Prezydent Donald Trump ogłosił 12 stycznia, że państwa handlujące z Iranem będą obciążone 25-procentowym cłem.
Oświadczenie to zbiegło się z okresem, w którym władze Republiki Islamskiej zmagają się z jednymi z największych protestów od czasu przejęcia świeckiej monarchii szacha w 1979 r.
„Ze skutkiem natychmiastowym, każdy kraj prowadzący interesy z Islamską Republiką Iranu będzie płacił 25-procentową stawkę celną od wszelkich transakcji ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki” – napisał Trump w poście na Truth Social późnym popołudniem. „Niniejsze rozporządzenie jest ostateczne i ostateczne”.
Prezydent nie podał żadnych szczegółów dotyczących rozporządzenia wykonawczego. Do wieczora 12 stycznia Biały Dom nie wydał żadnego rozporządzenia dotyczącego ceł powiązanych z Iranem.
Komentarz Trumpa padł zaledwie kilka godzin po tym, jak Biały Dom zasygnalizował, że administracja może rozważyć ataki powietrzne lub inne środki przeciwko Iranowi. Choć naloty są jedną z wielu alternatyw dostępnych Trumpowi, „dyplomacja jest zawsze pierwszą opcją dla prezydenta” – powiedziała reporterom 12 stycznia rzeczniczka prasowa Białego
Biały Dom potwierdził, że amerykańskie ataki powietrzne na Iran są „na stole”
„To, co słyszycie publicznie od irańskiego reżimu, znacznie różni się od komunikatów, jakie administracja otrzymuje prywatnie. Sądzę, że prezydent jest zainteresowany zbadaniem tych komunikatów” – dodała.
Trump powiedział 11 stycznia, że irańscy urzędnicy skontaktowali się z Białym Domem w sprawie potencjalnego porozumienia nuklearnego. „Możemy się z nimi spotkać. Spotkanie jest organizowane, ale być może będziemy musieli działać z powodu tego, co się dzieje” – powiedział reporterom na pokładzie Air Force One, dodając, że możliwe są „bardzo mocne opcje” w kwestii wsparcia protestów w Iranie.
Irańscy urzędnicy ostrzegli, że w przypadku ataku Teheran zaatakuje amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie. Trump ostrzegł, że może to przynieść znaczącą odpowiedź.
„Jeśli to zrobią, uderzymy w nich z siłą, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyli” – powiedział Trump reporterom 11 stycznia. „Mam bardzo silne opcje. Jeśli to zrobią, uderzę w nich z ogromną siłą”.
Prezydent zapowiedział również, że może porozmawiać z prezesem Tesli, Elonem Muskiem, i poprosić go o pomoc w przywróceniu dostępu do internetu w Iranie za pośrednictwem systemu satelitarnego Starlink. Od zeszłego tygodnia w całym kraju odnotowywana jest przerwa w dostępie do internetu, a wiele państwowych irańskich serwisów medialnych jest obecnie niedostępnych.
Iran zrzuca winę za protesty i wszelkie inne akty przemocy na Stany Zjednoczone i tzw. terrorystów wspieranych przez Izrael i USA.
Demonstracje rozpoczęły się 28 grudnia 2025 roku w wyniku załamania się irańskiego riala, którego kurs wynosi ponad 1,4 miliona dolarów za dolara, w związku z tym, że gospodarka Iranu jest obciążona międzynarodowymi sankcjami, częściowo nałożonymi z powodu programu nuklearnego. Protesty nasiliły się i przerodziły w wezwania do bezpośredniego kwestionowania irańskiej teokracji.
Według amerykańskiej agencji informacyjnej Human Rights Activists News Agency, w ciągu dwóch tygodni protestów zatrzymano ponad 10 600 osób. Agencja poinformowała o śmierci ponad 500 protestujących, choć trudno jest zweryfikować niezależnie wiarygodność doniesień organizacji.
12 stycznia irańska telewizja państwowa pokazała zdjęcia Teheranu, na których demonstranci popierający reżim zmierzali w kierunku placu Enghelab w stolicy. Demonstrację nazwano „powstaniem przeciwko amerykańsko-syjonistycznemu terroryzmowi”.



























































