Konfederacja jest trzecią z rzędu patriotyczno-prawicową i o silnych korzeniach katolickich i podkreślającą równocześnie wagę wolności obywatelskich, organizacją polityczną, która znalazła się w Sejmie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.

Pierwszą partią była Liga Polskich Rodzin. Drugim ugrupowaniem o podobnych zapatrywaniach był Kukiz15. Trzecim takim ruchem – Konfederacja. Oba te ugrupowania istniejące wcześniej zanim powstała Konfederacją znikły ze sceny politycznej w podobnych okolicznościach, tak jak to się działo w przypadku podobnych partii w Zachodnich demokracjach.

Jaki był scenariusz zaniku partii katolicko-prawicowych w państwach demokracji na Zachodzie? Mniej więcej taki sam. W krajach tych powoli zaczęły dominować media liberalno-lewicowe. Na dodatek również często te media są pośrednio kontrolowane przez interesy mniejszości etnicznych.
Media te prowadziły politykę atakowania ugrupowań politycznych o zapatrywaniach katolicko prawicowych. Media liberalne używały argumentów, że są one nacjonalistyczne, szowinistyczne, antysemickie. Następowała stygmatyzacja tych bardziej prawicowych partii, przy jednoczesnym wmawianiu partiom niejako centrowym, że ten ruch prawicowo-katolicko-wolnościowy jest dla kraju szkodliwy i szkodliwy dla nich samych.
Dziennikarze mediów liberalnych wmawiali tym partiom centrowych, że dobrze dla nich będzie odcinanie się od tej bardziej radykalnej prawicy. Że dzięki temu przejmą one wyborców tej bardziej prawicowej partii. A więc zadziałał tu pierwotny instynkt posiadania. I w taki oto sposób następowało niszczenie, anihilacja, partii katolicko-prawicowych w pierwszym etapie ich likwidacji.
W drugim etapie miała miejsce powolna likwidacja samych tych centrowych-chadeckich partii, które wcześniej nawiązywały w swoich programach wyborczych do idei chrześcijaństwa i patriotyzmu. I znowu media tak zwanego głównego nurtu, ale głównie liberalne, nierzadko reprezentujące interesy mniejszości narodowych, czy wprost interesy innych krajów, krytykowały te partie za to, że są zbyt katolickie.
Media głównego nurtu, narzucały im ideologię LGBT, wmówiły im prawo do aborcji pod pozorem obrony praw obywatelskich i swobód. Partie wcześniej o profilu chrześcijańsko-konserwatywnym powoli wypierały się swoich poglądów, lub też ich wcześniejsze poglądy stawały się tylko poglądami głoszonymi dla celów propagandowych, dla celu zdobycia tych mniej zorientowanych wyborców. Wewnętrznie te partie wyparły się zasad wiary chrześcijańskiej, wyparły się obrony praw nienarodzonych, odeszły od sprzeciwiania się ideologii LGBT.

W ten oto sposób na przestrzeni ostatnich 30 lat w państwach Zachodnich demokracji można było zaobserwować jak z partii prawicowych partie te przesunęły się na pozycje partii centrowych, a z pozycji centrowych na pozycje faktycznie lewicowe. Media liberalne stworzyły podstawy “quasi demokracji”, czyli demokracji na niby, gdzie to dwie główne partie w danym kraju udają że walczą ze sobą z przeciwnych pozycji ideologicznych.

Diaboliczność postępowania mediów głównego nurtu, lub mówiąc wprost mediów liberalnych, które to zagospodarowały rynek mediów, polega na tym że wmówiły one partiom centrowym, że będzie dla nich dobrze jak będą w centrum i będą walczyły z partiami na prawo od nich, że dobrze będzie, jeśli de facto będą likwidowały te partie.
I tak się niestety w większości państw Zachodu stało.
Kościół stracił swoich przedstawicieli w polityce. Partie kiedyś o profilu chrześcijańsko-konserwatywnym stały się partiami centrowymi, a w następnym okresie już je nic nie różniło, w tym co robiły, od dawnych partii liberalno-lewicowych. Jedyne to co je różniło to przeszłość, historia polityczna.

W Polsce można powiedzieć też następuje ten sam proces spychania partii prawicowej jaką jest PiS na pozycję partii centrowej.
Biorą w nim udział różne media. W Polsce wychodzą one z różnych miejsc startowych, ale cel mają ten sam. Gazeta Wyborcza reprezentuje interesy mniejszości narodowej. TVN, pozornie stacja będąca kontrolowana przez kapitał amerykański zachowuje się podobnie jak Gazeta Wyborcza. Dziennik, portal Onet to media kontrolowane przez kapitał niemiecki i niemiecką rację stanu.
One również odciągają PiS od bycia partią prawicowo-chrześcijańską. Celem Dziennika i Onet, oraz praktycznie wszystkich gazet regionalnych w Polsce, które są w rękach kapitału niemieckiego, jest to, by rządzące w Polsce partie podporządkowały się celom polityki i dominacji Niemiec w Unii Europejskiej.

Jeśli popatrzymy na to co się stało z takimi ugrupowaniami, jak Liga Polskich Rodzin, jak Kukiz15, to zauważymy że były one atakowane nie tylko przez partie lewicowe, czy media tak zwanego głównego nurtu, ale również niestety i przez PiS.

Brak zrozumienia ze strony PiS że partie takie jak Liga Polskich Rodzin, Kukiz15 które przejmowały pierwszy impet ataku mediów liberalnych, które były niejako odgromnikami, piorunochronami, które chroniły PiS od bycia spychanymi na pozycje partii centrowych, budziło jak się wydaje rozgoryczenie ich przywódców.
Roman Giertych były przywódca Ligii Polskich Rodzin po odejściu z tej partii w wyniku przegranych wyborów stał się, jak się wydaje na wskutek rozgoryczenia, zagorzałym krytykiem PiS’u.
Ugrupowanie Kukiz15…. oto co w w języku angielskim pisze WIKIPEDIA na temat tego ugrupowania: “Kukiz’15 jest politycznym ruchem w Polsce, któremu przewodzi Paweł Kukiz, punkowy muzyk rokowy, który stał się politykiem. To jest związek, który nie jest zarejestrowany jako partia polityczna, i jest skoordynowany ze skrajnie prawicowymi ruchami takimi jak Ruch Narodowy, który w przeszłości nie był skrajnie prawicowy. Ruch Narodowy jest określany jako “antyestablishmentowy”, jako szeroka koalicja o poglądach pragmatycznych, jako centrowo-prawicowy, a wcześniej jako prawicowy. Po wyborach w roku 2015 Kukiz15 bardzo złagodził swój wizerunek polityczny, zerwał swój związek z politycznymi ruchami radykalnie prawicowymi i z politykami z tych ruchów, porzucił także swoje eurosceptyczne i społeczno-konserwatywne poglądy”. Tyle Wikipedia.

Sam Paweł Kukiz wszedł do komitetu wyborczego PSL’u Władysława Kosiniaka-Kamysza. Co prawda, można powiedzieć, że u Pawła Kukiza nie dokonała się tak radykalna przemiana, jak u Romana Giertycha, który się najwidoczniej załamał i zamienił swój zawód polityczny w otwartą wrogość wobec PiS’u, ale i tak na przestrzeni 4 lat od czasu wyborów Paweł Kukiz przesunął się na pozycje w większości przeciwne wobec tych, które miał w wyborach w 2015 roku.

Co jest źródłem przeistaczania się, rozpadania się partii narodowościowo-prawicowych i zmiany pozycji w poglądach ich liderów?

Myślę że w motywacją w zmianie postępowania Romana Giertycha, Pawła Kukiza jest rozgoryczenie. Nic tak nie boli, jak zawód spowodowany ze strony kogoś kogo uważa się za sojusznika, lub jeśli nie za sojusznika to za przynajmniej osobę neutralną.

Co można poradzić partii PiS? Lub inaczej, czy można zahamować przesuwanie się PiS’u na pozycje centrową, ucieczkę od bycia partią chrześcijańsko-prawicową?

Wydaje się, że ten powolny proces w PiSie następuje.

Dawno temu twórcy demokracji zaobserwowali, że najlepiej jak wybory do parlamentu odbywają się co 4 cztery lata. Tyle mniej więcej zabiera czasu nagromadzenie się nowych problemów w kraju i następuje konieczność ich rozwiązywania.
Niektórym partiom w demokracjach Zachodu udaje się i potrafią z jednej strony trzymać się przy swoich wierzeniach, które leżały u podstaw ich założenia i potrafią utrzymywać się u władzy prze okres więcej niż dwu kadencji, lub nawet i więcej (np. Viktor Orban i partia Fidesz na Węgrzech). Niestety w większości przypadków partie rządzące po okresie zwycięstwa w wyborach nabierają do swojego zarządu ludzi którzy po prostu weszli do tych partii z chęci zysku, z chęci bycia szefami spółek skarbu państwa, z chęci bycia ministrami, z powodu tego że byli kogoś dobrymi znajomymi, czy w końcu z przypadku.
To, co motywuje tych nowych ludzi na stanowiskach kierowniczych w partii, ich przekonania polityczne, nie maja często nic wspólnego z przekonaniami które były kiedyś kilka, lub kilkanaście lat wcześniej kiedy te partie powstawały. I na tych postawach tych ludzi którzy przyszli do partii rządzącej dla osiągnięcia zysku, prestiżu, pozycji, żerują media głównego nurtu. One, media liberalne, po prostu tych ludzi formują od nowa. Zresztą ci ludzie nigdy nie byli uformowani politycznie, nie mieli żadnych silnych przekonań w niczym.
Więc to jest pole uprawne dla mediów głównego nurtu i to obojętnie z jakiego punktu one wychodzą, czy to z chęci stworzenia pastwiska dla mniejszości narodowej, czy to z chęci przypodobania się dominującej roli Niemiec w Unii Europejskiej, czy to z chęci przypodobania się małym, ale głośnym propagandowo ruchom proaborcyjnym i LGBT.

Można powiedzieć, że jak długo członkowie partii takiej, jak PiS rozumieją czym i jaka rolę spełniają na prawo od nich partie i ugrupowania polityczne, tak długo PiS jest partią chrześcijańsko-konserwatywną.

Niestety pierwszy instynkt podpowiada partiom centrowym, bo takie procesy występują nie tylko w Polsce, by atakować najsłabszych, w tym i tych którzy są ich potencjalnymi sojusznikami. Media głównego nurtu, media liberalne, są ty złym doradcą, który podpowiada atakować Konfederację.

Obserwujemy więc proces samodestrukcji, samozniszczenia partii chrześcijańsko-konserwatywnej. Po rozpadzie Ligii Polskich Rodzin, ruchu Kukiz15 po raz trzeci i PiS wchodzi w na te same tory.

Jak wobec tego powinni zachowywać się ludzie z takich ruchów, jak Konfederacja?

Trudno polubić bycie wiecznym chłopcem do bicia. Trudno wymagać od ludzi, by zgadzali się wiecznie na to, by być poniewieranym przez media głównego nurtu, przez media związane z partia rządzącą.
Z pozycji wyborcy też trudno wymagać od ludzi Konfederacji, by zgadzali się na to, by być wiecznymi popychadłami.

Jednocześnie jednak ci sami ludzie z Konfederacji winni zrozumieć też swoją rolę w tym zachodzącym w demokracjach Zachodu, w tym ogólnoświatowym procesie politycznym, procesie spychania partii chrześcijańskich na pozycje centrowe, a następnie na zmianę zapatrywań politycznych tych partii, i na przejście ich na zupełnie przeciwne pozycje polityczne. Wymagamy więc wielkiej cierpliwości od ludzi związanych z Konfederacja, od ich sympatyków, od ich potencjalnych wyborców. Jest pewien moment rozgoryczenia, kiedy ludzie się załamują, są rozgoryczeni i tak jak Roman Giertych przechodzą na stanowisko zupełnie przeciwne wobec tego, w które wcześniej wierzyli.

Konfederacja przypomina mi w rzeczy samej “żołnierzy wyklętych”, ludzi którzy muszą głęboko wierzyć w to co robią, a robią to nie tylko dla Polski, robią to dla całej Europy, i może nawet i więcej…
Niemalże cały cywilizowany świat odszedł od Boga, uległ propagandzie liberalnej. Ale nie można się poddawać. Coś robić trzeba i jak długo są tacy ludzie jak ci związani z Konfederacją, jest nadzieja, że ten amok samodestrukcji, któremu uległ świat białego człowieka kiedyś przeminie.
Janusz Niemczyk