Sklepy i punkty usługowe w czasie ostatnich miesięcy odniosły spore straty. Teraz, otwierając się po przymusowym wstrzymaniu działalności w związku z pandemią, mogą próbować te straty odrabiać doliczając do rachunku dodatkową kwotę na przystosowanie się do nowych realiów.

Z najnowszych danych wynika, że sprzedawcy detaliczni największe spadki sprzedaży odnotowali w marcu. Jonathan Alward z Kanadyjskiej Federacji Niezależnych Przedsiębiorców mówi, że członkowie stowarzyszenia będą musieli część kosztów przerzucić na klientów. Są to koszty związane m.in. z zakupem środków ochrony osobistej i produktów do dezynfekcji oraz z koniecznością zapłacenia pracownikom za dodatkowe godziny związane ze spełnieniem wymogów sanitarnych. Alward podkreśla, że przedsiębiorcy nie chcą przenosić kosztów na klientów, ale w tym momencie znaleźli się często w tak krytycznej sytuacji, że nie mają innego wyjścia.

Joanne Rempel, prowadząca od 17 lat salon urody Colors Beauty and Wellness w Winnipegu, musiała przerwać działalność w marcu. Otworzyła salon ponownie 4 maja. Przed epidemią zatrudniała 12 stylistów i każdy z nich obsługiwał około 10 klientów dziennie. Teraz musiała ograniczyć liczbę osób przebywających jednocześnie w zakładzie, tak że pracuje połowa załogi. Liczba klientów została zmniejszona o połowę. W salonie wymagane są maseczki, konieczna jest dezynfekcja, a to wszystko kosztuje. Rempel mówi, że na początku próbowała pokryć te koszty, ale nie dała rady. Przed zamknięciem zrobiła zapas maseczek, kupowała je wtedy po 50 centów za sztukę. Zapas jednak szybko się wyczerpał, a teraz nie jest w stanie kupić maseczek taniej niż po 2 dolary. Środki dezynfekcyjne też kosztują. Dlatego Rempel dolicza do każdego rachunku 2 dolary i mówi, że klienci nie narzekają. Mają świadomość, że pomagają jej przetrwać.

Ekspert ds. marketingu z University of Toronto David Soberman podkreśla, że ważna jest transparentność – klient musi wiedzieć, że płaci właśnie za przystosowanie działalności do rzeczywistości koronawirusowej. Powinien znać kwotę, zanim zdecyduje się na usługę lub zakup. Wydaje się to sprawiedliwe, chociaż będąc przedsiębiorcą, warto też pamiętać, że klient w tym trudnym okresie mógł stracić pracę i dodatkową opłatę odczuje bardziej niż kiedyś.