Rozpocznę od tego, że do sportu wyczynowego garną się ci, którym zależy na sukcesie, czy sławie.
Tak jest od początku świata i tak będzie, mimo że w ostatnich latach próbuje się bardzo skutecznych praktyk wynagradzania wszystkich za udział. Rozumiem – jakieś wielkie okazje zbierające fundusze na ważne cele, jednak w sporcie wyczynowym liczy się wynik.
Wynik i to wszystko. Podobnie jest w życiu. Osoby ambitne, stanowcze, niezależne i kreatywne tworzą własne biznesy, pracownie czy inne prywatne przedsięwzięcia, aby uzyskać sukces tak finansowy jak i socjalny. Osoby z mniejszymi ambicjami lub ich brakiem grawitują do stanowisk rządowych czy administracyjnych, gdzie wysiłek jest mały, a odpowiedzialności za działalność prawie nie ma wcale.
Sa wyjatki, oczywiście.
Dlaczego o tym piszę? Ano, dlatego że dwóch znakomitych piłkarzy rozpętało burze społeczne w swoich krajach. Zacznę od polskiego podwórka: Robert Lewandowski, kapitan polskiej reprezentacji, wprawdzie przyjechał i potem strzelił „hattricka” Rumunii, z powodu dwóch żółtych kartek nie mógł uczestniczyć w kolejnym meczu, zresztą przegranym z reprezentacją Bośni i Hercegowiny.
Niby o co wojna? Robert miał ważny mecz w swoim klubie Chicago Fire, na którym musiał być, więc oberwanie tych dwóch żółtych kartek było mu i selekcjonerowi na rękę. Wprawdzie są to tylko domysły, to jednak, jak to w powiedzeniu bywa: gdzie dym, tam i ogień.
Ta polska sytuacja jest praktycznie minimalna, bo z kolei portugalska – to międzynarodowa bomba.
Cristiano Ronaldo, kapitan reprezentacji i ikona światowego futbolu, po prostu opuścił zgrupowanie z powodu niezadowolenia z praktyk trenera. Trenerem Portugalii, zresztą nowym na stanowisku, jednak bardzo doświadczonym w piłkarskich bojach, jest Jorge Jesus. Ronaldo oświadczył światu, że trener go oszukał i nie wpuścił go na murawę na ostatnie 30 minut w meczu z Norwegią, więc zdecydował się sam na taki, co tu dużo mówić, karygodny w kontekście sportowym, wybryk. Teraz grozi mu kara ze strony federacji. Na razie został zawieszony. Ta decyzja ma być wydana automatycznie, co wynika z przepisów. Hmmm …
Konkretny werdykt portugalskiego związku dotyczący długości zawieszenia może potrwać od miesiąca do pół roku. Jeśli będzie obowiązywać dłużej niż miesiąc, to nie zagra w listopadowych meczach Ligi Narodów z Danią i Walią.
I tu zaczyna się polityka. Ronaldo przeprosił za swoje zachowanie, przyznał, że spodziewa się kary, ale twierdził, że do tej sytuacji doprowadził Jorge Jesus. Wina trenera i już. Łatwiej jest zwolnić selekcjonera niż pozbyć się międzynarodowej gwiazdy i Portugalczycy “pękli”. Federacja opublikowała oficjalny komunikat, z którego wynika, że decyzję podjęto 9 października. „Celem postępowania jest zbadanie możliwego znaczenia dyscyplinarnego zdarzeń zgłoszonych 7 października 2026 r.” Sprawie nadano również tryb pilny.
Komunikat: „To, co dziś możemy stwierdzić, to przede wszystkim fakt, że Portugalska Federacja Piłkarska chce jak najszybciej ponownie mieć swojego kapitana w drużynie. Po drugie, podobną wolę wyraził już selekcjoner reprezentacji, który stwierdził, że jeśli względy sportowe na to pozwolą, nasz kapitan będzie z nami. Po trzecie, sam kapitan bardzo chce wrócić do reprezentacji narodowej, miejsca, w którym, jak sam podkreśla, jest szczęśliwy”.
Krótko – sprawie ukręcono łeb.
Bogdan





































































