Nieustający temat: covid. I tak zostanie. Afryka osiągnie 70% zaszczepienia, niby koniecznego do przełomu kowidowego, w roku 2024. Nie wiadomo, który to będzie buster dla nas, czy buster busterów? Ta wiadomość, to jest dla nas przygotowanie, że co kilka miesięcy będzie nam potrzebna dawka przypominająca, tylko nie wiadomo co przypominająca? Nie wiem dlaczego nie prowadzi się badań nad lekarstwami na covida, a tych, którzy leczą się inaczej niż szczepieniami się zwalcza, często kryminalnie. Nawet podważa się doświadczenia byłego prezydenta USA Trumpa, bo twierdził, że wyleczył się amantadyną. Nie wiadomo, czy amantadyna na pewno leczy, ale nie wiadomo też czy nie leczy.

        Podobnie jest ze szczepieniami. W pewnym czasie w Izraelu podawano jako sukces, że połowa śmiertelnych ofiar covida, to zaszczepieni, a druga połowa to niezaszczepieni. Halo? To znaczy, że nie ma to znaczenia czy się szczepisz, czy nie – i tak, i tak masz 50/50 szans. Przynajmniej już wiemy, że covid będzie jak grypa z nami mieszkał. Ale czyż covid to nie jest forma grypy? Nikt nigdy nie robił takich rozległych analiz na zwykłej staromodnej grypie z testami, izolacją, etc.  A statystyki z zachorowań na grypę zbierano tylko w przypadkach ciężkich po wykonaniu testów.  Większość chorowała w domu i nawet jeśli medycy udzielali pomocy, to niekoniecznie było to związane z testowaniem na grypę.

        No i dodatkowo jest taka kategoria covid bezobjawowy. Jak bezobjawowy to nie chory. Nie wszyscy, którzy mają wirusa zwykłej grypy są chorzy, nie wszyscy zarażeni wirusem HIV rozwijają chorobę AIDS, itd, itp. Ale już wiemy, że nowy wirus grypy covid (i wszystkich jego odmian i przyszłych mutacji) zostaje z nami.

Poniżej kontynuacja tekstu

        Co prawda nie wiem, co się dzieje z poprzednimi mutacjami, takimi jak delta, alpha, beta? Jeśli obecnie największym zagrożeniem jest omicron, to znaczy, że nie można się zarazić już deltą? A może można i tym,  i tym, i tym? Są takie osoby, które łapią choroby jak magnes – czy one są bardziej zagrożone?

        Nie odpowie mi nikt na te istotne pytania, albo inaczej odpowiedzą wszyscy, każdy inaczej. Pociechy z tego żadnej, a decyzje podejmować trzeba. A tu lawina skutków prawie dwuletniej pandemii. W Indonezji na wyspę Bali przyjeżdżało z reguły ponad 6 milionów turystów rocznie, w zeszłym roku było ich 45 – słownie czterdzieści pięć. Podobnie jest i w Krakowie. Ponad dwu milionowa rzesza turystów siedzi w domu, a usługi z tym związane są zamknięte, a ludzie bez pracy. A święta Bożego Narodzenia i tak, i tak nadeszły. Choć zapewne wielcy od tych wielkich afer liczyli, że się kulturowa tkanka społeczeństw zawali. I wtedy dopiero będą mogli zabłysnąć swoimi nowymi rządami. Nie. Przeliczyli się po raz któryś.

        Nie zawali się i tyle. I to jest światło, które będzie nas prowadzić.

        Głośna afera na szczycie Unii Europejskiej ujawniona przez dziennikarzy śledczych z francuskiego dziennika Liberation niczego nowego nie pokazuje. Wiemy dodatkowo, że to nie wierzchołek góry lodowej, a tylko te jej elementy przeznaczone do odstrzału po odejściu frau Merkel. Starzy muszą być zepchnięci do urwiska, aby zrobić miejsca nowym do pławienia się w luksusie tych co uważają, że sobie na to zasłużyli, bo są tacy wspaniali. Pamiętacie jak część Bieszczad była odgrodzona na polowania dla komunistycznych notabli? Kiedyś niechcący po wycieczce do Kalwarii Pacławskiej (na południe od Przemyśla) próbowałam przez ten odgrodzony teren przejść, bo na szlakach ten wydzielony dla wysokich komuchów obszar nie był zaznaczony. Próbowałam się dostać do wymarłej wioski, w której Polacy zostali wymordowani przez Ukraińców z UPA, a z kolei pozostali Ukraińcy wywiezieni na Dolny Śląsk w akcji Wisła. Kiedyś obiecałam mojej przyjaciółce, że wioskę odwiedzę, i zapalę świeczki na cmentarzu. Nawet nie wiedziałam, że natknęłam się na płot słynnego Arłamowa, luksusowego obszaru wydzielonego z Bieszczad wyłącznie dla komuchów – a zjeżdżała się tam na polowania cała komunistyczna międzynarodówka.

        Więc nie dziwi mnie to, że w UE także są takie ośrodki – tym razem zamki we Francji, gdzie wtajemniczeni obradują, a potem polują. Obradują między innymi nad tym jak przeczołgać Polskę z powrotem do roli zasilacza taniej (i dobrej) siły roboczej dla lepszych (tych pierwszej prędkości członków UE). Ale dobrze to wiedzieć, bo to wiele tłumaczy. Skoro przecieki i śledztwo francuskiego dziennika Liberation ujawnia afery w niektórych organach EU i ich powiązania z Partią Ludową, której przewodniczy Tusk, to znaczy, że tym ludziom chce się dokopać. Pamiętacie ‘murzyńskość’ w taśmach Sowy jednego z naszych wyższych niż wszyscy polityka? Ale się podłożył! Po takiej wypowiedzi (w czasie kiedy prezydentem Stanów był Barack Obama) żadne lizusostwo mu już nie pomogło w zajęciu prominentnego stanowiska w UE, albo i NATO – bo wróble na płocie ćwierkały, że to mu się roiło. I co teraz? Kopie i wierzga dalej, ale tylko na swoim folwarku.

        Dobrze, że przynajmniej rąbki tajemnic możnych tego świata są nam uchylane, bo one tłumaczą nam wiele. Na przykład o karze dla elektrowni Turów, nałożonej przez jedną tylko osobę z organu UE (z Hiszpanii) powiązaną a unijną Partią Ludową. A także o próbie narzucenia nam zwierzchnictwa EU w wielu innych, nietraktatowych dziedzinach życia.

        Mówią one nam, też o naszych wyborach – tak mam na myśli wybieralnych przez Polaków polityków. Nie potrafię zrozumieć jak to nasi polscy, całkowicie skorumpowani historią politycy są bezustannie wybierani, pomimo ich afer, i zgubnych dla Polaków decyzji.

        Nie chcę wymieniać ich nazwisk, bo święta za pasem, które powinny być nie tylko radosne, ale i spokojne. W dawnych czasach w okresie świąt wojujące strony zawieszały broń. Ostatni raz było to w czasie 1-szej wojny światowej. Mój dziadek z Wielkopolski opowiadał, że nareszcie w czasie świąt podczas zawieszenia broni nie musieli chodzić w okopach na przykurczonych nogach, bo do siebie ani Prusacy, ani Francuzi nie strzelali. Tak, mój dziadek był w wojsku pruskim, bo polskiego nie było, bo nie było Polski. Obecnie nie ma co na to liczyć, na zawieszenie broni. Ci atakujący nie respektują niczego, więc i nawet święta są dla nich dobrym czasem, by knuć, jak kogoś wykiwać.  Ale my taki uparty naród, nie dajemy się. Święta to dla nas czas przypomnienia o narodzinach Dzieciątka, które uwolniło świat od zła. I tego się będziemy trzymać.

        Wesołych, zdrowych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia!

Merry Christmas!

Alicja Farmus

Toronto, 20 grudnia, 2021