Son­daż bada­nia opi­nii publicz­nej ‘Social Chan­ges’, wyko­na­ny na zle­ce­nie por­ta­lu ‘wPolityce.pl’, a opu­bli­ko­wa­ny 1.07.2022 m.in. na stro­nach ‘wnp.pl’, wyka­zał zasad­ni­cze popar­cie Pola­ków dla ordy­na­cji więk­szo­ścio­wej i jed­no­man­da­to­wych okrę­gów wybor­czych (JOW) w wybo­rach do Sejmu.

Pro­duk­cja ciszy

        “W odpo­wie­dzi na pyta­nie jaka ordy­na­cja wybor­cza w wybo­rach par­la­men­tar­nych powin­na obo­wią­zy­wać w Pol­sce, 33 proc. respon­den­tów wska­za­ło na ordy­na­cję więk­szo­ścio­wą, któ­ra pozwa­la na gło­so­wa­nie na kon­kret­ne­go kan­dy­da­ta w każ­dym okrę­gu. 16 proc. bada­nych opo­wie­dzia­ło się za ordy­na­cją pro­por­cjo­nal­ną, któ­rej isto­tą jest gło­so­wa­nie na listy par­tyj­ne. 11 proc. bada­nych popie­ra ordy­na­cję mie­sza­ną, czy­li pro­por­cjo­nal­no-więk­szo­ścio­wą. 40 proc. respon­den­tów wybra­ło odpo­wiedź ‘trud­no powiedzieć’.”

        Po ponad 30. latach pro­du­ko­wa­nia ciszy o JOW w wybo­rach do Sej­mu przez apa­rat pań­stwa III Rzecz­po­spo­li­tej, nagle oka­za­ło się, że jest to nieskuteczne.

        A cisza i jej pro­duk­cja jest potęż­ną bro­nią poli­tycz­ną. Jest też bro­nią cał­ko­wi­cie nie­do­ce­nia­ną. Na tę rolę po raz pierw­szy zwró­cił uwa­gę i ją opi­sał mistrz Ryszard Kapu­ściń­ski. “Cisza — pisał w swym ‘Chry­stu­sie z kara­bi­nem na ramie­niu’ w 1976 roku — jest sygna­łem nie­szczę­ścia i czę­sto prze­stęp­stwa. Jest takim samym narzę­dziem poli­tycz­nym jak szczęk orę­ża czy prze­mó­wie­nie na wie­cu. Cisza jest potrzeb­na tyra­nom i oku­pan­tom, któ­rzy dba­ją, aby ich dzie­łu towa­rzy­szy­ło mil­cze­nie. Zwróć­my uwa­gę, jak pie­lę­gno­wał ciszę każ­dy kolo­nia­lizm. Z jaką dys­kre­cją pra­co­wa­ła Świę­ta Inkwi­zy­cja… Cisza chcia­ła­by, żeby jej spo­ko­ju nie zakłó­cał żaden głos — skar­gi, pro­te­stu, obu­rze­nia. Tam gdzie roz­le­ga się taki głos, cisza ude­rza z całej siły i przy­wra­ca stan poprzed­ni — to zna­czy stan ciszy.”

Nie­na­zwa­ne nie ist­nie­je w życiu społecznym

        Stan ciszy jest bowiem warun­kiem nie­ist­nie­nia spo­łecz­ne­go. W życiu spo­łecz­nym bowiem ‘nie­na­zwa­ne nie ist­nie­je’, jak to okre­śla część socjo­lo­gów. ‘Nie­na­zwa­ne’ ist­nie­je mate­rial­nie jako obiek­tyw­ny fakt, ale nie ist­nie­je jako spo­łecz­na rze­czy­wi­stość. Nie moż­na wte­dy nic zmie­nić, nic spo­łecz­nie z tym uczy­nić. ‘Nie­na­zwa­ne’ ist­nie­je poza rze­czy­wi­sto­ścią życia spo­łecz­ne­go, któ­re jest ludz­kie, czy­li inter­su­biek­tyw­ne, mię­dzy­ludz­kie. A więc ‘nie­na­zwa­ne’ nie infor­mu­je, nie moty­wu­je, nie wzru­sza. Jest spo­łecz­nie mar­twe, choć obiek­tyw­nie żywe. ‘Nie­na­zwa­ne’ to wła­śnie stan ciszy. Wte­dy moż­na indy­wi­du­al­nie do ludzi nawet ostrze­gaw­czo krzy­czeć. Na ogół więk­szość wzru­szy tyl­ko ramio­na­mi, gdyż krzy­czy się o czymś co dla nich nie istnieje.

        Stan ciszy się celo­wo pro­du­ku­je, wytwa­rza, two­rzy. Ciszę pro­du­ku­je na maso­wą ska­lę zwy­kle ta wła­dza pań­stwo­wa, któ­ra chce utrzy­mać swój stan posia­da­nia lub ukryć swe prak­ty­ki. Taka pro­duk­cja ciszy wyma­ga bowiem wiel­kich nakła­dów ludz­kich sił i środ­ków.  I to w ska­li pań­stwa czy nawet gru­py państw, acz rów­nież w ska­li glo­bal­nej. “Było­by cie­ka­we — pisał R. Kapu­ściń­ski — gdy­by ktoś zba­dał, w jakim stop­niu świa­to­we sys­te­my maso­we­go prze­ka­zu pra­cu­ją w służ­bie infor­ma­cji, a w jakim — w służ­bie ciszy i mil­cze­nia. Cze­go jest wię­cej; tego, co się mówi, czy tego co się nie mówi? Moż­na obli­czyć licz­bę ludzi pra­cu­ją­cych w dzie­dzi­nie rekla­my. A gdy­by obli­czyć licz­bę ludzi pra­cu­ją­cych w dzie­dzi­nie utrzy­ma­nia ciszy? Któ­rych było­by więcej?”

Pro­du­ko­wa­nie ciszy o JOW w III Rzeczpospolitej

        W III Rzecz­po­spo­li­tej pro­du­ku­je się ciszę o JOW od ponad już 30. lat. Pierw­sze wol­ne wybo­ry do Sej­mu w 1991 roku mia­ły się odbyć pier­wot­nie w ordy­na­cji mie­sza­nej, czy­li pro­por­cjo­nal­no-więk­szo­ścio­wej. Ale odpo­wie­dzial­ny za kon­tak­ty z Sej­mem kon­trak­to­wym ówcze­sny pre­zy­denc­ki mini­ster Jaro­sław Kaczyń­ski dopro­wa­dził osta­tecz­nie do usta­le­nia wybo­rów do Sej­mu w ordy­na­cji proporcjonalnej.

        Wszyst­kie te per­trak­ta­cje odby­wa­ły się poza wie­dzą opi­nii publicz­nej. Tego wyma­ga­ła bowiem pro­duk­cja ciszy o ordy­na­cji wybor­czej JOW. Ta pro­duk­cja pole­ga­ła i pole­ga na tym, aby nie dopusz­czać do poja­wie­nia się w prze­strze­ni publicz­nej żad­nych infor­ma­cji o JOW. A więc cał­ko­wi­cie i uważ­nie kon­tro­lo­wać prze­kaz infor­ma­cji. Ale też unie­moż­li­wiać i to aktyw­nie wystę­po­wa­nie w prze­strze­ni publicz­nej tym, któ­rzy mogli­by takie infor­ma­cje nada­wać. A więc aktyw­nie ich zwal­czać, ale rów­nież tak, aby na ten temat pano­wał cisza. I to nie tyl­ko media czy par­tie, ale nawet indy­wi­du­al­nych oby­wa­te­li, któ­rzy mie­li­by takie publicz­ne możliwości.

        W tej pro­duk­cji ciszy cho­dzi­ło o to, aby Pola­cy nie wie­dzie­li, że są dwa róż­ne sys­te­my wybor­cze. Sys­tem ordy­na­cji więk­szo­ścio­wej opar­ty o regu­łę JOW i sys­tem ordy­na­cji pro­por­cjo­nal­nej opar­ty o regu­łę par­tyj­nych list wybor­czych.  Cho­dzi­ło o to, aby sądzi­li, iż każ­de wybo­ry muszą odby­wać się w sys­te­mie pro­por­cjo­nal­nym, w któ­rym mogą kan­dy­do­wać oby­wa­te­le tyl­ko zaak­cep­to­wa­ni na par­tyj­nych listach wybor­czych przez kie­row­nic­twa par­tii poli­tycz­nych. I aby nie wie­dzie­li, iż jest to ode­bra­nie Pola­kom ich bier­ne­go pra­wa wybor­cze­go. Aby też nie wie­dzie­li, że takie wybo­ry to fasa­do­wa demo­kra­cja, gdyż wybor­cy gło­su­ją na już wybra­nych przez par­tyj­ne kie­row­nic­twa kan­dy­da­tów. I że to kie­row­nic­twa par­tii poli­tycz­nych usta­la­ją szan­se wybor­cze kan­dy­da­tów decy­du­jąc o ich kolej­no­ści na liście. Wiel­ka ilość kan­dy­da­tów unie­moż­li­wia bowiem ich roz­po­zna­wal­ność, więc wybor­ca wybie­ra jed­no z pierw­szych nazwisk, naj­czę­ściej pierwsze.

        W tej pro­duk­cji ciszy o JOW cho­dzi­ło i cho­dzi o to, aby ukryć głę­bo­ko praw­dę, iż Pola­cy żyją w ustro­ju par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej, a demo­kra­cja poli­tycz­na jest fasa­do­wa. Cho­dzi­ło i cho­dzi o to, aby Pola­cy nie dowie­dzie­li się, że peł­ne pra­wa wybor­cze i oby­wa­tel­ską demo­kra­cję poli­tycz­ną zapew­nia­ją im tyl­ko wybo­ry w sys­te­mie JOW. Tam bowiem każ­dy oby­wa­tel bez czy­jej­kol­wiek zgo­dy może kan­dy­do­wać do Sej­mu. Tam też każ­dy oby­wa­tel może doko­ny­wać w peł­ni demo­kra­tycz­ne­go wybo­ru swe­go kan­dy­da­ta spo­śród wszyst­kich chętnych.

 

Pro­du­cen­ci ciszy o JOW

        Pro­du­cen­tów ciszy o JOW moż­na dość pro­sto ziden­ty­fi­ko­wać, choć oni sami uda­ją że ich nie ma i nie ma takie­go pro­ble­mu jak pro­duk­cja ciszy.

        Naj­waż­niej­szą gru­pą pro­du­cenc­ką są pol­scy poli­ty­cy i par­tyj­ne gru­py wła­dzy poli­tycz­nej. Jest to gru­pa naj­waż­niej­sza, gdyż kon­tro­lu­je ona wła­dzę w apa­ra­tach pań­stwa. W tym w jego służ­bach spe­cjal­nych. Te par­tyj­ne gru­py wła­dzy poli­tycz­nej wynie­sio­ne na sce­nę poli­tycz­ną ukła­dem ‘okrą­głe­go sto­łu’, od post­so­li­dar­no­ścio­wych po post­ko­mu­ni­stycz­ne, pro­du­ku­ją ciszę o JOW, aby zapew­nić sobie byt na tej sce­nie, a w kon­se­kwen­cji moż­li­wość spra­wo­wa­nia wła­dzy poli­tycz­nej. Doty­czy to szcze­gól­nie oli­gar­chii par­tyj­nych w tych gru­pach, gdyż listy par­tyj­ne dają im peł­nię wła­dzy nad kan­dy­da­ta­mi na posłów, a w kon­se­kwen­cji nad posła­mi. Pro­duk­cja ciszy jest więc warun­kiem ich prze­ży­cia, ale i peł­ni spra­wo­wa­nia oli­gar­chicz­nej wła­dzy partyjnej.

        Te gru­py i ich przy­wód­cy dosko­na­le wie­dzą, że gdy­by dopu­ścić do peł­nej poli­tycz­nej kon­ku­ren­cji w ramach regu­ły JOW, to ich zde­cy­do­wa­na więk­szość wylą­du­je na pol­skim śmiet­ni­ku histo­rii współ­cze­snej. Wie­dział i wie o tym Jaro­sław Kaczyń­ski i jego PiS-owska oli­gar­chia par­tyj­na, ale i Leszek Mil­ler czy Wło­dzi­mierz Cza­rza­sty z ich kolej­ny­mi wcie­le­nia­mi grup par­tyj­ne­go post­ko­mu­ni­zmu. Wie­dział i wie o tym Wal­de­mar Paw­lak i Wła­dy­sław Kosi­niak-Kamysz z ich post­ko­mu­ni­stycz­nym sate­lic­kim PSL-em. Wie o tym i Donald Tusk z jego par­tyj­ną oli­gar­chią PO, z któ­rą zmie­li­li w sej­mo­wej nisz­czar­ce doku­men­tów set­ki tysię­cy zebra­nych przez sie­bie pod­pi­sów oby­wa­te­li za wpro­wa­dze­niem ordy­na­cji JOW.

        Dru­gą klu­czo­wą gru­pą pro­du­cen­tów ciszy o JOW są media elek­tro­nicz­ne i pra­so­we, z ich wła­ści­cie­la­mi, nad­zor­ca­mi i kon­tro­le­ra­mi oraz publi­cy­sta­mi, komen­ta­to­ra­mi i dzien­ni­ka­rza­mi. Przez ponad 30. lat w żad­nym z klu­czo­wych mediów nie posta­wio­no pro­ble­mu fasa­do­wej demo­kra­cji w Pol­sce i ode­bra­niu Pola­kom ich poli­tycz­nych praw oby­wa­tel­skich. Jedy­nym wyjąt­kiem były nie­licz­ne arty­ku­ły i wypo­wie­dzi w gaze­cie, radiu i tele­wi­zji ks. o. Tade­usza Rydzy­ka. Po dziś dzień media, któ­rym dobro Pol­ski i Pola­ków oraz patrio­tyzm nie scho­dzi z ust, łamów czy anten uda­ją, że żyją w poli­tycz­nej demo­kra­cji, a pra­wa oby­wa­tel­skie Pola­ków mają się dosko­na­le. Nie widzi więc fasa­do­wej demo­kra­cji i par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej nie­zwy­kle wni­kli­wy inte­lek­tu­al­nie Paweł Lisic­ki i jego tygo­dnik “Do Rze­czy” z prze­zna­ko­mi­ty­mi publi­cy­sta­mi Rafa­łem Ziem­kie­wi­czem czy Pio­trem Sem­ką i Łuka­szem Warze­chą. Nie widzi tego prze­po­jo­ny głę­bo­kim patrio­ty­zmem Tomasz Sakie­wicz ze swym dzien­ni­kiem, tygo­dni­kiem i tele­wi­zją. Nie widzi tego nie­zwy­kle spo­strze­gaw­czy i zorien­to­wa­ny poli­tycz­nie Jacek Kar­now­ski z jego zna­czą­cym medial­nie tygo­dni­kiem “Sie­ci”. Nie widzą, gdyż nie chcą widzieć, jako że są czę­ścią tego oli­gar­chicz­ne­go sys­te­mu poli­tycz­ne­go. Podob­nie jak media rzą­do­we z TVP na cze­le oraz kra­jo­we media kom­pra­dor­skie oraz pol­sko­ję­zycz­ne media zagra­nicz­ne, są bowiem bene­fi­cjen­ta­mi tego sys­te­mu i to pozba­wio­ny­mi wła­snych patrio­tycz­nych ambi­cji obywatelskich.

        Trze­cią klu­czo­wą gru­pą pro­du­cen­tów ciszy o JOW są naukow­cy i śro­do­wi­ska aka­de­mic­kie nauk spo­łecz­nych, z nauka­mi poli­tycz­ny­mi w roli głów­nej. Aka­de­mic­ka poli­to­lo­gia, socjo­lo­gia i histo­ria współ­cze­sna cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wa­ła ana­li­zę pro­ble­ma­ty­ki JOW ze swo­ich nie tyl­ko aka­de­mic­kich pod­ręcz­ni­ków, ale i nauko­wych publi­ka­cji. Oczy­wi­sto­ścią nauko­wą jest pro­por­cjo­nal­ność i gło­so­wa­nie na listy par­tyj­ne. Aka­de­mic­kie nauki spo­łecz­ne w Pol­sce peł­nią fak­tycz­nie rolę stric­te ide­olo­gicz­ną a nie nauko­wą, legi­ty­mi­zu­jąc fasa­do­wą demo­kra­cję i pozba­wie­nie poli­tycz­nych praw oby­wa­tel­skich Pola­ków. Tak jak w komu­ni­stycz­nej Pol­sce Ludo­wej ówcze­sna poli­to­lo­gia uza­sad­nia­ła ist­nie­nie demo­kra­cji socja­li­stycz­nej ‘kie­row­ni­czą rolą par­tii komu­ni­stycz­nej’, tak współ­cze­sne nauki spo­łecz­ne uza­sad­nia­ją ist­nie­nie demo­kra­cji libe­ral­nej pro­por­cjo­nal­ną ordy­na­cją wybor­czą. Legi­ty­mi­zu­ją tym samym fasa­do­wą demo­kra­cję i ustrój par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej dege­ne­ru­ją­cy funk­cjo­no­wa­nie pol­skie­go pań­stwa.  A doty­czy to nie tyl­ko setek sze­re­go­wych aka­de­mic­kich pro­fe­so­rów, ale tak patrio­tycz­nie nobi­li­to­wa­nych uczo­nych pro­fe­so­rów jak poli­to­log Andrzej Zyber­to­wicz, histo­ryk współ­cze­sny Andrzej Nowak, czy też socjo­log Zdzi­sław Krasnodębski.

        Ale to też szer­szy pro­blem cał­ko­wi­te­go już upad­ku nauki i uczel­ni wyż­szych w Polsce.

 

Łama­nie i zła­ma­nie ciszy o JOW

        Skąd więc takie zaska­ku­ją­ce wyni­ki son­da­żu na temat ordy­na­cji wybor­czej do Sejmu?

        Jest to efekt dzia­ła­ją­ce­go w cał­ko­wi­tej ciszy przez bli­sko już 30. lat Ruchu JOW. Zało­żo­ny i prze­wo­dzo­ny przez śp. pro­fe­so­ra Jerze­go Przy­sta­wę w 1993 roku we Wro­cła­wiu Ruch Oby­wa­tel­ski na rzecz Jed­no­man­da­to­wych Okrę­gów  Wybor­czych (JOW), miał i ma na celu dopro­wa­dze­nie do zmia­ny ordy­na­cji wybor­czej w Pol­sce. Decy­du­ją­cą rolę w Ruchu, tak inte­lek­tu­al­ną, jak i orga­ni­za­cyj­ną, ode­grał wła­śnie prof. J. Przy­sta­wa. Ruch JOW był jedy­nym pod­mio­tem spo­łecz­nym sta­le dzia­ła­ją­cym na rzecz wpro­wa­dze­nia w Pol­sce JOW.

        Przez 30 lat swej dzia­łal­no­ści Ruch doko­nał dwóch fun­da­men­tal­nych rzeczy.

        Po pierw­sze Ruch JOW doko­nał inte­lek­tu­al­ne­go i nauko­we­go prze­ło­mu w dia­gno­zie pol­skie­go sys­te­mu poli­tycz­ne­go i sta­nu pol­skiej pań­stwo­wo­ści oraz sfor­mu­ło­wał pro­jekt napra­wy pol­skie­go pań­stwa. Dzię­ki dzie­siąt­kom semi­na­riów, kon­fe­ren­cji, sym­po­zjów i spo­tkań oraz debat, dys­ku­sji i publi­ka­cji, Ruch wyko­nał pra­cę inte­lek­tu­al­ną duże­go insty­tu­tu nauko­we­go i to o naj­wyż­szym świa­to­wym pozio­mie nauko­wym. Ruch wypra­co­wał peł­ną i twar­dą nauko­wo argu­men­ta­cję na rzecz ordy­na­cji więk­szo­ścio­wej, a prze­ciw ordy­na­cji pro­por­cjo­nal­nej, poka­zu­jąc ich kon­se­kwen­cje dla sta­nu pol­skie­go pań­stwa. Ruch doko­nał tego prze­ło­mu wbrew sta­no­wi­sku prak­tycz­nie całej pol­skiej aka­de­mic­kiej poli­to­lo­gii, socjo­lo­gii i aka­de­mic­kie­mu pra­wu konstytucyjnemu.

        Po dru­gie Ruch JOW doko­nał dys­kret­ne­go prze­ło­mu w świa­do­mo­ści pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa i wpro­wa­dził do tej świa­do­mo­ści kwe­stię ordy­na­cji więk­szo­ścio­wej. Mimo medial­nej i poli­tycz­nej oraz nauko­wej cen­zu­ry, postu­lat wpro­wa­dze­nia JOW stał się postu­la­tem zna­czą­cej czę­ści pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa. Ruch prze­ła­mał szczel­ną cen­zu­rę publicz­ną, dzię­ki dzie­siąt­kom i tysiąc­om, dzie­siąt­kom tysię­cy i set­kom tysię­cy roz­mów, dys­ku­sji, spo­tkań, akcji ulicz­nych, mar­szów, wie­ców i hap­pe­nin­gów. W sytu­acji cał­ko­wi­te­go boj­ko­tu i cen­zu­ry publicz­nej, oba zada­nia Ruch doko­nał dzia­ła­jąc meto­dą nie­ustan­nie powta­rzal­nych przez 30 lat nie­wiel­kich i ogra­ni­czo­nych w zasię­gu działań.

        Ruch doko­nał tego przy cał­ko­wi­tym boj­ko­cie publicz­nym w opar­ciu o wła­sne nie­wiel­kie siły i środ­ki ze skła­dek publicz­nych. Para­dok­sal­nie jedy­nym pol­skim poli­ty­kiem, a zara­zem biz­nes­me­nem, któ­ry udzie­lał Rucho­wi JOW sta­le wspar­cia finan­so­we­go był pol­ski emi­grant z Kana­dy Stan Tymiń­ski. Dodam, iż S. Tymiń­ski, któ­re­mu prof. J. Przy­sta­wa udzie­lił publicz­ne­go popar­cia w trak­cie jego kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej w 1991 roku, omal­że nie zmie­nił histo­rii Pol­ski, pró­bu­jąc zatrzy­mać neo­ko­lo­nial­ną trans­for­ma­cję w ramach tzw. pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza. S. Tymiń­ski wspie­rał finan­so­wo i orga­ni­za­cyj­nie Ruch JOW aż do śmier­ci prof. J. Przy­sta­wy w 2012 roku. To z jed­nej stro­ny poka­zu­je oczy­wi­ście indy­wi­du­al­ną wiel­kość S. Tymiń­skie­go, ale z dru­giej odsła­nia mier­no­tę pol­skich biz­nes­me­nów i poli­ty­ków. W Pol­sce regu­lar­ne­go wspar­cia finan­so­we­go udzie­la­li jedy­nie zwy­kli ludzie jak śp. prof. Andrzej Cza­chor, bur­mistrz Łocho­wa śp. Marian Dzię­cioł, Paweł Kowar­ski czy Józef Bia­łek, acz i Zwią­zek Leka­rzy, o wie­lu innych już nie wspominając.

        W 2015 roku współ­pra­cu­ją­cy począt­ko­wo z Ruchem kan­dy­dat na pre­zy­den­ta Pol­ski Paweł Kukiz, pod­niósł postu­lat wpro­wa­dze­nia JOW jako swo­je głów­ne hasło wybor­cze, dopro­wa­dza­jąc do ogło­sze­nia przez ówcze­sne­go pre­zy­den­ta Bro­ni­sła­wa Komo­row­skie­go refe­ren­dum w tej spra­wie. To pre­zy­denc­kie refe­ren­dum zosta­ło cał­ko­wi­cie zboj­ko­to­wa­ne przez pol­skie pań­stwo i wszyst­kie media, co było jedy­nym takim przy­pad­kiem we współ­cze­snej Euro­pie. Sfi­nan­so­wa­ne przez Ruch JOW ze skła­dek publicz­nych, przy zna­czą­cym wspar­ciu finan­so­wym S. Tymiń­skie­go, jedy­ne zresz­tą fil­my zachę­ca­ją­ce do udzia­łu w refe­ren­dum, TVP emi­to­wa­ła rano o godzi­nie 6.00 i po połu­dniu o godzi­nie 14.00.

Uży­wa­nie służb spe­cjal­nych dla two­rze­nia ciszy

         Dodam, iż pro­duk­cja ciszy o JOW w cią­gu ostat­nich z górą 30. lat odby­wa­ła się z uży­ciem bru­tal­nych instru­men­tów poli­cyj­nych i to rów­nież uży­wa­nych w abso­lut­nej ciszy. A dowie­dzia­łem się o tym i to dość przy­pad­ko­wo już po latach.  W 2017 roku prze­ka­za­no mi wia­ry­god­nie infor­ma­cję, że moje nazwi­sko zosta­ło w 2002 roku wpi­sa­ne przez służ­by spe­cjal­ne, czy­li Agen­cję Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go, na listę osób sta­no­wią­cych zagro­że­nie dla pol­skie­go państwa.

        Zało­żo­no mi pod­słuch w miesz­ka­niu i samo­cho­dzie oraz moni­to­ro­wa­no moje zacho­wa­nia. W tym okre­sie nie pro­wa­dzi­łem żad­nej dzia­łal­no­ści poli­tycz­nej, a moją jedy­ną aktyw­no­ścią publicz­ną było peł­nie­nie funk­cji kra­jo­we­go koor­dy­na­to­ra Ruchu JOW. Byłem jed­nym z czte­rech kra­jo­wych koor­dy­na­to­rów, obok śp. prof. Jerze­go Przy­sta­wy, śp. Janu­sza Sanoc­kie­go i prof. Miro­sła­wa Dakowskiego.

        I dopie­ro po jakimś cza­sie sko­ja­rzy­łem to z fak­tem sze­ścio­krot­ne­go zwol­nie­nia mnie z pra­cy, każ­do­ra­zo­wo w nagłych i zaska­ku­ją­cych dla mnie oko­licz­no­ściach, na pań­stwo­wych i pry­wat­nych uczel­niach wyż­szych w latach 2002 — 2015. Zła­ma­no mi bru­tal­nie karie­rę nauko­wą. Tak się w prak­ty­ce taj­nej poli­cji poli­tycz­nej ABW zała­twia­ło głę­bo­kie mil­cze­nie o JOW. Bru­tal­nie, acz w cał­ko­wi­tej ciszy. A mój przy­pa­dek nie mógł być wyjątkiem.

        Poka­zu­je to dodat­ko­wo cał­ko­wi­ty brak kon­tro­li poli­tycz­nej nad ABW i bez­kar­ność jej dzia­łań łamią­cych pra­wo, co zresz­tą udo­ku­men­to­wał Woj­ciech Sum­liń­ski w swej książ­ce “ABW. Nic nie jest tym, czym się wyda­je” z 2017 roku.

 

Poli­tycz­ny sens zła­ma­nia ciszy o JOW 

        Powsta­je wszak­że pyta­nie co może wyni­kać z fak­tu, iż zna­czą­ca i to liczeb­nie naj­więk­sza gru­pa wybor­ców popie­ra wpro­wa­dze­nie ordy­na­cji JOW w wybo­rach do Sej­mu? Oczy­wi­ście poza tym, iż pro­duk­cja ciszy oka­za­ła się nie­sku­tecz­na i Ruch JOW odniósł swe histo­rycz­ne zwycięstwo.

        To ozna­cza, iż pod ustro­jem poli­tycz­nym par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej został pod­ło­żo­ny poli­tycz­ny mate­riał wybu­cho­wy. To ozna­cza, iż pod par­tyj­ną ordy­na­cję pro­por­cjo­nal­ną, któ­ra jest współ­cze­snym ‘libe­rum veto’ pol­skie­go pań­stwa i źró­dłem nega­tyw­nej selek­cji pol­skich poli­ty­ków od ponad 30.lat, pod­ło­żo­no wiąz­kę dyna­mi­tu poli­tycz­ne­go. Ten poli­tycz­ny mate­riał wybu­cho­wy sam oczy­wi­ście nie wybuch­nie i nie roz­sa­dzi pato­lo­gii ‘mięk­kie­go’ pań­stwa III Rzecz­po­spo­li­tej. Do tego musi być poli­tycz­ny zapal­nik, poli­tycz­ny lont i poli­tycz­na iskra, któ­re wywo­ła­ją poli­tycz­ną implo­zję. Ale ładu­nek jest pod­ło­żo­ny i tego nic nie zmieni.

        Nie da się prze­wi­dzieć czy to w ogó­le nastą­pi i w jakich poli­tycz­nych oko­licz­no­ściach oraz kto się­gnie po tę broń poli­tycz­ną. Ale nad Pol­skę i Euro­pę nad­cią­gać może cha­os i zała­ma­nie, któ­ry może uła­twiać głę­bo­kie zmia­ny wywo­ły­wa­ne rela­tyw­nie mały­mi siła­mi poli­tycz­ny­mi, acz może też pro­wa­dzić do głę­bo­kie­go upad­ku poli­tycz­ne­go i eko­no­micz­ne­go nasze­go kra­ju i kontynentu.

Moż­li­wy cha­os i zała­ma­nie gospo­dar­cze oraz polityczne

        Woj­na Rosji na Ukra­inie przy­spie­sza glo­bal­ne i euro­pej­skie pro­ce­sy głę­bo­kie­go kry­zy­su gospo­dar­cze­go, ener­ge­tycz­ne­go, żyw­no­ścio­we­go i finan­so­we­go. Po destruk­cji świa­to­wej gospo­dar­ki pan­de­micz­ny­mi lock­dow­na­mi i zry­wa­niem glo­bal­nych łań­cu­chów dostaw,  a w warun­kach sta­łej kon­ty­nu­acji mimo kra­chu finan­so­we­go 2008 roku prak­tyk glo­bal­nej spe­ku­la­cji finan­so­wej, nara­sta już groź­ba nie tyl­ko oczy­wi­stej rece­sji, ale wręcz dłu­go­trwa­łej świa­to­wej depre­sji gospo­dar­czej. A więc sta­łe­go spad­ku świa­to­wej pro­duk­cji prze­my­sło­wej i nara­sta­ją­ce­go bezrobocia.

        W warun­kach Euro­py wzmoc­nie­niem moż­li­wej depre­sji gospo­dar­czej jest i będzie ogra­ni­cze­nie dostaw rosyj­skie­go gazu, ropy naf­to­wej i węgla kamien­ne­go w związ­ku z woj­ną na Ukra­inie. Ude­rzy to szcze­gól­nie sil­nie w gospo­dar­kę Nie­miec, opar­tą na tanich surow­cach ener­ge­tycz­nych z Rosji oraz opar­tą w aż 50 proc. na eks­por­cie swych final­nych wyro­bów prze­my­sło­wych. Już mówi się w Niem­czech o moż­li­wo­ści  spad­ku pro­duk­cji prze­my­sło­wej nawet o kil­ka­na­ście pro­cent i o wzro­ście bez­ro­bo­cia o 4–5 mln osób.

        Dla Pol­ski to są szcze­gól­nie złe pro­gno­zy, gdyż nasz eks­port do Nie­miec to aż bli­sko 29 proc. ogó­łu eks­por­tu, a import z Nie­miec to 27 proc. cało­ści. Nasz eks­port do Nie­miec jest przy tym zasad­ni­czo pod­do­staw­czy, kon­fek­cjo­no­wa­ny i mon­ta­żo­wy. Prze­mysł kra­jo­wy Pol­ski stał się bowiem istot­nym a neo­ko­lo­nial­nym przy tym dodat­kiem do pro­duk­tu final­ne­go Nie­miec. Depre­sja w nie­miec­kim prze­my­śle to więc jesz­cze głęb­sza depre­sja prze­my­sło­wa w Polsce.

Samo­bój­cza poli­ty­ka rzą­du Mate­usza Morawieckiego

        Ale naj­więk­szym zagro­że­niem jest poli­ty­ka ener­ge­tycz­na rzą­du Mate­usza Mora­wic­kie­go. Bli­sko rok temu w swej książ­ce “Zdra­da węglo­wa i jej naro­do­wa alter­na­ty­wa. Nisz­cze­nie pol­skie­go gór­nic­twa węglo­we­go a naro­do­wa stra­te­gia roz­wo­ju Pol­ski”, tak pisa­łem o decy­zji tego rzą­du z 25 wrze­śnia 2020 roku o cał­ko­wi­tej doce­lo­wo likwi­da­cji pol­skich kopalń węgla kamiennego:

        “Decy­zja rzą­du M. Mora­wic­kie­go o likwi­da­cji pol­skie­go gór­nic­twa węglo­we­go jest zama­chem na bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne Pol­ski, ponie­waż pozba­wia ją wła­snych źró­deł ener­gii i nisz­czy jej samo­wy­star­czal­ność ener­ge­tycz­ną. Pol­ska jako kraj i pań­stwo dys­po­nu­ją­ce zaso­ba­mi naj­tań­sze­go w świe­cie surow­ca ener­ge­tycz­ne­go i to w per­spek­ty­wie co naj­mniej pół wie­ku, cał­ko­wi­cie zaspa­ka­ja­ją­cej jego zapo­trze­bo­wa­nie, mia­ła zapew­nio­ne zasad­ni­cze bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne. To per­spek­ty­wicz­ne bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne jest rów­nie waż­ne jak bez­pie­czeń­stwo mili­tar­ne. Gwa­ran­tu­je bowiem pod­sta­wy bez­pie­czeń­stwa eko­no­micz­ne­go rodzi­mej pro­duk­cji prze­my­sło­wej i rol­ni­czej. Gwa­ran­tu­je świa­to­wą kon­ku­ren­cyj­ność wła­snej pro­duk­cji prze­my­sło­wej. Gwa­ran­tu­je taniość warun­ków pra­cy i życia pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa naro­do­we­go. Jest gwa­ran­cją bio­lo­gicz­ne­go bez­pie­czeń­stwa pol­skie­go narodu. …

        Decy­zja rzą­du M. Mora­wiec­kie­go o dłu­go­fa­lo­wej likwi­da­cji gór­nic­twa węgla kamien­ne­go jest zama­chem na bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne Pol­ski, a więc zama­chem na bez­pie­czeń­stwo eko­no­micz­ne, a w kon­se­kwen­cji i bio­lo­gicz­ne, pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa naro­do­we­go. Jest zdra­dą narodową.”

        Likwi­du­jąc kra­jo­we wydo­by­cie węgla i uza­leż­nia­jąc się rosną­co od impor­tu węgla z Rosji, rząd M. Mora­wic­kie­go tę zdra­dę naro­do­wą reali­zo­wał kon­se­kwent­nie przez bli­sko 2 lata. Wyda­wa­ło się więc, że wybuch woj­ny na Ukra­inie i skąd­inąd kom­plet­nie nie­prze­my­śla­ne embar­go na import rosyj­skie­go węgla do Pol­ski, przy­nie­sie otrzeź­wie­nie, gdyż sta­nę­li­śmy w obli­czu bra­ku bli­sko 10 mln ton same­go tyl­ko rosyj­skie­go węgla. I to w sytu­acji, gdy posia­da­my w prak­ty­ce wszyst­kie zło­ża węgla Unii Euro­pej­skiej. Takiej gro­te­ski nawet komu­nizm w Pol­sce Ludo­wej nie wymyślił.

        Ale nic się nie zmie­ni­ło. Kil­ka dni temu pre­mier potwier­dził kon­ty­nu­ację zie­lo­nej trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej i co naj­wy­żej “krót­ko­trwa­ły” powrót do węgla.

        Za tę aro­ganc­ką igno­ran­cję gospo­dar­czą M. Mora­wiec­kie­go, czy może coś wię­cej, gdyż jak twier­dzą moi kole­dzy z Oby­wa­tel­skie­go Komi­te­tu Obro­ny Pol­skich Zaso­bów Natu­ral­nych — “On nie może być aż taki głu­pi!”, wyso­ką cenę zapła­ci więk­szość Pola­ków i to jesz­cze tej jesie­ni i tej zimy.

        Czy te wszyst­kie kon­se­kwen­cje mar­no­ści  pol­skich poli­ty­ków i to w obli­czu moż­li­we­go cha­osu poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go, skło­nią Pola­ków do wpro­wa­dze­nia ordy­na­cji więk­szo­ścio­wej JOW, by zacząć ich pozy­tyw­ną selek­cję? To zale­ży od tego czy poja­wi się ruch poli­tycz­ny, któ­ry doko­na w trak­cie wybo­rów par­la­men­tar­nych mobi­li­za­cji choć­by tyl­ko tych 33 proc. już ist­nie­ją­cych zwo­len­ni­ków wpro­wa­dze­nia 460 jed­no­man­da­to­wych okrę­gów wybor­czych do Sej­mu, przy moż­li­wym wspar­ciu dal­szych 11 proc zwo­len­ni­ków ordy­na­cji mie­sza­nej. Poten­cjał jest, gdyż to jest razem 44 proc. dzi­siej­szych wybor­ców. Ale jak zawsze — ktoś musi zacząć.

10.07.2022

Woj­ciech Błasiak