Lwowska Rada Obwodowa 20 października 2026 r. ogłosiła 2027 rok Rokiem Romana Szuchewycza, Rokiem UPA oraz Rokiem Ołeha Olżycza. Decyzja zapadła niemal jednogłośnie (ok. 52 z 55 obecnych radnych za Szuchewyczem i UPA) i wywołała natychmiastowe, bardzo ostre reakcje polskich władz, IPN oraz szerokie oburzenie w Polsce.

Lwowska Rada Obwodowa (odpowiednik polskiego sejmiku) uzasadniła uchwałę rocznicami przypadającymi w 2027 r.: 120. urodzinami Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza oraz 85. rocznicą powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Inicjatorem był radny Swiatosław Szeremeta (szef komisji kultury), postać od lat kontrowersyjna w relacjach polsko-ukraińskich – w 2017 r. miał już zakaz wjazdu do Polski w związku z blokowaniem polskich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Polska właśnie nałożyła na niego 5-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen (do 20 października 2031 r.).

Z polskiej perspektywy kluczowe jest, kim był Roman Szuchewycz (1907–1950):

  • Naczelny dowódca UPA od 1943 r.
  • Współodpowiedzialny za ludobójstwo  polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (Galicji Wschodniej) w latach 1943–1945 – Rzeź Wołyńską, . Szacunki ofiar to ok.  100 – 200 tys. osób (w zdecydowanej większości kobiety, dzieci i starcy).
  • Współtwórca jednostek kolaborujących z Niemcami (m.in. batalion Nachtigall i Schutzmannschaft 201).
  • IPN przypomina rozkaz przypisywany Szuchewyczowi: „W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć”.

Decyzja zbiegła się w czasie z prezentacją przez IPN wyników prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych ofiar zbrodni wołyńskiej.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

  • IPN nazwał decyzję „ciosem wymierzonym w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa” i kolejnym elementem budowy oficjalnego kultu radykalnego ukraińskiego nacjonalizmu. Przypomniał też, że Szuchewycz był współautorem kłamstwa negującego skalę zbrodni.
  • Premier Donald Tusk: Decyzja szkodzi Ukrainie i pomaga tym, którzy jej źle życzą. Nazwał to „samobójczą taktyką”, która daje pretekst przeciwnikom akcesji Ukrainy do UE. „Rosjanie zawsze zacierają ręce” przy takich sytuacjach.
  • Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz: Decyzja jest „nieakceptowalna”. Nie buduje zaufania, lecz wzmacnia podziały. „Konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska”.
  • Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki: Działanie godzi w pamięć Polaków i szkodzi stosunkom dwustronnym. „Zbrodnia Wołyńska pozostaje niezabliźnioną raną w sercach Polaków”. Polska wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, ale „nie może to jednak oznaczać milczenia wobec gloryfikowania sprawców zbrodni na Polakach”.
  • Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz (przy prezydencie Karolu Nawrockim): Sytuacja bulwersująca i nieakceptowalna, „pachnie rosyjską prowokacją”.
  • MSZ i Ambasada RP w Kijowie: Gloryfikowanie UPA i zbrodniczych postaci jest sprzeczne z wartościami europejskimi oraz strategicznym i dobrosąsiedzkim charakterem relacji. Szuchewycza opisano jako kolaborującego z nazistami zbrodniarza „splamionego krwią tysięcy niewinnych ofiar”.

Ukraińskie MSZ skrytykowało decyzję jako kontrproduktywną i podjętą na szczeblu regionalnym bez konsultacji z władzami centralnymi. Otoczenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego (m.in. Iryna Wereszczuk) również się od niej odcięło. Polska otrzymała zapewnienia od najbliższych współpracowników Zełenskiego, że uchwała nie wejdzie w życie (informacja o niej zniknęła ze strony rady obwodowej).

To kolejny epizod wieloletniego sporu o pamięć historyczną. W ukraińskiej narracji UPA i Szuchewycz są przedstawiani przede wszystkim jako bojownicy o niepodległość i przeciwnicy ZSRR. Wcześniejsze napięcia dotyczyły m.in. nazewnictwa jednostek wojskowych, pomników czy planów panteonu narodowego.