Prawie każdy kibic sportu zauważył ostatnią próbę sprawdzania czy kobietą może podołać mężczyznom w sporcie. Z tej okazji spróbowano kolejny raz wykorzystać tenis. Aryna Sabalenka zmierzyła się z Nickiem Kyrgiosem.
Raz spróbowano tak, w latach siedemdziesiątych, kiedy to Billie Jean King, ówczesna najlepsza tenisistka na świecie w wieku 29 lat pokonała jakiegoś 55-letniego gościa o nazwisku Bobby Riggs, który nawet nie był tenisistą.
To był okres walki o równouprawnienie kobiet w USA, ruch bardzo popularny w USA, więc nic dziwnego, że mecz oglądnęło 90 milionów ludzi na świecie a 50 milionów – tylko w USA.

Do dziś jest to rekord.
Ileś pokoleń do przodu – i kobiety mają uprawnienie.

Tak mi się wydaje.
To dzięki BJ King nieustającym staraniom tak jest.

Ten pojedynek Aryna Sabalenka, najlepsze na świecie wśród kobiet z Nickiem Kirgiosem nie miał nic równouprawnieniem wspólnego. Chodziło tylko o szmal. Zresztą, jak to w Arabii Saudyjskiej – chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze.

Aryna grała na zmniejszonym korcie z przepisami dostosowanymi na jej korzyść do dwóch wygranych setów.

B.J King grała na pełnym korcie do wygranych trzech setów.

Nie oglądałem żadnego z tych meczów, ale widziałem skróty.
Widowisko Sabalenka-Kyrgios uważam za żałosne.
Jako wieloletni i doświadczony na najwyższym sportowym poziomie trener wiem z ponad 100-procentową pewnością: kobiety i mężczyźni nie powinny startować w tych samych pojedynkach.

Kobiety po prostu nie maja żadnych szans z wyjątkiem kilku dyscyplin sportowych, gdzie podstawowe cechy motoryczne nie mają albo znaczącego albo w ogóle wpływu na wynik.
Tu zaliczyłbym strzelanie, łucznictwo. Szachy czy brydż też, jeśli je do sportów zaliczymy.
O tym, że mężczyźni mają fizyczna przewagę ludzkość wie od jej zarania.
Także i w sporcie.
Od momentu, kiedy kobiety zostały uprawnione do występów na największych arenach, wszyscy trenerzy i odpowiedzialny za wyniki sportowe wiedzą, że selekcja do sportu wśród kobiet musi być prowadzone po jednym głównym kątem: trzeba znaleźć osoby najbardziej zbliżone fizycznie, psychicznie i fizjologicznie do mężczyzn.

Celowo używam słowa „osoby”, bo od zarania czasów mamy do czynienia z różnymi biologicznymi kombinacjami czy dewiacjami

I tak, od początku, kiedy rozpoczęto wojnę między wschodem a Zachodem na arenach sportowych obie strony szpiegowały się nawzajem i obie wiedziały to samo.

Różnica polegała na łatwości lub trudności przeprowadzania eksperymentów na ludziach,

Na wschodzie, w krajach komunistycznych, takie eksperymenty były popierane albo oficjalnie, albo nieoficjalnie przez poszczególne państwa.

Trudniej było je przeprowadzać na Zachodzie (więcej wolności obywatelskiej), ale też je praktykowane z wielkimi sukcesami.

Jeśli popatrzymy na sylwetki najlepszych sportsmenek tak ze ZSRR czy NRD, to stwierdzimy w sposób oczywisty, że mamy do czynienia z „babo-chłopami”.
W tamtych krajach było to aż nazbyt widoczne. Nie inaczej zresztą miały się sprawy w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Chinach.

Mimo wszystko, jeśli przeanalizujemy wyniki w sportach indywidualnych, poziom kobiet w stosunku do poziomu mężczyzn jest znacznie niższy. Średnio i w zależności od dyscypliny – około 60% tego, co prezentuję mężczyźni.
Głównym powodem jest obecność i poziom testosteronu w żeńskich organizmach.

Dlatego też, anegdotycznie, ale prawdziwie – trener olimpijskiej pływackiej reprezentacji NRD kobiet powiedział w 1976 roku w Montrealu, że zawodniczki przyjechały tam pływać, a nie śpiewać. (Używano testosteronu, dlatego niskie, męskie głosy.)

www.bogdanpoprawski.com

Have a Great Day!