Samo­cho­do­we Świę­co­ne w Bramp­ton 2020

Wspa­nia­ły pomysł mie­li ojco­wie obla­ci z pol­skiej para­fii świę­te­go Euge­niu­sza de Maze­nod z Bramp­ton, któ­rzy w wiel­ka­noc­ną sobo­tę zor­ga­ni­zo­wa­li samo­cho­do­we świę­ce­nie pokarmów.

Oczy­wi­ście, wszyst­ko musia­ło odby­wać się zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cy­mi zasa­da­mi bez­pie­czeń­stwa sani­tar­ne­go i obostrze­nia­mi zdro­wot­ny­mi; ruchem na par­kin­gu wokół kościo­ła kie­ro­wa­li gwar­dia­nie i wszyst­ko szło bar­dzo sprawnie.

Nie wol­no było z samo­cho­dów wysia­dać, zatrzy­my­wać się, czy par­ko­wać; po pro­stu, prze­jeż­dża­ło się w samo­cho­do­wej kolej­ce przed sta­no­wi­sko do świę­ce­nia, gdzie na sto­li­ku usta­wio­ny był wiel­ki pla­sty­ko­wy kani­ster z napi­sem „Holy Water”, otwie­ra­ło  okno od stro­ny kie­row­cy, wysta­wia­ło koszy­czek, no i pokar­my były święcone.

Była to pięk­na, rado­sna chwi­la dla wie­lu ludzi zamknię­tych w odosob­nie­niu we wła­snych, domach, ska­za­nych na komu­ni­ka­cję inter­ne­to­wą, a tutaj mie­li moż­li­wość spo­tka­nia twa­rzą w twarz żywe­go księ­dza, któ­ry bło­go­sła­wił, doda­wał otu­chy, zapew­niał o modli­twie, czy­nił znak krzyża…

Oczy­wi­ście, w tych cięż­kich cza­sach moż­na było też księ­ży wes­przeć — przy wyjeź­dzie usta­wio­na była becz­ka, do któ­rej prze­jeż­dża­ją­cy wrzu­ca­li ofiarę.

Para­fia­nom bar­dzo się podobało.

W Pol­sce rów­nież wie­lu księ­ży szło po rozum do gło­wy, jak tu w tych trud­nych cza­sach dodać ludziom otu­chy; w nie­któ­rych wsiach orga­ni­zo­wa­no świę­ce­nie pokar­mów z samo­cho­du. Gospo­da­rze wysta­wia­li koszycz­ki przy wej­ściu do zagro­dy na sto­ły, a ksiądz czy to z brycz­ki czy z pick-upa świę­cił i mówił sło­wa modlitwy.

W nie­któ­rych pro­win­cjach, jak w Saskat­che­wa­nie, podob­nie jak w Sta­nach Zjed­no­czo­nych coraz bar­dziej popu­lar­ne — zwłasz­cza w czas świą­tecz­ny — sta­ją się nabo­żeń­stwa samochodowe.

Oczy­wi­ście, rów­nież orga­ni­zo­wa­ne przy zacho­wa­niu wszyst­kich obo­wią­zu­ją­cych reguł bez­pie­czeń­stwa i higieny.

W każ­dym razie, pomysł ojców z Bramp­ton, któ­ry — jak mówił mi jeden z gwar­dia­nów — był na pró­bę, świet­nie się spraw­dził. A ludzie byli zado­wo­le­ni i zdyscyplinowani.

(ak)

Wyko­rzy­sta­no rów­nież mate­riał fil­mo­wy Andrze­ja Olendra