W ciągu ostatnich kilku miesięcy COVID-19 potwierdzono u ponad 4,4 miliona osób na całym świecie, a ponad 300 000 zakażonych zmarło. Mimo tego są osoby, które wątpią w pandemię.

Zdaniem ekspertów jest kilka powodów sceptycyzmu. Wymieniają narastającą frustrację z powodu: przedłużającego się zamknięcia; utraty zaufania do rządu, który np. zmieniał zdanie w sprawie noszenia maseczek; sprzeciwu wobec nakazów i zakazów; niedostatecznych umiejętności poznawczych i odróżnienia prawdy od fałszu.
Timothy Caulfied z University of Alberta w Edmonton podkreśla, że o pandemiach wiemy stosunkowo niewiele. Dziedzina nauki zajmująca się tym tematem ochrony zdrowia publicznego ciągle się rozwija, a agencje rządowe robią, co mogą. Zdarza się więc, że najpierw mówią jedno, a potem same sobie zaprzeczają. Przykładem mogą być wspomniane maseczki. W efekcie ludzie nie wiedzą, komu mają wierzyć, i nie wierzą nikomu.;

Health Canada obecnie twierdzi, że maseczki domowej roboty nie chronią przed wirusem, ale mogą być dodatkową ochroną, żeby kropelki pochodzące z nos i ust danej osoby nie docierały do innych. WHO w zeszłym miesiącu orzekło, że maseczki medyczne powinny być zarezerwowane dla pracowników służby zdrowia.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Kolejny czynnik to zamrożenie gospodarki. Tylko w kwietniu w Kanadzie zlikwidowano prawie dwa miliony etatów. W tym roku prognozowana jest recesja na poziomie -6,2 proc.
Profesor psychologii z University of Regina, Gordon Pennycook, mówi o kolejnym aspekcie niewiary w pandemię. Mamy różne zdolności poznawcze. “Niezależnie od inteligencji, niektóre osoby lepiej rozróżniają prawdę od fałszu niż inne”. Ludzie różnie odbierają informacje, które do nich docierają, analizują je, zadają sobie pytania, różnie rozumieją prawdopodobieństwo przedstawianych danych, a także posiadają różną wiedzę o podstawach naukowych związanych z danych zagadnieniem.

Caulfied, który zajmuje się m.in. badaniami dotyczącymi dezinformacji i manipulacji, zwraca uwagę na sposób prezentacji informacji. Jego zdaniem jednym z największych wyzwań jest walka z pseudonauką i używaniem terminów naukowych tylko po to, by zyskać na wiarygodności przekazu. Słuchacze zaczynają się gubić. Interpretacja danych liczbowych też nie jest łatwa. Jeśli na początku pandemii mówiło się o milionach ofiar, a teraz mamy ich setki tysięcy, część osób może uznać, że wirus nie jest tak groźny, jak wcześniej sądzono.

Warto też krytycznie posłuchać, jaki język jest używany do opowiadania o koronawirusie i pandemii. Często są to określenia brutalne, nawet związane z wojną, takie które budzą strach i poczucie niepewności. Stale pojawia się “niewidzialny przeciwnik” i “wojna z wirusem”. A to w końcu odbija się na zachowaniu słuchaczy.