Sykulski: Geopolityczne podsumowanie roku 2020

Wydarzenia roku 2020 podsumowuje dla telewizji wRealu24 dr Leszek Sykulski, ekspert ds. geopolityki i geostrategii – zapis rozmowy.

Krzysztof Lech Łuksza: – Będziemy dzisiaj rozmawiać o wydarzeniach z roku 2020. Czy możemy w roku minionym, który minął pod znakiem koronawirusa wyróżnić jakieś jedno wydarzenie geopolityczne, które zmieni świat?

Leszek Sykulski: – Zajmując się geopolityką wolałbym mówić raczej o procesach, niż o pojedynczych wydarzeniach.

Myślę, że rok 2020 unaocznił nam 3 bardzo ważne procesy. Jeden z tych procesów jest bardzo istotny i jest ściśle związany z koronawirusem, a właściwie nie tyle z koronawirusem co z pandemią wprowadzoną przez Światową Organizację Zdrowia 11 marca 2020 r.

Czyli te wszystkie lockdowny, kwarantanny narodowe, obostrzenia związane z przemieszczaniem się i funkcjonowaniem poszczególnych sektorów gospodarki, to ma ogromny wpływ nie tylko na nasze życie społeczne, ale także na ten aspekt geopolityczny.

Trzy procesy. To jest proces pierwszy, który umownie nazywany jest deglobalizacją, i on jest ściśle związane właśnie z ogłoszoną przez Światową Organizację Zdrowia pandemią i tymi wszystkimi lockdownami, tymi wszystkimi obostrzeniami. W skrócie polega on na tym, że odwrócony zostaje model globalizacji, który znamy dotychczas; przemieszczanie przemysłu do państw azjatyckich, tak aby zaoszczędzić pieniądze, aby dokonać tego offshoringu, jak to się mówi czyli przenieść zakłady produkcyjne do takich państw jak Bangladesz, Wietnam, Chiny i tak dalej. To okazało się katastrofalne dla gospodarek, dla bezpieczeństwa państw, chociażby europejskich, państw Unii Europejskiej; pokazała to doskonale sytuacja chociażby przemysłu farmaceutycznego, gdzie wiele państw europejskich jest po prostu dzisiaj uzależnionych od fabryk farmaceutycznych w Azji.

W związku z tym ten liberalny model globalizacji dzisiaj okazuje się nieefektywny.  Zatem deglobalizacja, to jest przede wszystkim dążność do skracania łańcuchów dostaw. Mówimy tutaj o dwóch takich terminach; o nearshoringu i reshoringu, czyli albo o powrocie przemysłu do państw macierzystych, albo ewentualnie nearshoringu czyli przenoszeniu go jak najbliżej państwa macierzystego.

To jest proces deglobalizacji.

Dwa inne procesy były nam już znane. Obserwowaliśmy już je, ale z całą mocą tak naprawdę, rok 2020 je unaocznił.

To jest proces policentryzacji świata, proces tworzenia się nowego koncertu mocarstw, podważania zasady multilateralizmu w stosunkach międzynarodowych, podważania – powiedziałbym – znaczenia prawa międzynarodowego; liczy się twarda, realna siła, którą dysponują mocarstwa regionalne, które dzielą między siebie strefy wpływów.

No i wreszcie trzeci proces to jest rewolucja w sprawach wojskowych, obserwowaliśmy chociażby wzrost znaczenia bezzałogowych statków powietrznych, natomiast w roku 2020  nie tylko w Syrii, nie tylko w Libii, ale przede wszystkim w Górskim Karabachu, te konflikty pokazały, że mamy do czynienia z RMA (Revolution in military affairs), która naprawdę będzie kształtowała nie kolejny rok, ale kolejną dekadę w zupełnie nowy sposób.

         – Panie Doktorze, chcę dopytać odnośnie procesów deglobalizacji, bo to jest bardzo ważne. Z tego, co zrozumiałem, to ogłoszenie przez WHO pandemii było jakimś zwrotem w tym kierunku; wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, gdyby to się nie wydarzyło, czy wtedy te procesy deglobalizacji nie zostałyby uruchomione?

– Myślę, że taka dążność do skracania łańcuchów dostaw była dostrzegana wcześniej, natomiast rok 2020 był niezwykłym wyzwalaczem, przyspieszył bardzo mocno te procesy i tutaj, jeżeli spojrzymy na deglobalizację nie tylko przez pryzmat logistyki, ekonomii, skracania łańcuchów dostaw, ale także przez pryzmat zwiększania roli państwa, zwiększania roli ponadnarodowych korporacji, co skutkuje tak naprawdę ograniczaniem praw obywatelskich, wolności obywatelskich, ograniczaniem własności prywatnej, ograniczaniem rozwoju klasy średniej – bo to są realne, konkretne skutki, które już obserwujemy i będziemy obserwować.

Załamanie się klasy średniej – myślę że w krajach wysoko rozwiniętych będziemy obserwować ten trend.

Zwiększanie się roli państwa, zwiększanie się w roli korporacji ponadnarodowych, ograniczanie swobody przemieszczania się, zwiększanie kontroli społecznej. Oczywiście, tutaj mamy bardzo wygodny pretekst dla rządów, czy też dla organizacji ponadnarodowych, ponieważ zagrożenie epidemiczne, reżim sanitarny, kwestia wdrożenia aplikacji, które mają kontrolować obywateli, taka ścisła kontrola nad przemieszczaniem się obywateli, na tym, co obywatele robią, dążność do eliminacji gotówki i zastąpienia jej wyłącznie pieniądzem elektronicznym, portfelem cyfrowym – to są  trendy, te procesy, które widzieliśmy, ale nie w takiej skali. Rok 2020 był absolutnym katalizatorem i niewątpliwie przykład chiński radzenia sobie z ogniskami epidemii koronawirusa, pokazał że tak naprawdę dzisiaj tym głównym towarem eksportowym Chin stają się systemy kontroli społecznej; system rozpoznawania twarzy, nowoczesne systemy monitoringu tzw. inteligentny monitoring, co w dobie Internetu 5G, czy w ogóle sieci 5G, internetu rzeczy daje rządom i organizacjom ponadnarodowym doskonałe narzędzia inwigilacji i kontroli ludzi.

        – W takim razie przejdźmy do tych konkretnych wydarzeń; kiedy uznajemy, że dane wydarzenie jest ważne geopolitycznie, bo czasem media wiele mówią o wydarzeniach z perspektywy czasu nieistotnych?

– Bardzo dobre pytanie. Wtedy mówimy o wydarzeniu istotnym z punktu widzenia geopolityki, kiedy jest ono częścią procesu; kiedy jesteśmy w stanie umiejscowić je na osi czasu, jako element pewnego procesu.

Bardzo prosty przykład; jeżeli polityk jakiejś partii, wypowiada jakieś słowa na Twitterze to niekoniecznie one mogą mieć jakiekolwiek znaczenie geopolityczne, najczęściej nie mają żadnego, natomiast jeżeli jest to ogłoszenie na tym Twitterze, zawarcia istotnej umowy związanej czy to z sojuszem czy to z traktatem międzynarodowym, który zmienia układ sił na świecie, no to możemy mówić o wpisywaniu się w pewien proces, ponieważ – jak wiemy, podpisanie umowy – nie dzieje się z dnia na dzień, jest to element dłuższego procesu, jest to element pewnej narracji strategicznej, pewnych wektorów geopolitycznych w polityce danego państwa czy organizacji międzynarodowej.

        – W takim razie jakie były ważne, konkretne wydarzenia w roku 2020?

– Myślę, że rozpoczynając od samego początku roku 2020 to mamy bardzo mocny akord, czyli zabójstwo generała Qassema Suleimaniego.

Oczywiście, nie był to pojedynczy akt przemocy, nie było to wydarzenie oderwane od jakiegoś procesu; listopad 2020 roku potwierdził, że jest to pewien ciąg eliminacji bardzo istotnych figur życia politycznego, społecznego i naukowego Islamskiej Republiki Iranu. W listopadzie został zlikwidowany Mohsen Fakhrizadeh jeden z ojców irańskiego programu jądrowego.

Natomiast generał Suleimani to jeden z architektów irańskiej polityki bezpieczeństwa. Jeśli dodamy do tego cały szereg bardzo tajemniczych i zagadkowych wybuchów na Bliskim Wschodzie – pamiętamy, początek sierpnia 2020 r. – wybuch w Bejrucie, który zniszczył port odcinając praktycznie Liban od świata, wybuchy latem 2020 r. w Teheranie, w Jordanii, to widzimy tutaj składający się w jeden ciąg konkretny proces mający na celu przygotowywanie wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie; wojny koalicji izraelsko-amerykańsko-saudyjskiej z Islamską Republiką Iranu.

Widzieliśmy także wsparcie, jakiego Izrael udzielał Azerbejdżanowi na jesieni 2020 r. w wojnie z Armenią; dostarczanie bezzałogowych statków powietrznych. Izrael dążył do tego, aby móc wykorzystać terytorium Azerbejdżanu do działań rozpoznawczych, jeżeli chodzi o północ Iranu. Tak że ten element przygotowywania się do wielkiej wojny z Iranem, do podmywania takich podstaw bezpieczeństwa Iranu; podmywania zaufania do instytucji bezpieczeństwa w irańskim społeczeństwie było charakterystyczne w roku 2020.

To jest jeden z tych bardzo istotnych ciągów wydarzeń, które wpisują się właśnie w ten proces.

Drugim bardzo ważnym wydarzeniem, które chciałbym tutaj zaakcentować, a właściwie również ciąg pewnych wydarzeń, to jest polityka zagraniczna Republiki Tureckiej. Widzieliśmy to doskonale i w Syrii, i Libii, i w Górskim Karabachu, i jeśli chodzi o delimitacje granicy morskiej na Morzu Śródziemnym z Libią, i jeśli chodzi o spór z Grecją, i jeśli chodzi o spór z Francją.

Widzimy doskonale wielką emancypację tureckiej polityki zagranicznej, polityki bezpieczeństwa, mamy tutaj nawiązanie, moim zdaniem bardzo bezpośrednie do polityki Ahmeta Davutoglu, głębi strategicznej.

Turcja buduje swoją głębię strategiczną, wykorzystuje swoją diasporę na świecie, swoje wpływy cywilizacyjne, religijne, gospodarcze; bo przecież to nie tylko Maghreb, to nie tylko Europa, ale to także Kaukaz południowy, to także Azja Środkowa.

Widzimy tutaj pójście nieco na przekór interesom Stanów Zjednoczonych; zakup uzbrojenia od Federacji Rosyjskiej i ocieplenie relacji z Rosją od 2016 r.; rok 2020 jeszcze bardziej uwypuklił te elementy. Jeżeli polityka turecka, to niewątpliwie konflikt w Górskim Karabachu 27 września – 10 listopada 2020 r. zakończony rozejmem; konflikt ormiańsko-azerski niemożliwy w takiej formie, gdyby nie wsparcie Republiki Tureckiej.

Azerbejdżan wygrał wyraźnie. To, co jest istotne w tym konflikcie, to dwa elementy;

Po pierwsze wyeliminowanie Grupy Mińskiej OBWE, która miała istotne znaczenie w latach dziewięćdziesiątych, rozejm z 1994 roku był wynegocjowany przez Grupę Mińską OBWE. Obecnie Stany Zjednoczone i Francja zostały całkowicie odsunięte od jakichkolwiek rozmów rozejmowych; od jakichkolwiek procesów decyzyjnych i to pokazuje, że zasada multilateralizmu, zasada opierania swojego bezpieczeństwa wyłącznie na prawie międzynarodowym, na gwarancjach międzynarodowych na pewnej regule poszanowania integralności, suwerenności państwowej nie wystarcza. Ten konflikt uwidocznił zasadę policentryzacji świata; regionalne mocarstwa  – Rosja,  Turcja – dzielą swoje wpływy nie oglądając się na Unię Europejską, NATO, Organizację Narodów Zjednoczonych, OBWE i tak.

I drugi proces bardzo istotny, jak już wspomniałem, rewolucja w sprawach wojskowych, rola dronów, amunicji krążącej; widzieliśmy jakie spustoszenie  drony Bayraktar TB2 producji tureckiej siały wśród wojsk pancerno-zmechanizowanych Armenii.

Kolejna kwestia to oczywiście wybory prezydenta w Stanach Zjednoczonych. Wielki kryzys demokracji amerykańskiej, zapowiadająca się wielka wolta tak naprawdę, która będzie, myślę, skanalizowana, przyspieszona przez zagrożenie chińskie.

Jeżeli chodzi o politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych to ten układ ze stycznia 2020 r. tzw. układ wstępny który miały zakończyć wojnę handlową, wojnę celną między Chińską Republiką Ludową, a Stanami Zjednoczonymi podpisany przez Donalda Trumpa wydaje się nieskuteczny, wydaje się absolutnie nieskuteczny.

I kolejne bardzo ważne wydarzenie;  myślę że dałbym tutaj drugie miejsce na podium temu wydarzeniu zaraz po ogłoszeniu pandemii przez WHO, to stworzenie 15 listopada największej unii celnej świata; powstanie RCEP Regional Comprehensive Economic Partnership, największej strefy wolnego handlu na świecie, nie tylko współcześnie, obejmującej ponad 2,2 mld ludzi, generującej ponad 30% światowego PKB. Oczywiście, to jest wielki projekt chiński, ale przystąpiło do niego, oprócz Chin 10 państw ASEAN, czyli Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-wschodniej, trzy państwa Azji wschodniej, oprócz Chin jeszcze Korea Południowa i Japonia, no i dwa państwa Oceanii; Australia i Nowa Zelandia. Podkreślam, że czterech sojuszników Stanów Zjednoczonych przystąpiło do tej strefy wolnego handlu, co jest wielkim zwycięstwem nie tylko samego Pekinu, ale osobistym sukcesem także Xi Jinpinga i nowej generacji, tej piątej generacji przywódców chińskich, której celem jest wielki Renesans Chin; budowanie Chin jako supermocarstwa, które w roku 2049,  czyli na stulecie Chińskiej Republiki Ludowej ma tak naprawdę dominować na świecie; ma wyznaczać trendy we wszystkich najważniejszych sektorach gospodarczych.

 

– Czy ten rok był dobry geopolitycznie dla Polski? Działo się trochę w naszym regionie, chyba najważniejszym wydarzeniem jest kryzys na Białorusi, gdzie Polska brała aktywny udział, tutaj Pan Doktor nie zostawiał suchej nitki na polityce polskiej względem Białorusi więc ten wątek chciałbym wpleść w ogólne pytanie dotyczące roku 2020 w kontekście geopolitycznym dla Polski.

 

– Jeżeli chodzi o rok 2020 dla Polski to jest tutaj kilka ważnych wydarzeń globalnych wpływających na to, co się działo w Polsce. Pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce miał miejsce 4 marca 2020 r. Następnie wprowadzono różne sankcje, kwarantanna narodowa; doskonale pamiętamy wiosnę 2020 r. bardzo ostry lockdown, również tąpnięcia w gospodarce no i obnażenie wszystkich słabości, jeśli chodzi o bezpieczeństwo wewnętrzne państwa polskiego; absolutny brak obrony cywilnej,  funkcję obrony cywilnej przejmowały Wojska Obrony Terytorialnej, co jest absolutnie skandaliczną sytuacją, że Polska nie posiada efektywnego systemu obrony cywilnej.

Wiosna ubiegłego roku pokazała z całą mocą, że Polska jest bezbronna, jeśli chodzi o dostarczanie ludności cywilnej ochrony na wypadek nie jakiegoś konfliktu zbrojnego, ale większego kryzysu epidemicznego. I to jest wielka nauczka; nieefektywne funkcjonowanie agencji rezerw materiałowych itd.

Kolejna sprawa to jest podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę 12 maja 2020 r. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP. Proszę zobaczyć, jak szybko zdezaktualizowała się ta strategia. Na kilkudziesięciu stronach dokument ten nie zawierał żadnej wzmianki o Republice Białoruś, jednym z najważniejszych przecież sąsiadów państwa polskiego.

9 sierpnia odbywają się wybory prezydenckie na Białorusi, zgodnie z oficjalnymi danymi Białoruskiej Komisji Wyborczych wygrywa je prezydent Aleksander Łukaszenka, dochodzi do całej serii protestów, które obejmują także strategiczne gałęzie przemysłu, między innymi przemysł zbrojeniowy; ten, który produkuje sprzęt nie tylko dla Republiki Białoruś, ale także dla sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, co moim zdaniem, i to wielokrotnie podkreślałem, byłoby niemożliwe, gdyby nie przyzwolenie Moskwy; gdyby Moskwa nie zgodziła się na taką formę nacisku na Aleksandra Łukaszenkę.

Oczywiście także państwa zachodnie miały swój bardzo istotny wpływ w podsycaniu tych nastrojów, ale jak widzimy, one systematycznie były wygaszane i Aleksander Łukaszenka przetrwał. Przetrwał osłabiony. Dokładnie o to chodziło Moskwie, ponieważ rok 2019 pokazał co Kreml chce uzyskać; mianowicie zacieśnienie integracji w ramach państwa związkowego Białorusi i Rosji. Aleksandr Łukaszenka i establishment skupiony wokół tego polityka nie chciał dopuścić do jeszcze głębszej ingerencji Federacji Rosyjskiej w wewnętrzne sprawy związane z polityką fiskalną i tak dalej, Białorusi.

W tym rozdaniu wydaje się, że Aleksandr Łukaszenka nie ma wyjścia, tylko musi się podporządkować pod wymogi stawiane przez stronę rosyjską.

Uważam, że Polska poniosła tutaj porażkę, polska polityka zagraniczna na kierunku białoruskim okazała się nieefektywna. Choć myślę, że próba ingerencji w rosyjską sferę informacyjną, wykorzystanie kanału Telegram jako pewien, powiedziałbym, papierek lakmusowy, test dla oddziaływania na sferę informacyjną w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, był ciekawy z punktu widzenia wszystkich analityków zajmujących się tą tematyką, co nie zmienia faktu, że w polityce zagranicznej Polska nie osiągnęła zakładanych celów. Wręcz odwrotnie, moim zdaniem, jeszcze bardziej wepchnęła Aleksandra Łukaszenkę w objęcia Moskwy, co zresztą potwierdzają pewne doniesienia z Białorusi i z Rosji, że Białoruś będzie wykorzystywała o wiele bardziej nie porty litewskie port rosyjski w UstŁudze, a przecież mogłaby spokojnie korzystać z portu w Gdańsku. W ten sposób Polska mogła odciągać Łukaszenkę od wpływów rosyjskich. Tego oczywiście w żaden sposób nie zrobiono i to jest wielki błąd.

Kolejny element to jest podpisanie umowy o tzw. wzmocnionej współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi, próba grania na Fort Trump, moim zdaniem, bardzo krótkowzroczna; polityka wiązanie się z jednym politykiem w Białym Domu jest polityką krótkowzroczną, co zresztą pokazały wybory amerykańskie.

Ja mam wielkie zastrzeżenia co do przebiegu tych wyborów, wiele wskazuje na to, że dochodziło do licznych fałszerstw, ale faktem jest, że to było bardzo krótkowzroczne. Umowa o wzmocnionej współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi oznacza rezygnację z części suwerenności władz polskich nad częścią terytorium państwa polskiego, które będzie oddane do użytku armii Stanów Zjednoczonych.

Myślę, że ta „wzmocniona obecność” na terytorium polskim nie będzie aż tak daleko idąca, jakby sobie tego życzyli politycy Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że wzrastający konflikt z Chinami będzie odciągał Stany Zjednoczone w kierunku Azji wschodniej i zachodniego Pacyfiku, a Europa środkowo-wschodnia niewątpliwie przestawała już dawno być pierwszoplanowym obszarem zainteresowania strategów amerykańskich.

Jeżeli mówimy jeszcze o naszej części Europy, to warto w telegraficznym skrócie wspomnieć o toczącej się wojnie na wschodzie Ukrainy,  wojnie de facto ukraińsko-rosyjskiej,  to się nie zmieniło, nadal Ukraina toczy wojnę o odzyskanie kontroli nad częścią swojego terytorium.

Jeżeli chodzi o Unię Europejską bardzo ważne wydarzenie, też wpisujące się w proces policentryzacji świata;  czyli Brexit,  który pokazał, że Unia Europejska ma bardzo duży problem. Tu nie chodzi o te 67 mln obywateli Wielkiej Brytanii, tu nie chodzi o siły nuklearne Wielkiej Brytanii, tutaj chodzi o pewien model funkcjonowania Unii Europejskiej.

Sama pandemia pokazała, że państwa narodowe musiały przejąć sporą część odpowiedzialności, czy po prostu w ogóle przejąć odpowiedzialność za zapewnienia bezpieczeństwa sanitarnego obywatelom.

Unia Europejska okazała się kompletnie nieefektywna; było to widać doskonale w Lombardii wiosną 2020 r. gdzie tak naprawdę rząd włoski został pozostawiony samemu sobie. Oczywiście, można mówić, że dzisiaj Unia Europejska w tym kształcie, nie ma takich kompetencji, nie ma takich uprawnień, ale to stawia poważny znak zapytania przed dalszym funkcjonowaniem Unii Europejskiej.

        – Panie Doktorze, tutaj jednak chciałbym dopytać, dlatego że wydaje się, że końcówka roku, to była niemiecka prezydencja Unii Europejskiej i tutaj poczyniono pewnego rodzaju kontratak; mówię o porozumieniu dotyczącym Funduszu Odbudowy. Angela Merkel dopięła swego, stawiając kolejny krok w budowie superpaństwa europejskiego. Mamy też kwestię weta Polski i Węgier, które nie doszło do skutku, kompromisu, który rząd ogłosił sukcesem, nie wszyscy się z tym zgadzają. Czy to nie jest tak, że elity unijne dokonały skutecznego kontrataku w końcówce tego roku?

– Ja myślę, że Brexit bardzo ułatwił politykę niemiecką, realizację strategicznych celów Niemiec. Uważam, że ta polityka nie miałaby tak wielkiego rozmachu, gdyby nie Brexit. Dlatego włączam wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej do trzech najważniejszych wydarzeń. Tutaj  cele niemieckie są jasne. Ta propozycja z końca roku 2020, aby Stany Zjednoczone dały Niemcom wolną rękę, aby Niemcy były tak naprawdę takim swego rodzaju balanserem geopolitycznym, zabezpieczającym także interesy amerykańskie w tej części Europy, jest bardzo charakterystyczna.

Niemcy dążą z jednej strony do budowy państwa federalnego i to należy podkreślić, celem zarówno polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Paryża jak i polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Berlina jest stworzenie państwa federalnego.

Ustawa o Funduszu Odbudowy i Rozwoju jest jednym z instrumentów mających przymusić państwa członkowskie do bardziej ścisłej integracji. Tutaj wracamy do koncepcji Europy dwóch prędkości, czy kilku prędkości, do twardego jądra europejskiego, które ma się szybciej integrować i tworzyć  państwo federalne z jednym rządem, z jednolitą polityką zagraniczną, z jednolitą strategią bezpieczeństwa europejskiego, z jednolitymi służbami specjalnymi Unii Europejskiej itd. i oczywiście z siłami zbrojnym.

Ja myślę, że ten rok 2020 był bardzo istotnym katalizatorem, który pozwolił odejść elitom francuskim i niemieckim od myślenia o Unii Europejskiej jako o mocarstwie cywilnym. Dzisiaj doskonale widzimy, że przyjęcie takiego formatu na arenie międzynarodowej nie ma racji bytu. Mocarstwo, podmiot geopolityczny, który chce się liczyć w rozgrywce, w budowaniu nowej architektury bezpieczeństwa międzynarodowego, w tworzeniu nowego koncertu mocarstw, musi dysponować zdolnością do projekcji siły. Koniec kropka.

To jest wielki powrót, wielki renesans realizmu w polityce międzynarodowej. Realizm nigdy nie przestał mieć znaczenia, natomiast dzisiaj widzimy jego uwypuklenie w sposób pełny; nie ma dzisiaj możliwości funkcjonowania podmiotu geopolitycznego w formacie mocarstwa cywilnego, w dzisiejszej architekturze bezpieczeństwa międzynarodowego.

Rozumieją to doskonale politycy niemieccy czy francuscy. Oczywiście, Francja jest dzisiaj podmiotem  absolutnie niezależnym, samodzielnym strategicznie, zdolnym do projekcji siły zarówno w kosmosie, jak i też posiadającym swój arsenał jądrowy, swoją triadę jądrową, absolutnie niezależną od Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Natomiast ambicje prezydenta Macrona czy w ogóle establishmentu francuskiego idą w kierunku Europy federalnej i to widać nie tylko w polityce Macrona, ale też jego poprzedników.

Podobnie zresztą, jeżeli chodzi o ten długi okres rządów Angeli Merkel; to jest konsekwentne dążenie do budowy Europy federalnej i z tego punktu widzenia uważam, że taka inicjatywa, jak Trójmorze, która również się bardzo intensywnie rozwijała i było o niej głośno w roku 2020, jest pod wielkim znakiem zapytania.

Samo przyznanie członkostwa czy też roli członka obserwatora Republice Federalnej Niemiec w inicjatywie Trójmorza, moim zdaniem, jest już jednym z tych elementów, które skazują tę inicjatywę na niepowodzenie, ponieważ Niemcy nie pozwolą, żeby wyrosła jakakolwiek konkurencja dla nich na obszarze tak zwanej Mitteleuropy; tej koncepcji jeszcze z początku wieku XX.

Niemcy potrzebują po prostu państw podwykonawców, potrzebują krajów uperyfernionych, które będą tymi przysłowiowymi montowniami dla przemysłu niemieckiego i niewątpliwie ta propozycja, żeby Niemcy były takim właśnie balanserem gostrategicznym w Europie w zamian za zabezpieczenie interesów amerykańskich idzie w poprzek inicjatywie Trójmorza.

        – Panie Doktorze, finalizując naszą rozmowę proszę powiedzieć, jakie nas czekają wyzwania geopolityczne w roku 2021?

– Pierwsza kwestia to jest 20 stycznia  – zaprzysiężenie nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, to jest polityka administracji  amerykańskiej. Stany Zjednoczone przestały być supermocarstwem w takim znaczeniu, że dyktują warunki w dowolnej części świata, są niekwestionowanym gwarantem dóbr publicznych na świecie. To mniej więcej już od dekady Stany Zjednoczone nie pełnią tej roli, jaką pełniły jeszcze w latach 90. XX wieku, ale mimo to polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych to jest to, na co powinniśmy absolutnie patrzeć. Moim zdaniem, Stany Zjednoczone będą koncentrowały się przede wszystkim na rozgrywce z Chinami; kwestia kolejnych napięć, jeśli chodzi o Tajwan; kwestia jeszcze większej koncentracji strategicznej Stanów Zjednoczonych na Azji wschodniej, na zachodnim Pacyfiku. Myślę, że nie będziemy mieli do czynienia z wielkim wzmacnianiem potencjału wojsk amerykańskich w Europie, także w Polsce.

No i kwestia Bliskiego Wschodu. Myślę, że wielkimi krokami zbliża się wielka wojna na Bliskim Wschodzie trudno powiedzieć czy rok 2021 będzie absolutnie przełomowy i rozpocznie się wojna z Iranem, ale niewątpliwie, będziemy świadkami kolejnych incydentów, kolejnych ważnych wydarzeń, przybliżających nas do tej rozgrywki. Widać to, to już jest proces, widać to doskonale w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa państwa Izrael, że Izrael dąży do obalenia systemu politycznego, który istnieje od czasów rewolucji islamskiej w Iranie. Można to oczywiście osiągnąć bardzo różnymi drogami, ale to osłabianie Iranu będzie bardzo charakterystyczne.

Rok 2021 to kolejne wojny zastępcze,  to rozwój dronów, to pojawianie się konfliktów, gdzie  bezzałogowe statki powietrzne, amunicja krążąca będą miały coraz większe znaczenie, to  jeszcze większe znaczenie infosfery; jeszcze większe znaczenie walki informacyjnej, którą obserwowaliśmy na bardzo dużą skalę w roku 2020, chociażby w kontekście wojny w Górskim Karabachu. Również ten aspekt informacyjny konfrontacji amerykańsko-chińskiej będzie szalenie istotny.

Rok 2020 to bardzo istotne trendy  makroekonomiczne, to wielki kryzys klasy średniej  zwiększanie kompetencji państwa, to ograniczanie wolności obywatelskich, to kryzys gospodarczy nie tylko w poszczególnych krajach, ale w ogóle recesja światowa związana z lockdownami pocowidowymi i to także kwestia nowego wyścigu zbrojeń; wyścigu zbrojeń w kosmosie. Tutaj nie powiedzieliśmy o tym. Warto jednak zaznaczyć, że rok 2020  to jest początek nowego wyścigu zbrojeń w kosmosie; to jest nowy program kosmiczny w Stanach Zjednoczonych Space X, misja Dragon i rozpoczęcie nowych lotów amerykańskich, nowej ery lotów amerykańskich w kosmos.

Ale to także chińska sonda na Księżycu, to także sonda bezzałogowa na Marsa.

No i oczywiście geopolityka obszarów polarnych, czyli Arktyka, Antarktyda czy Antarktyka mają ogromne znaczenie, jeśli chodzi o surowce, jeżeli chodzi o zasoby naturalne, tutaj cały czas obserwujemy wyścig zbrojeń i to się absolutnie nie zmieni w roku 2021.

        – Bardzo dziękuję za rozmowę miejmy nadzieję, że ten rok 2021.  będzie lepszy zawsze mamy nadzieję że rok, który nadchodzi będzie lepszy, a jak będzie to zobaczymy być może to też trochę od nas zależy.

Rozmawiał Krzysztof Lech Łuksza

dla telewizji wRealu24

rozmowa spisana z taśmy