Jak zapu­ścić wło­sy na brwiach. To nie jest żart. Z rana zaczy­nam dzień od prze­glą­du pra­sy. Tyl­ko to nie jest tak jak kie­dyś, że prze­glą­dam przez pół godzi­ny gaze­ty dostar­czo­ne mi pod drzwi. Pamię­ta­cie skrzyn­ki z gaze­ta­mi? Za drob­ne otwie­ra­ły się, i moż­na było kupić egzem­plarz do prze­czy­ta­nia. Taki sys­tem hono­ro­wy, bo po cóż by komuś było brać wię­cej niż jeden egzem­plarz? Prze­cież nie będzie czy­tał podwój­nie!  Aż nie zna­leź­li się ludzie nie hono­ro­wi, któ­rzy wymy­śli­li biz­nes, że jak zapła­cą za jed­ną, i się skrzyn­ka otwo­rzy, to wezmą wszyst­kie i sprze­da­dzą na boku. Jaki biz­nes? Gów­nia­ny, bo ileż moż­na na tym zaro­bić? A to, że nie­uczci­wy i nie­ho­no­ro­wy, to nic, bo ci ani poczu­cia hono­ru, ani uczci­wo­ści nie przy­wieź­li do Kana­dy. Nikt nie chciał tych gazet od nich kupo­wać, sko­ro ogól­nie dostęp­ne. A teraz w dobie wszech­obec­ne­go Inter­ne­tu skrzyn­ki do sprze­da­ży gazet dru­ko­wa­nych pozni­ka­ły, a nik­ną też i gaze­ty dru­ko­wa­ne. Wszy­scy walą w eter. Ja też. Więc prze­glą­dam te wir­tu­al­ne gaze­ty z rana. To się zde­ner­wu­ję, to zdzi­wię, to zaśmie­ję. Tak było i tym razem. Moją uwa­gę przy­kuł wła­śnie taki tytuł ‘jak szyb­ko zapu­ścić wło­sy na brwiach’. Z regu­ły nie czy­tam głu­pot, infor­ma­cji fan­ta­stycz­nych, ani maglo­wych dra­ma­tów z życia sfer. Ale tym razem moja prze­po­na sama zaczę­ła się chi­chrać: ha, ha,ha — powie­dzia­ła. Może i ja zapusz­czę sobie wło­sy na brwiach? Co praw­da jestem z tej epo­ki, któ­ra sobie te wło­sy na brwiach sku­ba­ła jak głu­pia, i ryso­wa­ła linę wyso­ko nad tą natu­ral­ną. A jak były za gęste, to je prze­rze­dza­ła bole­śnie wyry­wa­jąc spe­cjal­ną pin­cet­ką. Brwi zro­śnię­te nad nasa­dą nosa to był znak, że możesz być wam­pi­rem. A mnie te nie­szczę­sne brwi się cią­gle nad tym nosem zra­sta­ły. Za to inni sobie te brwi czer­ni­li, bo ich mie­li za mało. I panie,  i pano­wie. Pamię­tam z wcze­sne­go dzie­ciń­stwa jak panie nazy­wa­ne paniu­sie, ryso­wa­ły sobie brwi upa­lo­nym kor­kiem, cza­sem węglem drzew­nym. Ponie­waż wte­dy w PRL‑u kosme­ty­ków było tyle co na lekar­stwo, to sobie radzi­ły jak mogły. A męż­czyź­ni to nie tyl­ko brwi, ale i bro­dy sobie czer­ni­li. Pamię­tam jak jed­na star­sza­wa pani wpu­ści­ła do pomiesz­ka­nia pew­ne­go przy­stoj­ne­go z czar­ną jak Hisz­pan bro­dą. Potem się dzi­wi­ła dla­cze­go taki był brud­ny, bo cała pościel poczer­nia­ła. A to nie brud­ny, tyl­ko ta poczer­nia­ła bro­da wytar­ła się w pościel. No i pro­szę, dowie­dzia­łam się co zro­bić na porost wło­sów na brwiach. Infor­ma­cja ta zosta­ła umiesz­czo­na pod lin­kiem kobie­ty gazeta.pl.  Tak sobie myślę, że jak mają taki wspa­nia­ły śro­dek na porost wło­sów na brwiach, to pew­nie on dzia­ła i w innych miej­scach?  Niby cze­mu nie? A jak już te wło­sy uro­sną to moż­na z nich jakieś war­ko­czy­ki zapleść? Taka nowa moda? Ale cie­szy mnie to, że głu­po­ta jest wszech­obec­na i glo­bal­na. Inni się dają nabrać i kupu­ją te środ­ki na porost wło­sów na brwiach.  A ja myśla­łam, że krza­cza­ste brwi trze­ba przy­strzy­gać, a te szcze­gól­nie wysta­ją­ce epi­lo­wać?  Nie?  Byłam w błę­dzie, ale dzię­ki kobie­ta gazeta.pl wiem, że jest śro­dek na porost wło­sów w brwiach. A to chi­cho­tem roz­ja­śni­ło mój dzień.

MichalinkaToronto@gmail.com         Toron­to, 28 listo­pa­da, 2021




reklama