typy zwią­za­nia duchowego

Wymie­nio­ne poni­żej for­my zwią­za­nia ducho­we­go są wymie­nio­ne w oma­wia­nym doku­men­cie Odno­wy w Duchu Świę­tym. Trze­ba pamię­tać, że w tych posta­wach, czy też for­mach zwią­za­nia, może być obec­ny wpływ demo­nicz­ny (ale nie musi).

Emo­cje. Bez­za­sad­ne poczu­cie winy; strach przed nie wia­do­mo czym; sta­ła nie­uza­sad­nio­na zazdrość; poczu­cie roz­pa­czy bez rze­czy­wi­ste­go powo­du; sta­łe nosze­nie ura­zy mimo wie­lu prób prze­ba­cze­nia; głę­bo­ko zako­rze­nio­ny gniew – czę­sto nie­ade­kwat­ny do sytu­acji; poczu­cie nie­na­wi­ści lub wście­kło­ści nakie­ro­wa­ne np. na męż­czyzn, kobie­ty, autorytet.

Sche­ma­ty myślo­we. Zain­te­re­so­wa­nie śmier­cią; nawyk lega­li­zmu, czy­li kur­czo­we trzy­ma­nie się pra­wa bez wzglę­du na kon­se­kwen­cje; odbie­ra­nie dzia­łań innych jako skie­ro­wa­nych prze­ciw sobie.

Zacho­wa­nia beha­wio­ral­ne. Chęć zamy­ka­nia się w sobie w trud­nych momen­tach zamiast roz­ma­wia­nia o nich lub szu­ka­nia pomo­cy lub pora­dy; koniecz­ność cią­głe­go kon­tro­lo­wa­nia sytu­acji lub osób; zacho­wa­nia kom­pul­syw­ne, czy­li przy­mu­so­we typu: hazard, por­no­gra­fia, kłamstwo.

Sto­su­nek do ludzi. Zabor­czość w rela­cji z kimś; nie­zdro­wa rela­cja z jed­nym z rodzi­ców, z kimś z rodzeń­stwa, z uzdro­wi­cie­lem, jasno­wi­dzem, z kimś, z kim weszli­śmy w grzesz­ne kon­tak­ty lub od kogo doświad­czy­li­śmy cier­pie­nia, z oso­bą zmar­łą. Są tu oczy­wi­ste zależ­no­ści psy­chicz­ne, ale może w nie wcho­dzić demon i czy­nić je nie­moż­li­wy­mi do prze­zwy­cię­że­nia i zniewalającymi.

Sto­su­nek do przed­mio­tów. Bywa, że ktoś, kto posia­da jakiś przed­miot od waż­nej dla sie­bie oso­by, może mieć do tego przed­mio­tu rela­cję obse­syj­ną lub wręcz pro­wa­dzą­cą do okul­ty­zmu. Może się na przy­kład modlić do tego przedmiotu.

Zwią­za­nia mogą łączyć się w gru­py i nawza­jem się potę­go­wać. Na przy­kład, gdy jeste­śmy znie­wo­le­ni zazdro­ścią o jakąś oso­bę. Zazdrość ta może pro­wa­dzić do zło­ści, że dana oso­ba np. poświę­ca czas innym, a następ­nie do podejrz­li­wo­ści, że kogoś bar­dziej lubi niż mnie i wresz­cie do stra­chu, że ją stra­cę. Takie zapę­tle­nie może być wywo­ła­ne przez demona.


Skąd zwią­za­nie duchowe?

Zazwy­czaj jest jakaś trau­ma, rana, któ­ra otwie­ra drzwi złe­mu ducho­wi, a potem zgo­da na to, aby on w tę trau­mę wszedł. Czę­sto jest to zgo­da nie­świa­do­ma. Przy­kła­do­wym punk­tem zacze­pie­nia może być np. nega­tyw­ny osąd ze stro­ny rodzi­ca lub nauczy­cie­la. Tak samo może być w przy­pad­ku poczę­cia poza­mał­żeń­skie­go, czy gwał­tu. Wte­dy mat­ka może doznać bar­dzo duże­go lęku, gdy dziec­ko nie jest ocze­ki­wa­ne. Dziec­ko już w łonie mat­ki odczu­wa, że nie jest ocze­ki­wa­ne i na tym doświad­cze­niu w już bar­dziej świa­do­mym życiu dziec­ka może żero­wać diabeł.

Na zra­nie­nie może mieć wpływ rodzi­na, gru­pa spo­łecz­na, gdzie jest prze­moc, brak zaufa­nia, stan woj­ny w kra­ju itp. Jeśli ktoś przy­kła­do­wo zazna­je prze­mo­cy, może na nią odpo­wie­dzieć też prze­mo­cą lub izolacją.

Zazwy­czaj funk­cjo­nu­je ten sche­mat. Naj­pierw poja­wia się trau­ma, na któ­rą – bro­niąc się – odpo­wia­da się w nie­wła­ści­wy spo­sób. Ta nie­wła­ści­wa for­ma obro­ny w wyni­ku zazna­wa­nej trau­my może być otwar­tą dro­gą dla demo­na, któ­ry daną sła­bość wzmac­nia. Wzmac­nia izo­la­cję lub agre­sję i w ten spo­sób opa­no­wu­je jakiś obszar życia czło­wie­ka. Wzmac­nia poczu­cie bycia nie­chcia­nym, gdy jest się nie­ko­cha­nym od same­go począt­ku swo­je­go istnienia.

Dru­gą oko­licz­no­ścią mogą­cą pro­wa­dzić do zwią­za­nia ducho­we­go jest grzech, szcze­gól­nie ten powta­rza­ny i nie­od­po­ku­to­wa­ny. Powo­du­je on nawyk grze­sze­nia oraz otwie­ra na złe­go ducha.

Grze­chy wobec słab­szych tak­że otwie­ra­ją drzwi złym duchom. Nale­ży zwró­cić uwa­gę na grze­chy spo­łecz­ne typu: rasizm, czy też grze­chy o cha­rak­te­rze etnicz­nym, naro­do­wym, czy­li wobec innych nacji, jako for­ma pogar­dy, czy­li gdy jed­na gru­pa nosi głę­bo­ko zako­rze­nio­ną ura­zę do dru­giej. O ile oso­ba nale­żą­ca do danej gru­py to przej­mie, o tyle będzie to jej oso­bi­stym grze­chem pro­wa­dzą­cym do zwią­za­nia ducho­we­go. Wte­dy też trud­no się wyzwo­lić spod myśle­nia rodzin­ne­go czy naro­do­we­go. Przy­kła­dem może być poczu­cie wyż­szo­ści jed­ne­go naro­du wobec innych naro­dów, bia­łych wobec czar­nych itp.

Choć czę­sto jest to grzech spo­łecz­no­ści, to jed­nak, gdy ktoś się z takim spo­łecz­nym myśle­niem utoż­sa­mia, to łatwo się z nie­go roz­grze­sza, sta­wia mu mniej­szy opór i nie wyzna­je go pod­czas spo­wie­dzi. Jest to wyraź­na furt­ka dla złych duchów.

Trze­cia naj­moc­niej­sza oko­licz­ność otwie­ra­ją­ca na demo­na to okul­tyzm. Począw­szy od spo­ra­dycz­ne­go zaj­mo­wa­nia się okul­ty­zmem aż do pak­tu z dia­błem. Cza­sa­mi otwar­tość na okul­tyzm pocho­dzi od rodzi­ny. Okul­tyzm ozna­cza pro­sze­nie o pomoc złe duchy. Tutaj poja­wia się znie­wo­le­nie bał­wo­chwal­stwem, czy­li szu­ka­niem pomo­cy, wie­dzy, siły poza Bogiem. Tego typu znie­wo­le­nie pro­wa­dzi do pod­wa­ża­nia wia­ry w opie­kę Boga, jego moc, czy w ogó­le jego ist­nie­nie. Tym samym okul­tyzm pro­wa­dzi do sil­nych pokus prze­ciw wie­rze. Skut­ku­je to wręcz przy­mu­so­wym szu­ka­niem pomo­cy w rytu­ałach magicz­nych, u wró­żek, zna­cho­rów. Jako pew­ną for­mę ukry­te­go bał­wo­chwal­stwa moż­na też uznać skraj­ne zaan­ga­żo­wa­nie się w jakąś ide­olo­gię lub jakąś spra­wę, sta­wia­jąc ją nad Bogiem. Jest to for­ma rato­wa­nia świa­ta wła­sny­mi siła­mi, i to bez Boga.

Pro­ble­my psy­chicz­ne a zwią­za­nie ducho­we. Czy to to samo?

Chry­stus dobrze roz­róż­niał róż­ne przy­czy­ny podob­nych ludz­kich dole­gli­wo­ści. Wie­dział, czy to jest znie­wo­le­nie przez złe­go ducha, czy to jest zła wola, czy jest to tyl­ko cho­ro­ba. Cza­sem nie­wi­do­my, nie­my, głu­chy jest uzdra­wia­ny (Mt 15,30; 20,29–34; Mk 7, 31–37), a cza­sem musi być wypę­dzo­ny z tej oso­by zły duch (Mt 9,32–34; 12,22; Mt 9,1–29).

Uwa­ga! W doku­men­cie zauwa­ża się, że trak­to­wa­nie pro­ble­mów psy­chicz­nych na rów­ni z pro­ble­ma­mi ducho­wy­mi może pro­wa­dzić do zwią­za­nia ducho­we­go. Czło­wiek, gdy mu się mówi, że jego psy­chicz­na dole­gli­wość to dzia­ła­nie złe­go ducha lub on sam sobie to wma­wia nie słu­cha­jąc osób, któ­re są w tej kwe­stii kom­pe­tent­ne, dostrze­ga obec­ność demo­na tam, gdzie go rze­czy­wi­ście nie ma. Wte­dy taka oso­ba we wszyst­kim widzi tyl­ko dzia­ła­nie dia­bła i może się to stać obse­syj­ne do tego stop­nia, że dany czło­wiek może się czuć zmu­szo­ny tak myśleć. Powsta­je w ten spo­sób trau­ma, któ­rą dia­beł może sta­rać się wyko­rzy­stać, aby taką oso­bę znie­wo­lić, potę­gu­jąc koniecz­ność myśle­nia, że to on za wszyst­kim stoi.



Z dru­giej stro­ny, zauwa­ża się w doku­men­cie, trak­to­wa­nie pro­ble­mów ducho­wych jako czy­sto psy­chicz­nych jest nie­sku­tecz­ne i fru­stru­ją­ce dla oso­by ata­ko­wa­nej przez złe­go ducha.

Zabu­rze­nia psy­chicz­ne są głę­biej zako­rze­nio­ne w ludz­kiej psy­chi­ce i toż­sa­mo­ści niż skut­ki dzia­ła­nia dia­bła. Zabu­rze­nia psy­chicz­ne mogą nawet wpły­wać na struk­tu­rę oso­bo­wo­ści. Nato­miast zwią­za­nie ducho­we, drę­cze­nie, czy też nawet opę­ta­nie, doty­ka tyl­ko ogra­ni­czo­ne­go obsza­ru ludz­kie­go życia. Może się potę­go­wać, gdy oso­ba zwra­ca się do Boga i sta­ra się wzra­stać w cno­cie. Na przy­kład duch bał­wo­chwal­stwa może inten­sy­fi­ko­wać swo­je dzia­ła­nia wraz ze wzro­stem wia­ry i cnót, tak, aby odcią­gnąć czło­wie­ka od sakra­men­tów i ponow­nie zwró­cić ku zaj­mo­wa­niu się okul­ty­zmem. W oma­wia­nym tu doku­men­cie pod­kre­śla się, że roze­zna­nie powo­dów, z jakich ktoś czu­je się znie­wo­lo­ny, drę­czo­ny, czy wręcz opę­ta­ny, jest jed­nym z trud­niej­szych zadań dla osób poma­ga­ją­cych w uwol­nie­niu. Czę­sto trud­no wyraź­nie roz­gra­ni­czyć zabu­rze­nie psy­chicz­ne od drę­cze­nia czy zwią­za­nia duchowego.

Przy­ję­cie kłamstwa

Przy­ję­cie kłam­stwa jest dru­gim waż­nym ele­men­tem zwią­za­nia ducho­we­go. Nie wystar­czy punkt zacze­pie­nia, aby powsta­ło zwią­za­nie ducho­we. Tyl­ko Bóg i my sami może­my wpły­wać na nas w sfe­rze woli i umy­słu. Tyl­ko zgo­da czło­wie­ka umoż­li­wia złe­mu ducho­wi prze­kro­cze­nie nie­prze­kra­czal­nej dla nie­go gra­ni­cy. Czę­sto zgo­da ta jest nie do koń­ca świa­do­ma. Jeśli ktoś sły­szy cią­gle od rodzi­ca, że do nicze­go się nie nada­je, w koń­cu zaczy­na w to wie­rzyć. Jest to mini­mal­ny punkt otwar­cia na kłam­stwo. W przy­pad­ku grze­chów, czę­ste ich powta­rza­nie jest jesz­cze bar­dziej świa­do­mym otwo­rze­niem się na zło. W przy­pad­ku upra­wia­nia okul­ty­zmu ta świa­do­mość jest jesz­cze więk­sza. Akt woli sta­je się bar­dziej świa­do­my w swo­im otwar­ciu na zło i zwią­za­ne z nim kłam­stwo, gdyż w grze­chu zawsze jest jakieś pozor­ne dobro, czy­li kłamstwo.

Dziec­ko wycho­wa­ne w rodzi­nie opusz­czo­nej przez ojca może roz­wi­nąć w sobie poczu­cie opusz­cze­nia i uwie­rzyć w kłam­stwo, że nie jest god­ne miło­ści, że zawsze będzie odrzu­co­ne, że Bóg jest dale­ko i o nim nie pamię­ta. Gdy dziec­ko jest wycho­wy­wa­ne w rodzi­nie, gdzie są wiel­kie wyma­ga­nia, może prze­stać wie­rzyć w sie­bie i zacząć wie­rzyć w to, że nicze­go nie potra­fi, a Bóg jest wyma­ga­ją­cym tyranem.

Jeśli uwie­rzy­my w kłam­stwo, to sta­je się ono czymś moc­no zako­rze­nio­nym w naszym umy­śle, przez któ­re zły duch będzie nami mani­pu­lo­wał i znie­wa­lał. Dzie­je się to bar­dziej w sfe­rze naszej pod­świa­do­mo­ści niż na pozio­mie świa­do­mym. Na płasz­czyź­nie świa­do­mo­ści może­my być gor­li­wy­mi ucznia­mi Chry­stu­sa. Stąd pocho­dzi kom­pul­syw­ność pew­nych działań.

Jaka jest w tym wina czło­wie­ka? Jest ona róż­na i czę­sto mini­mal­na. Czę­sto czło­wiek jest tym, któ­ry jest przede wszyst­kim pokrzyw­dzo­ny. Małe dziec­ko nie pono­si zbyt wiel­kiej odpo­wie­dzial­no­ści za uwie­rze­nie w to, że nie jest god­ne miło­ści, gdy opu­ścił je któ­ryś z rodzi­ców. Tyl­ko Bóg zna sto­pień naszej odpo­wie­dzial­no­ści za to otwar­cie. Nikt tego wystar­cza­ją­co nie może oce­nić – pod­kre­śla się w dokumencie.

Ponie­waż przy zwią­za­niu ducho­wym zawsze była jakaś choć­by mini­mal­na nasza zgo­da, dla­te­go cof­nię­cie naszej zgo­dy na kłam­stwo i wyni­ka­ją­ce z nie­go zwią­za­nie ducho­we wyma­ga zwy­kle wyraź­ne­go i świa­do­me­go aktu wyrze­cze­nia. Bez wcze­śniej­szej zgo­dy nie ma zwią­za­nia i dla­te­go bez wyrze­cze­nia nie doko­na się uwol­nie­nie. Po wyrze­cze­niu się kłam­stwa kolej­nym kro­kiem będzie roz­kaz wobec złe­go ducha, aby w imię Jezu­sa odszedł. Jak się uwal­niać od zwią­za­nia ducho­we­go, będzie przed­sta­wio­ne w kon­fe­ren­cji trzeciej.

o. Ser­giusz Niziń­ski OCD