Makwa Sahgaiehcan First Nation prosi władze federalne i prowincyjne o opracowanie rozwiązań długoterminowych w związku z kryzysem samobójstw w rezerwacie. Plemię liczy 1000 osób. Rezerwat znajduje się w północno-zachodnim Saskatchewan.

W ciągu ostatnich dwóch lat siedem osób odebrało tu sobie życie. Do trzech samobójstw doszło w ciągu ostatnich kilku tygodni. W zeszły czwartek samobójstwo popełniła 10-letnia dziewczynka.

Rządy federalny i prowincyjny zaoferowały pomoc rodzinie i członkom społeczności. Ciotka zmarłej 10-latki, terapeutka Joyce Weeseekase uważa, że pomoc powinna przyjść wcześniej, a nie po fakcie.

Wódz Makwa Sahgaiehcan, Ronald Mitsuing, mówi, że zespoły kryzysowe nie są należycie przeszkolone i brakuje strategii mającej na celu zapobieganie samobójstwom. Nie wystarczy, że ktoś z prowincji przyjedzie, przeszkoli parę osób i wyjedzie. Zdaniem Mitsuinga należałoby na przykład zorganizować kurs komunikacji dla dzieci i rodziców. Zauważa, że w niektórych przypadkach rodzice nie potrafią pomóc własnym dzieciom. Mówi, że zachęca dzieci, by rozmawiały z dorosłymi o swoich problemach i doświadczeniach.

Mówiąc o problemach, z którymi boryka się cała społeczność, Mitsuing wymienia przeludnioną szkołę, w której często dochodzi o do nękania (zarówno przez internet, jak i osobistego). Prosił prowincję o pomoc, chociażby w formie dostawienia tymczasowych sal lekcyjnych w barakach. Inne źródła problemu  to narkotyki, alkohol oraz czynniki historyczne związane z kolonializmem i szkołami rezydenckimi.

 

 

Korespondencja własna z rezerwatu: Z każdym rokiem mam mniej nadziei…