Prze­pra­szam, że powo­łu­ję się na pre­zy­den­ta Oba­mę, bo w wie­lu wypo­wie­dziach jest to postać komik­so­wa, ale zapa­mię­ta­łem sobie aku­rat jego sło­wa z prze­mó­wie­nia… na forum ONZ:

“Ame­ri­cans have fought and died aro­und the glo­be to pro­tect the right of all people to express the­ir views — even views that we disa­gree with,”; “efforts to restrict spe­ech can beco­me a tool to silen­ce cri­tics or oppress mino­ri­ties.”  “Given the power of faith in our lives and the pas­sion that reli­gio­us dif­fe­ren­ces can infla­me, the stron­gest weapon aga­inst hate­ful spe­ech is not repres­sion, it is more speech.”

        Naj­sil­niej­szą bro­nią prze­ciw­ko mowie nie­na­wi­ści jest roz­mo­wa — trud­no się nie zgodzić!

reklama

        Tyl­ko, że to było 10 lat temu. Od tego cza­su mie­li­śmy wokizm, can­cel cul­tu­re, covid, a teraz mamy woj­nę zastęp­czą USA z Rosją na Ukra­inie; od tego cza­su nasz świat Zacho­du wbił sobie po gar­dę w trze­wia nóż hara­ki­ri, pozba­wia­jąc  kolej­nych fun­da­men­tów, kolej­nych fun­du­ją­cych idei cywilizacyjnych.

        Dzi­siaj na naszych oczach w iście sta­cha­now­skim tem­pie likwi­du­je się wol­ność sło­wa, tym razem pod pozo­rem wal­ki z pro­pa­gan­dą,  „sze­rze­niem dez­in­for­ma­cji i koniecz­no­ści usu­wa­nia z deba­ty publicz­nej  „mowy nienawiści”.

        W szyb­kim tem­pie zakle­ja się usta i zastra­sza ludzi, któ­rzy mają nie­po­pu­lar­ne opi­nie, lub po pro­stu kry­ty­ku­ją wła­dzę i jej politykę.

        Tym­cza­sem, podob­nie jak w przy­pad­ku mowy nie­na­wi­ści, naj­sku­tecz­niej­szym narzę­dziem pozwa­la­ją­cym zwal­czać pro­pa­gan­dę jest edu­ka­cja, kry­tycz­ne myśle­nie i umie­jęt­ność wyra­bia­nia sobie opinii.

        Pro­blem tyl­ko w tym, że jest to odtrut­ka na każ­dą pro­pa­gan­dę, a nie tyl­ko tę sze­rzo­ną przez mili­tar­nych czy poli­tycz­nych prze­ciw­ni­ków; rów­nież na naszą pol­ską czy kanadyjską.

        No i w tym jest amba­ras, że my sami, Zachód, nasze spo­łe­czeń­stwa są rzą­dzo­ne przez mani­pu­la­to­rów, odwo­łu­ją­cych się nie do deba­ty spo­łecz­nej i par­la­men­tar­nej, lecz do pro­stych chwy­tów pro­pa­gan­do­wych (o tym jakich pisze­my na stro­nie 16), któ­re mają nas pozy­tyw­nie nasta­wić do dzia­łal­no­ści elit rzą­dzą­cych i administracji.

        Zamiast zwal­czać rosyj­ską pro­pa­gan­dę praw­dą, obna­żać kłam­stwa, zwal­cza­my ją cen­zu­rą i kłam­stwa­mi wła­snej pro­pa­gan­dy; zamiast poka­zy­wać praw­dę o pan­de­mii, odwo­łu­je­my się do zgra­nych chwy­tów inży­nie­rii spo­łecz­nej, pod­wa­ża­jąc sam sens demo­kra­cji i swo­bód obywatelskich.

        Pod pozo­rem „wia­ry w naukę”, fety­szy­zu­je­my „wie­dzę” czy­niąc z niej zbiór dogma­tów i fra­ze­sów gło­szo­nych przez „eks­per­tów”, a nie meto­dę docho­dze­nia do praw­dy o świe­cie. Na naszych oczach uni­wer­sy­te­ty prze­sta­ją być miej­sca­mi nauko­wych spo­rów i kry­ty­ki (wła­ści­wie nie ma tam po co posy­łać dzie­ci), sta­jąc się narzę­dzia­mi indok­try­no­wa­nia mło­dych ludzi pap­ką pseu­do­nau­ko­wych idio­ty­zmów i agi­ta­cji; przy oka­zji tre­su­jąc do orwel­low­skie­go dwójmyślenia.

        Moż­na się zasta­na­wiać czy takiej wszech­ogar­nia­ją­cej destruk­cji, kie­dy to nawet woj­sko uga­nia się za nie­pra­wo­myśl­ny­mi żoł­nie­rza­mi kosz­tem ćwi­czeń ze strze­la­nia, nie zafun­do­wał nam jakiś wróg zewnętrzny…

        Bo co? My tak sami?! Na wła­sne życze­nie?! Sami daje­my sobie gar­st­ce nawie­dzo­nych nisz­czyć ten prze­pięk­ny kraj i  w mia­rę pra­wo­rząd­ne państwo?!

        W cza­sach jak te, musi­my wal­czyć o sie­bie, o oca­le­nie wła­snej indy­wi­du­al­nej racjo­nal­no­ści, wal­czyć o wol­ność słowa.

        Wca­le nie jest pew­ne, że  zdo­ła­my ją odwo­jo­wać, ale wal­cząc oca­li­my ją dla siebie.

        Zmu­sza to do — być może — bole­snych wybo­rów, ale wciąż jesz­cze poli­tycz­nym kie­row­ni­kom tej neo­bol­sze­wic­kiej rewo­lu­cji może­my poka­zy­wać środ­ko­wy palec. Nie daj­my się zastra­szyć; stra­sze­nie to naj­tań­sza meto­da rzą­dze­nia, zwięk­szaj­my koszt rewo­lu­cji poprzez indy­wi­du­al­ny opór, sen­sow­nie przy­go­to­wuj­my się do wal­ki o wol­no­ści i swo­bo­dy oby­wa­tel­skie. One nigdy nie są dane raz na zawsze.

        Kon­sump­cyj­ne spo­łe­czeń­stwo odcho­dzi do prze­szło­ści, nie ma więc co mamić się, że suk­ces finan­so­wy da nam wol­ność i nie­za­leż­ność. Tak było kie­dyś. W nowych cza­sach, kie­dy z dnia na dzień blo­ku­je się kon­ta, „suk­ces finan­so­wy” będzie zale­żał od ule­gło­ści; od pod­po­rząd­ko­wa­nia nowej kla­sie poli­tycz­nej, wła­sność zaś sta­nie się nomi­nal­na. A więc?

        Bądź­my razem! Obroń­cy wol­no­ści i kon­sty­tu­cji — łącz­my się niczym daw­niej pro­le­ta­riu­sze, łącz­my się w wal­ce; w wal­ce z pro­pa­gan­dą poprzez sze­ro­kie samo­kształ­ce­nie, w wal­ce z ogra­ni­cza­niem wol­no­ści sło­wa poprzez mądre testo­wa­nie jej granic.

        Wspól­ne dzia­ła­nie ma sens! W każ­dym razie przy­szedł czas aby dzia­łać, pro­te­sto­wać i być zaangażowanym.

        Infla­cja, spro­wo­ko­wa­na bez­tro­ską ręką blo­ku­ją­cych gospo­dar­kę i roz­da­ją­cych pań­stwo­we pie­nią­dze na lewo i pra­wo socja­li­stów-glo­ba­li­stów, spo­wo­du­je, że w naj­bliż­szych mie­sią­cach tysią­ce eme­ry­tów będą grze­bać w śmiet­ni­kach. Inni jakoś nauczą się z nią żyć.

        Nie ma na co cze­kać, trze­ba dzi­siaj krzy­czeć co myśli­my, jutro mogą nam zagip­so­wać usta.

•••

        Wie­le osób pyta mnie, jak gło­so­wa­łem w wybo­rach w Onta­rio? Tym razem zagło­so­wa­łem stra­te­gicz­nie; widząc prze­wa­gę son­da­żo­wą par­tii postę­po­wo-kon­ser­wa­tyw­nej odda­łem głos na New Blue. Dla­cze­go stra­te­gicz­nie? Dla­te­go, że gło­sy na nią odda­ne, plus rekor­do­wo nisko fre­kwen­cja poka­zu­ją rzą­dzą­cym tory­som, kogo zigno­ro­wa­li i zlek­ce­wa­ży­li, i kto być może w kolej­nych wybo­rach spo­wo­du­je ich klęskę.

Andrzej Kumor

A tutaj w obro­nie wol­no­ści sło­wa były lider Par­tii Kon­ser­wa­tyw­nej Andrew Scheer