Tak to, pod pre­tek­stem wal­ki ze skut­ka­mi epi­de­mii i za cenę poży­czo­nych 750 mld euro, któ­re człon­kow­skie ban­tu­sta­ny będą musia­ły oddać, Nasza Zło­ta Pani zro­bi milo­wy krok na dro­dze budo­wy IV Rzeszy.

        No i – jak to się mówi­ło w kosz­mar­nych cza­sach sar­mac­kich — już po harapie.

        31 maja pan pre­zy­dent Andrzej Duda pod­pi­sał usta­wę “o zaso­bach wła­snych” Unii Euro­pej­skiej. Usta­wę tę, jak pamię­ta­my, Naczel­nik Pań­stwa prze­pchnął przez Sejm przy pomo­cy Lewi­cy – jako że koali­cyj­na Soli­dar­na Pol­ska odmó­wi­ła jej popar­cia. Mar­sza­łek Sena­tu, pan Grodz­ki, prze­trzy­mał ją tak dłu­go, jak mógł, ale w koń­cu doszło do gło­so­wa­nia – i ku kon­fu­zji nie­prze­jed­na­nej opo­zy­cji oka­za­ło się, że usta­wa prze­szła i to w brzmie­niu przy­ję­tym przez Sejm.

Reklama

        Pan Wła­dy­sław Kosi­niak-Kamysz, wie­dząc, że jak odmó­wi tej usta­wie popar­cia, to “pol­ska wieś” zro­bi mar­mo­la­dę z nie­go i z tego całe­go PSL, któ­ry i tak led­wie zipie w son­da­żach, wykom­bi­no­wał sobie coś w rodza­ju list­ka figo­we­go w posta­ci “pre­am­bu­ły”. Taka “pre­am­bu­ła” zwłasz­cza w usta­wie raty­fi­ka­cyj­nej, pozba­wio­na jest jakie­go­kol­wiek zna­cze­nia praw­ne­go i dla­te­go mówię o list­ku figo­wym. Jed­nak nie ma więk­sze­go roz­cza­ro­wa­nia, jak po odchy­le­niu list­ka figo­we­go, zoba­czy się pod nim… figę – więc w gło­so­wa­niu w Sena­cie nie prze­szła nawet “pre­am­bu­ła”. Ponie­waż nie ma ona zna­cze­nia praw­ne­go, to moż­na wpi­sać tam wszyst­ko – podob­nie jak w pre­am­bu­le do kon­sty­tu­cji RP, któ­rą  zna­ny z “posta­wy słu­żeb­nej” Tade­usz Mazo­wiec­ki uzgod­nił ze zna­nym z – nazwij­my to —  ela­stycz­no­ści  Alek­san­drem Kwaśniewskim.

        For­mu­łę tej pre­am­bu­ły moż­na porów­nać do modli­twy fran­cu­skie­go żoł­nie­rza z cza­sów rewo­lu­cji: “Panie Boże, jeśli jesteś, zbaw duszę moją, jeśli ją mam!”

        Oka­za­ło się, że jeden z sena­to­rów się “pomy­lił”, a dru­gi w ogó­le nie gło­so­wał i w ten spo­sób Pol­ska wkro­czy­ła na nie­ubła­ga­ną ścież­kę “pogłę­bio­nej inte­gra­cji”. Usta­wa “o zaso­bach wła­snych” Unii Euro­pej­skiej jest bowiem rodza­jem uzu­peł­nie­nia trak­ta­tu lizboń­skie­go, któ­re wypo­sa­ża orga­ny UE w upraw­nie­nia, któ­rych przed­tem one nie posia­da­ły: Komi­sja Euro­pej­ska zysku­je pra­wo zacią­ga­nia zobo­wią­zań w imie­niu całej Unii, a więc – wszyst­kich państw człon­kow­skich – a żeby mogła te zobo­wią­za­nia reali­zo­wać, to zysku­je upraw­nie­nie do nakła­da­nia na oby­wa­te­li UE bez­po­śred­nich, “unij­nych” podatków”.

        Tak to, pod pre­tek­stem wal­ki ze skut­ka­mi epi­de­mii i za cenę poży­czo­nych 750 mld euro, któ­re człon­kow­skie ban­tu­sta­ny będą musia­ły oddać, Nasza Zło­ta Pani zro­bi milo­wy krok na dro­dze budo­wy IV Rzeszy.

        Nie­za­leż­na tele­wi­zja obrząd­ku rzą­do­we­go oczy­wi­ście uzna­ła poraż­kę opo­zy­cji w Sena­cie za wiel­ki suk­ces Pol­ski i oso­bi­ście Naczel­ni­ka Pań­stwa, któ­ry moc­ną ręką pro­wa­dzi nasz kraj ku – ano wła­śnie! – ku utra­cie kolej­ne­go seg­men­tu suwe­ren­no­ści, ale widocz­nie dzi­siaj na tym pole­ga pło­mien­ny patrio­ti­smus. Jeśli posia­da­nie suwe­ren­no­ści przy­no­si Pol­sce i naszym Umi­ło­wa­nym Przy­wód­com same zgry­zo­ty, to czyż nie lepiej z niej zre­zy­gno­wać – oczy­wi­ście “dla dobra Pol­ski” — no i za pie­nią­dze, któ­ry­mi biu­ro­kra­cja już jakoś się podzie­li, a oby­wa­te­le będą spła­ca­li? W ten oto spo­sób pło­mien­ny patrio­ti­smus spla­ta się z jur­giel­tem, tak samo, jak to było w wie­ku XVIII.

        Wpraw­dzie tedy wkro­czy­li­śmy na dro­gę ku świe­tla­nej przy­szło­ści, ale – jak wia­do­mo – nie ma rze­czy dosko­na­łych – toteż i na tej dro­dze co i rusz spo­ty­ka­ją nas roz­cza­ro­wa­nia. To zna­czy – nie tyle może “nas”, co pana Błasz­cza­ka, mini­stra obro­ny naro­do­wej. Ponie­waż Nasz Naj­waż­niej­szy Sojusz­nik, pre­zy­dent Józio Biden odstą­pił od sank­cji wobec budow­ni­czych gazo­cią­gu Nord Stre­am 2 pod pre­tek­stem, że budo­wa jest już na ukoń­cze­niu, to pan mini­ster Błasz­czak oświad­czył, że jest “roz­cza­ro­wa­ny”. Naj­wi­docz­niej myślał, że z tym sojusz­ni­czym pre­zy­den­tem Józiem Bide­nem to wszyst­ko napraw­dę i że będzie on bro­nił pol­skich inte­re­sów do ostat­niej kro­pli krwi. “Lecz tym­cza­sem na mie­ście inne były już tre­ście”, bo pre­zy­dent Józio Biden, żeby jakoś odróż­nić się od Donal­da Trum­pa, posta­no­wił “popra­wić sto­sun­ki z Euro­pą”, to zna­czy – z Niem­ca­mi. Ponie­waż jed­nak Niem­cy trwa­ją w stra­te­gicz­nym part­ner­stwie z Rosją, to ta popra­wa doty­czy rów­nież Rosji. Dla­te­go wła­śnie pre­zy­dent Józio Biden ma w poło­wie czerw­ca spo­tkać się w Gene­wie z zim­nym ruskim cze­ki­stą Putinem.

        Przy­pusz­czam, że będzie chciał się dowie­dzieć, cze­góż to zim­ny cze­ki­sta zażą­dał­by za obiet­ni­cę zacho­wa­nia przez Rosję neu­tral­no­ści w momen­cie, gdy USA przy­stą­pią do osta­tecz­ne­go roz­wią­za­nia kwe­stii chiń­skiej. To jest moż­li­we, bo zbyt­nie wzmoc­nie­nie Chin nie leży w inte­re­sie Rosji, ale sko­ro już pre­zy­dent Józio przy­cho­dzi do pre­zy­den­ta Puti­na z pro­po­zy­cją korup­cyj­ną, to zim­ny ruski cze­ki­sta na pew­no cze­goś zażąda.

        Miej­my nadzie­ję, że pod­czas póź­niej­szej roz­mo­wy z panem pre­zy­den­tem Dudą, pre­zy­dent Józio Biden powie mu, co mamy w tej nowej sytu­acji robić i z jakie­go klu­cza ćwier­kać  — a z rzą­do­wej tele­wi­zji dowie­my się, na czym aktu­al­nie pole­ga pol­ska racja sta­nu, no i oczy­wi­ście – pło­mien­ny patrio­ti­smus – bo w prze­ciw­nym razie musie­li­by­śmy domy­ślać sie tego na wła­sną rękę, co panu mini­stro­wi Błasz­cza­ko­wi z pew­no­ścią przy­spo­rzy­ło­by nowych rozczarowań.

        A tak, to wia­do­mo przy­naj­mniej jed­no; w ramach popra­wia­nia sto­sun­ków z Euro­pą, Pol­ska będzie musia­ła kupo­wać ruski gaz od Nie­miec, któ­re aż wyła­żą ze skó­ry, by przy­spie­szyć w naszym ban­tu­sta­nie pro­gram “dekar­bo­ni­za­cji”.

        Wyra­zem tego pra­gnie­nia było posta­no­wie­nie  dur­ni­cy z Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści, by Pol­ska “natych­miast” wstrzy­ma­ła wydo­by­cie w kopal­ni węgla bru­nat­ne­go “Turów”, co musia­ło­by dopro­wa­dzić do wyłą­cze­nia zaopa­try­wa­nej przez tę kopal­nię elek­trow­ni w Turo­szo­wie, dostar­cza­ją­cej 8 proc. mocy ener­ge­tycz­nej pań­stwa. Ta dur­ni­ca jest owład­nię­ta poczu­ciem misji “rato­wa­nia pla­ne­ty”, więc Nasza Zło­ta Pani nie musia­ła dłu­go jej nama­wiać tym bar­dziej, że nie­co wcze­śniej pan pre­mier Mora­wiec­ki na pro­gram “dekar­bo­ni­za­cji” się zgo­dził, a nie­za­leż­na tele­wi­zja obrząd­ku rzą­do­we­go ogło­si­ła to oczy­wi­ście jako wiel­ki suk­ces i – jak­że by ina­czej – prze­jaw pło­mien­ne­go patriotismusa.

        Ta wła­śnie inten­cja kie­ro­wa­ła też panem Nie­dziel­skim, mini­strem epi­de­mii w rzą­dzie Zjed­no­czo­nej Pra­wi­cy, żeby  Pol­skę zapi­sać do unij­ne­go sys­te­mu cer­ty­fi­ka­tów covi­do­wych, czy­li tak zwa­nych “pasz­por­tów szcze­pion­ko­wych” nie od 1 lip­ca, tyl­ko już od 1 czerw­ca. To czy­ni z Pol­ski unij­ne­go przo­dow­ni­ka pra­cy, kogoś w rodza­ju Sta­cha­no­wa, więc jestem pewien, że wkrót­ce z nie­za­leż­nej tele­wi­zji obrząd­ku rzą­do­we­go dowie­my się, jaki to wiel­ki suk­ces, a myślę, że tę opi­nię w całej roz­cią­gło­ści potwier­dzi pani red. Ani­ta Wer­ner z  nie­za­leż­nej tele­wi­zji obrząd­ku nie­rząd­ne­go – bo w takich spra­wach wszy­scy, ponad podzia­ła­mi, ćwier­ka­ją z jed­ne­go klucza.

        Na razie taki pasz­port ma chro­nić jego posia­da­cza przed koniecz­no­ścią odby­wa­nia kwa­ran­tan­ny pod­czas podró­żo­wa­nia po Unii oraz przed koniecz­no­ścią pod­da­wa­nia się tak zwa­nym “wyma­zom” — ale to oczy­wi­ście dopie­ro począ­tek, bo – po pierw­sze – coraz czę­ściej mówi się o “czwar­tej fali”, a poza tym rząd wyna­jął alfon­sów, żeby nie­zasz­cze­pio­nych odsą­dza­li w mediach od czci i wia­ry, więc tyl­ko patrzeć, jak wszy­scy oni zosta­ną “liszeń­ca­mi” — co rząd z pew­no­ścią przed­sta­wi jako jesz­cze jeden wiel­ki sukces.

Sta­ni­sław Michalkiewicz