Izrael zdecydował się na trzecią blokadę z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa, mimo że jest w światowej czołówce pod względem liczby zaszczepionych osób na Covid-19. Do tej pory 15 procent społeczeństwa przyjęło medykament. Do końca stycznia ministerstwo zdrowia planowało zaszczepić 2 mln osób.

 

O północy w czwartek wszystkie szkoły i mniej istotne firmy zostały zamknięte. Zakazano wszelkich zgromadzeń. Mieszkańcom polecono, by przez najbliższe dwa tygodnie starali się nie opuszczać swoich domów.

Wykonujemy wiele testów, wiele szczepień, ale wciąż spotykamy się z wieloma poważnie chorymi pacjentami – komentował sytuację w kraju szef jednego ze szpitali ShlomiCodish.

Akcja szczepionkowa trwa od 19 grudnia, gdy jako jeden z pierwszych zaszczepił się premier Benjamin Netanjahu.

Władze narzekały, że część ludzi niechętnie przestrzegała obostrzeń poprzednich blokad  np. ultraortodoksyjni Żydzi utrzymywali otwarte szkoły religijne, a Arabowie nie zrezygnowali z organizacji dużych wesel.

Tym razem sezon weselny dobiegł końca, a wpływowi rabini wezwali szkoły do ​​zamknięcia.

 

Premier Netanjahu obiecał, że Izrael będzie pierwszym krajem na świecie, który pokona koronawirusa i ponownie otworzy gospodarkę.

W masowej akcji szczepionkowej uczestniczą osoby powyżej 60 roku życia i cierpiące na choroby przewlekłe. Akcja szczepionkowa przebiega sprawnie wskutek – jak sugerują władze – skomputeryzowanej bazie danych pacjentów.

Izraelskie władze zakupiły szczepionki od Pfizera, płacąc około 30 dolarów za dawkę, znacznie więcej niż inne kraje, by zapewnić sobie dostawę milionów dawek.

Dwa tygodnie po przyjęciu drugiej dawki szczepionki Izraelczycy otrzymają zielony paszport, który ma im umożliwić swobodne podróżowanie i unikanie kwarantanny po powrocie z zagranicy, a także uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych.

Tak zwany lockdown pozwolił odroczyć kolejną rozprawę w procesie o korupcję premiera Benjamina Netanjahu.

 

dailymail.com pch24.pl