Póty dzban wodę nosi, aż się ucho nie urwie. A jak się ucho urwie, to co? Dzban dalej jest, tyl­ko trud­no żeby nosił wodę bez ucha. A czy taki dzban bez ucha to jest cią­gle dzban? No tak, dzban bez ucha, tyl­ko funk­cja jego zmie­nio­na, bo nic nie może nosić. Może stać i uda­wać wazon. Tak jak my. Urwa­no nam ucho w cza­sie zara­zy, ale dąże­nie jest takie jak­by nie. Ale prze­cież bez ucha już nie jeste­śmy dzba­nem, no chy­ba, że deko­ra­cyj­nym. Już mamy tego dość. Pęka nie tyl­ko ucho, ale i pęka­my my. Wczo­raj prze­czy­ta­łam o jesz­cze jed­nej awan­tu­rze na lot­ni­sku na Flo­ry­dzie. Niby nic. Zda­rza się. Ktoś tam nie dostał takie­go sie­dze­nia jak zare­zer­wo­wał, ktoś inny zdjął maskę jak siadł, i sło­wo do sło­wa, a cały samo­lot został ponow­nie roz­ła­do­wa­ny, nie tyl­ko jeden pasa­żer, ale cały samo­lot. Po czym jed­na oso­ba zosta­ła zatrzy­ma­na, a wszy­scy inni odpra­wie­ni na nowy samo­lot, z nową dru­ży­ną odpra­wia­ją­cą. Tyl­ko moż­na sobie wyobra­zić jak wrza­ło w tym samo­lo­cie. Wyglą­da na to, że wszyst­kim puści­ły ner­wy. Nawet poli­cja zawo­ła­na do uspo­ko­je­nia awan­tu­ry w samo­lo­cie, ule­gła nega­tyw­nym emo­cjom i zosta­ła wymieniona.

        Zmyślam?

        Wca­le nie. Takich wypad­ków jest coraz wię­cej, i zda­rza­ją się na mniej­szą ska­lę coraz czę­ściej na co dzień. Ostat­nio uda­ło mi więc nie­win­nie wejść do skle­pu z maską na bro­dzie. To taka pozy­cja przygotowawcza.

REKLAMA

        Zamiast szu­kać tej maski po tor­bach i kie­sze­niach, zakła­dam ją w samo­cho­dzie na bro­dę, i przy­naj­mniej wiem gdzie jest. Zapo­mnia­łam ją nacią­gnąć. Ten co mnie wpusz­czał do skle­pu, zapo­mniał spraw­dzić i mnie upo­mnieć. W skle­pie jak gdy­by nigdy nic, robi­łam zaku­py z maską na bro­dzie (ha, ha, ha) i nikt, abso­lut­nie nikt z kupu­ją­cych mnie nie ofuk­nął. Wię­cej, kil­ku klien­tów zro­bi­ło to samo. A potem jesz­cze więcej.

        Już nie byli­śmy zmę­cze­ni stra­sze­niem, chcie­li­śmy tyl­ko po ludz­ku doko­nać zaku­pów, bez paru­ją­cych oku­la­rów, i wdy­cha­nia ponow­nie swo­je­go przed chwi­lą wyda­lo­ne­go powie­trza. Było nas dosta­tecz­nie dużo, że per­so­nel skle­po­wy nie reago­wał. Nie wiem jak to dłu­go trwa­ło, bo spryt­nie uda­łam się do samo­ob­słu­go­wej kasy, i szyb­kim kro­kiem opu­ści­łam sklep. Pew­nie na kame­rach ziden­ty­fi­ku­ją mnie jako pro­wo­dy­ra, i nic ich to nie będzie obcho­dzić, że maskę mia­łam zgod­nie z roz­ka­zem, ale na bro­dzie, i zapo­mnia­łam ją pod­nieść na nos. No tak, zmę­cze­nie tą całą sytu­acją wyzie­ra na każ­dym kroku.

        A tu dodat­ko­wa onta­ryj­ska pereł­ka. Nie tyl­ko nie wol­no pły­wać po rze­ce Hum­ber na kaja­ku, ale i nawet ryb łowić nie wol­no. No nie wiem, kto mnie na  rze­ce zara­zi (albo ja jego?)? Prze­cież nie kor­mo­ra­ny, cza­ple, gęsi i kaczki?

        W zeszłym tygo­dniu poli­cjant uprze­dził mnie, że jeśli zwo­du­ję mój kajak, to mi będzie musiał wle­pić man­dat, w nie­ba­ga­tel­nej wyso­ko­ści $750 CAD. Tak powie­dział, będzie mi musiał wle­pić man­dat. Czy­li nie chce, ale będzie musiał. Więc nie zwo­do­wa­łam. Prze­cież ja sta­ro­win­ka nie będę się z poli­cjan­tem uże­rać. A powinnam?

        W mło­do­ści bym się uże­ra­ła. To też nasz pro­blem, bez­wol­ne coraz star­sze spo­łe­czeń­stwa. Już nam się bun­to­wać nie chce.

        Zobacz­cie: w pro­te­stach uczest­ni­czą głów­nie mło­dzi. Nie ma w tym zaka­zie kaja­ko­wa­nia logi­ki. No nie ma. Ale złość na ten bez­sen­sow­ny zakaz kaja­ko­wa­nia tra­wi mi trzewia.

        Ta złość mi się pew­nie wyle­je kie­dyś tam na coś inne­go. Nie tyl­ko mnie. Sta­ty­sty­ki na ten temat na razie mil­czą, ale ze źró­deł zasły­sza­nych od zna­jo­mych, wie­my, że para­me­dy­cy (po nasze­mu sani­ta­riu­sze kare­tek pogo­to­wia ratun­ko­we­go) mają sto­sun­ko­wo mało wyjaz­dów tra­dy­cyj­nych zwią­za­nych z ser­cem, wątro­bą, ner­ka­mi, wyle­wa­mi, gry­pą (ten ostat­niej to ponoć pra­wie nie ma), ale za to jest mnó­stwo wezwań do przedaw­ko­wa­nia nar­ko­ty­ków (over­do­se), prób samo­bój­czych i samo­bójstw, a tak­że tych zwią­za­nych z koniecz­no­ścią inter­wen­cji z powo­du zała­ma­nia nerwowego.

        A to dopie­ro począ­tek. A tu pro­szę, jesz­cze mnie robią za dud­ka. Bo tak, dru­ku­ją pie­nią­dze z nicze­go (kie­dyś były dru­ko­wa­ne na bazie zło­ta, potem dola­ra ame­ry­kań­skie­go, potem jakichś obli­ga­cji rzą­do­wych), potem nam te zepsu­te pie­nią­dze poży­cza­ją na pro­cent, któ­ry my oczy­wi­ście spła­ca­my w posta­ci podat­ków, pro­wi­zji, sto­py pro­cen­to­wej na zadłu­że­niach), a jak nie zapła­ci­my, to nam zabio­rą to co mamy, a jak nic nam nie zosta­nie na spła­ca­nie odse­tek za dług z dru­ko­wa­ne­go bez żad­ne­go pokry­cia pie­nią­dza, to wsa­dzą nas ciupy.

        W jed­nej gałę­zi mojej rodzi­ny, jest taka opo­wieść, że jakiś tam pra­dziad pod zabo­rem rosyj­skim nie posy­łał dzie­ci do szko­ły, bo one musia­ły pra­co­wać na gospo­dar­ce. I tak się migał, żeby za to wykro­cze­nie pójść do ciu­py zimą, bo tam było cie­pło, i dawa­li jeść. Tak, tak. Takie też są opo­wie­ści rodzin­ne, i nale­ży je włą­czyć w histo­rię Pol­ski. Nota bene to była szko­ła rosyj­ska, bo przed­tem żad­nej innej szko­ły nie było. Tak więc jak mnie wsa­dzą do ciu­py za nie pła­ce­nie moich należ­no­ści nali­czo­nych mi na maku­la­tu­ro­wy pie­niądz, to  będę mia­ła czas oglą­dać tele­wi­zję, bo cela jest z cable TV.

        W Pol­sce też robią nas w dud­ka, bo przy­wią­za­li nas łań­cu­cha­mi do UE. Za obiet­ni­cę pożycz­ki (jesz­cze nic nie dosta­li­śmy) z UE na Plan Odbu­do­wy Kra­ju (jesz­cze plan nie został ujaw­nio­ny), zosta­li­śmy przy­wią­za­ni indy­wi­du­al­ny­mi podat­ka­mi, któ­re każ­dy oby­wa­tel będzie pła­cił do UE. Tak­że my, Polo­nia otrzy­mu­ją­ca pol­skie emerytury.

        W naszym polo­nij­nym przy­pad­ku będzie to poda­tek do potrój­ne­go fisku­sa: pol­skie­go, kana­dyj­skie­go i unijnego.

        Tak to wszyst­ko ład­nie sprze­da­li, że tyl­ko Kon­fe­de­ra­cja i Soli­dar­na Pol­ska Zio­bry się poła­pa­ła, o co cho­dzi. Ta zasad­ni­cza zmia­na prze­szła zwy­kłą więk­szo­ścią gło­sów w Sej­mie, bo pani mar­sza­łek Sej­mu Witek nawet  gło­su do dys­ku­sji nie udzie­li­ła mini­stro­wi. Mini­ster spra­wie­dli­wo­ści Zbi­gniew Zio­bro, nie został dopusz­czo­ny do gło­su! Patrz­cie jak to się robi. I się uczcie.

        Wszyst­ko zapro­gra­mo­wa­ne poza nami, i na pew­no nie na forum Pol­ski. I tak na mar­gi­ne­sie, to i tak nie wia­do­mo ile tych pie­nię­dzy na Plan Odbu­do­wy Kra­ju dosta­nie­my. Wie­my za to na pew­no, że będzie­my pła­cić odset­ki, co się obec­nie nazy­wa tajem­ni­czo obsłu­gą zadłu­że­nia. U nas też to jest zna­ne. Wie­lu z was posia­da hipo­te­kę na dom w posta­ci linii kre­dy­to­wej (line of cre­dit), jeśli jej nie zamknie­cie, to swo­jej posia­dło­ści nigdy nie spła­ci­cie, bo co mie­siąc będzie­cie pła­cić tyl­ko odset­ki. Taki kru­czek dla nie­wta­jem­ni­czo­nych, któ­rzy się cie­szą, że pła­cą mało. A ban­ki tyl­ko zacie­ra­ją ręce, że znów przy­dy­ba­li naiw­ne­go. I ta dro­ga do nało­że­nia bez­po­śred­nich podat­ków na indy­wi­du­al­nych człon­ków Uni Euro­pej­skiej nie tyl­ko zosta­ła otwar­ta w związ­ku z fun­du­sza­mi na odbu­do­wę po covi­dzie, ale w przy­szło­ści będzie na niej ruch nie tyl­ko cowi­do­wy. A zamknąć jej się już nie da. I ja mam tego, wli­cza­jąc w to pła­ce­nie coraz więk­szych podat­ków róż­no­ra­kim fisku­som, po pro­stu dość.

Ali­cja Farmus

Toron­to, 10-ty maja, 2021