Na jed­nym z kana­dyj­skich okrę­tów wojen­nych, HMCS Fre­de­ric­ton, w czwar­tek rano wybuchł pożar. Jed­nost­ka znaj­do­wa­ła się u wybrze­ży Nor­we­gii, pły­wa­ła jako okręt fla­go­wy NATO. Nikt nie został ran­ny. Okręt popły­nął następ­nie do por­tu w Nor­we­gii celem doko­na­nia napraw po pożarze.

Woj­sko nie poda­je, co było przy­czy­ną poża­ru, ani jak roz­le­głe są uszko­dze­nie. Nie wia­do­mo też, czy okręt był potem napę­dza­ny wła­sną jed­nost­ką napędową.

Nor­we­ska gaze­ta dono­si­ła, że fre­ga­ta uczest­ni­czy­ła w ćwi­cze­niach NATO w eks­tre­mal­nych warun­kach pogo­do­wych. Gdy wybuchł pożar, jed­nost­ka stra­ci­ła zasilanie.

Reklama

Fre­de­ric­ton wypły­nął z por­tu w Hali­fak­sie w lip­cu, na sześć mie­się­cy. W tym cza­sie słu­ży jako okręt fla­go­wy Stan­ding NATO Mari­ti­me Gro­up 1. Kana­da obec­nie dowo­dzi tą grupą.

W listo­pa­dzie 2018 roku kana­dyj­ska mary­nar­ka wojen­na wsz­czę­ła docho­dze­nie po tym, jak na prze­strze­ni kil­ku tygo­dni na pokła­dzie kil­ku fre­gat wybu­chły poża­ry i doszło do awa­rii zasilania.