Gigantyczne korki na przejściach polsko-ukraińskich stały się codziennością. Kierowcy tirów w Dorohusku czekają nawet dwie doby, a na nagraniach z ukraińskiej strony widać kilometrowe zatory samochodów osobowych. To nie jest „normalny ruch graniczny” – to bezpośredni skutek trwającej wojny i sposobu, w jaki Polska została w nią wciągnięta.
Według danych Izby Administracji Skarbowej w Lublinie i PAP, 16 października na wyjazd z Polski przez Dorohusk czekało ok. 900 ciężarówek. Czas oczekiwania – ok. 40 godzin. W Hrebennem – ok. doby i 250 tirów. Alerty powietrzne wywołane rosyjskimi atakami regularnie wstrzymują odprawy. Jak mówią służby, w ciągu jednej zmiany może być kilkanaście takich przerw. Do tego dochodzi piątkowy i weekendowy wzrost ruchu.
Dla samochodów osobowych sytuacja jest nieco lepsza, ale nadal trudna – na popularnych przejściach (Medyka–Szeginie, Korczowa–Krakowiec, Ustiług–Zosin) czeka się kilka godzin. Ukraińskie media (UNN) pokazują zdjęcia i filmy z wielokilometrowych kolejek i piszą wprost o „do 40 godzin w kolejce”.
To nie jest problem techniczny ani „zła organizacja”. To cena, jaką Polska płaci za politykę bezwarunkowego wsparcia Ukrainy, otwartej granicy i roli logistycznego zaplecza wojny. Tiry z pomocą, towary, ludzie uciekający lub wracający, transport wojskowy i cywilny – wszystko to spiętrza się na wschodniej granicy. Alerty lotnicze dodatkowo paraliżują ruch, bo bezpieczeństwo ma priorytet.
Rząd Donalda Tuska nie rozwiązuje problemu. Zamiast realnej kontroli przepływu, priorytetów dla polskiego biznesu czy twardego zabezpieczenia interesów Polski, mamy kolejne deklaracje solidarności i milczenie o kosztach. Polscy przewoźnicy od miesięcy skarżą się na dyskryminację (np. w ukraińskim systemie e-kolejki), a teraz dodatkowo stoją w korkach, które generuje wojna prowadzona tuż za granicą.
Kolejki na granicy to nie „Armagedon wywołany przez podżegaczy” w sensie propagandowym – to konkretny, mierzalny skutek decyzji politycznych i militarnych. Polska wzięła na siebie rolę korytarza tranzytowego i zaplecza. Im dłużej trwa konflikt i im mniej Warszawa egzekwuje własne interesy, tym dłuższe będą te kolejki.
Źródła: PAP, Radio Lublin, WP, ESKA, Izba Administracji Skarbowej w Lublinie, UNN, serwisy monitorujące kolejki (nakordoni.eu).
Armagedon na granicy z Ukrainą, a może być jeszcze gorzej…
Zelenski, Tusk i podżegacze wojenni załatwią nas do końca… https://t.co/2X5whP7rhz
— Tomek Niewęgłowski (@tomek525) October 17, 2026


































































