Chciałbym powiedzieć o koncepcji kontrrewolucji architektonicznej, Od jakiegoś czasu nasz piękny europejski świat jest zaśmiecany budynkami, który zerwały z długotrwałą tradycją architektoniczną, z pewną ewolucją budowania europejskiego.


Myślę że nie zdają sobie Państwo do końca sprawy z tego, że żyjemy w epoce, w której sztuki piękne, ale również architektura zerwały ciągłość z ewolucją kultury i sztuki, i architektury europejskiej.

To, co mamy dzisiaj, to jest wynik tej rewolucji. Ja bym postulował pewną kontrrewolucję, należałoby się cofnąć, do momentu, w którym procesy związane z postmodernizmem z futuryzmem zaczęły te korzenie łacińskie odcinać; kiedyś sztuka to było tworzenie piękna, dzisiaj, sztuka jest emocją, jest wszystkim, tylko nie tworzeniem piękna.

Estetyka i tworzenie piękna przestało być celem artystów, przestało być celem architektów.

Jest to niezwykle szkodliwe, no bo ludzie potrzebują piękna, potrzebują się otaczać pięknem. Człowiek, który ma potrzebę otaczania się pięknem jest silniejszy.

Z pewnością Państwo doskonale to widzą, bo lepiej się czujecie w historycznych częściach miast, niż w tych nowoczesnych,  wolicie ładne kamieniczki, placyki,  stare kościoły, niż nowe przestrzenie architektoniczne i urbanistyczne.




Wydaje mi się, że stoimy u progu pewnej kontrrewolucji w tym zakresie. No bo jeśli dalej będziemy zaśmiecać nasz krajobraz tymi nowoczesnymi nie mającymi tak na dobrą sprawę z pięknem nic wspólnego, to daleko nie zajedziemy.

Dlatego marzy mi się powrót do czasów, w których te więzi zostały zerwane, mniej więcej 100 lat temu – powrót do rozwoju architektury, takim, jakim mógłby być gdyby nie te wszystkie negatywne prądy.

Mam tutaj taką koncepcję, przyszedł do mnie inwestor i chciał, żebym mu zaprojektował budynek w stylu podhalańskim. Czemu w stylu podhalańskim? Jest taka obiegowa opinia, że budowanie budynków w stylu podhalańskim w środkowej Polsce jest pewnego rodzaju nietaktem. Ale musimy sobie zdawać sprawę, że styl podhalański ma więcej wspólnego z tą starą – nazwijmy to – klasyczną architekturą, niż nowoczesne style, jak dekonstrukcja, czy postmodernizm.

I ludzie instynktownie czują, że te stare rzeczy, są lepsze. Faktem jest, że mamy znakomite tradycje budowania barokowego, i 100 lat temu nawet troszkę wcześniej przeczuwając nadejście odrodzenia Polski architekci starali się stworzyć coś w rodzaju syntezy stylu polskiego.

Bardzo bym sobie życzył,  żeby do tego wrócić. To jest znakomita zabawa, architekci wychowani na nowoczesnych uczelniach, gdzie panują wszystkie te destrukcyjne prądy intelektualne, sądzą, że taka architektura nie ma sensu że to jest coś, co jest kiczem, co jest nietaktem, co jest nie na miejscu, co nie reprezentuje dzisiejszego czasu i stylu.

Ale architektura jest ponadczasowa i jeśli tego rodzaju piękna, manierystyczny architektura dzisiaj się podoba, a była tworzona 200 lat temu to jest to największy dowód na to, że ona jest ponadczasowa.

Nie ma nic złego, żeby stosując nowoczesne technologie i nowoczesne układy przestrzenne tego, co jest w środku, żeby taki obiekt był funkcjonalny jednocześnie tworzyć to w stylu właśnie klasycznie polskiego – nazwijmy to – baroku, manierystycznego z takimi elementami, żeby ktoś, kto jest w Polsce, wiedział że jest w Polsce; jednocześnie wiedział, że to jest kultura europejska.

Wydaje mi się, że ludzie, którzy nie mają mózgów przemieszanych przez jakieś studia plastyczne, architektoniczne, oni instynktownie wiedzą, że taka architektura wiąże się z prestiżem, że jest po prostu piękna, i że jest fajna, że nawet w biznesie przynosi sukces, ponieważ ludzie wolą zatrzymać się w takim staropolskim, fajnym budynku, niż w jakiejś klatce z betonu i szkła.

Tu mamy projekt hotelu i domu weselnego na jakieś 50 pokoi. Pierwotna wersja była taka, że ten hotel mógł mieć każdą formę tylko nie taką, ponieważ dzisiejsi architekci nie proponują swoim inwestorem budowania w stylu klasycznym, w stylu barokowym. No bo gdzieżby tam, naraziliby się na śmieszność, na szczęście inwestor, który tutaj ten projekt mi zlecił, jest człowiekiem mającym na tyle zdrową intuicję, że zauważył, w tego rodzaju architekturze duży potencjał i dzięki temu być może dojdzie do realizacji tego budynku, a wydaje mi się, że zrealizowany taki budynek będzie dużo silniejszym argumentem dla takiej architektury niż 10 artykułów w prasie fachowej.


Zresztą takich artykułów by nie było, bo prasa fachowa, generalnie nie promuje takiego budownictwa, raczej stara się wyśmiewać.

Ci architekci, którzy dokonywali syntezy tego stylu polskiego nie chcieli zbudować jakichś ciasnych ram, żeby to było coś w stylu działań konserwatorskich, tylko raczej wytyczenia pewnego kierunku, dzięki któremu działania architektoniczne w ramach tego stylu były po prostu świetną zabawą. Dzisiaj środków do osiągnięcia takich efektów mamy bardzo dużo.

Chodzi o to, żeby nie zerwać  identyfikacji, że jest to architektura europejska i szczególnie w ramach tej europejskiej architektury architektura polska.

Tutaj mamy na przykład charakterystyczne dla tego stylu przypory. Przypory też miały różne formy ja akurat użyłem takiej maksymalnie prostej. Dosyć charakterystyczną rzeczą są takie ślimacznice, attyka też jest bardzo charakterystycznym elementem.

Bardzo ważnym elementem tego stylu jest dach polski. Dach polski  składający się z dwóch takich połaci jest bardzo charakterystyczny dla polskiego stylu.

Jest to bardzo użyteczny element architektoniczny, ponieważ daje wiele możliwości doświetlania tych pomieszczeń w kubaturze dachu, jednocześnie jest bardzo ładnym elementem, jeśli jeszcze tutaj się rozbuduje te połacie  zyskuje się szczególną lekkość.

Przy projektowaniu  takich obiektów, które kontynuują rozwój tamtej architektury sprzed tej rewolucji, możemy wykorzystać wszystkie te technologie które przez te 100 lat powstały. Dawniej tworzenie takiej architektury było dużo trudniejsze bo nie było pewnych materiałów, nie było narzędzi do projektowania, dzisiaj posiadamy te narzędzia, jesteśmy lepsi, moglibyśmy w tym stylu projektować i budować jeszcze lepiej, jeszcze zgrabniej i jeszcze piękniej.

Dlatego wydaje mi się, że ta kontrrewolucja ona zaczyna się również na Zachodzie, również tego rodzaju działania mają miejsce, ponieważ ludzie zorientowali się, że tzw. betonowo-szklane bunkry nie niosą ze sobą dużego prestiżu i że ludzie instynktownie wybierają architekturę klasyczną, historyczną, bo w takich wnętrzach czują się lepiej.

Myślę że ludzie nie do końca zdają sobie sprawę, jak ważne jest to, żeby przebywać w kręgu własnej kultury.

Ta kultura ma bardzo wiele form, który może się wyrażać, to jest ubiór i właśnie architektura i literatura, i muzyka. My dzisiaj słuchamy amerykańskiej muzyki, która jeszcze nie jest najgorsza, oglądamy amerykańskie filmy, co gorsza chodzimy ubrani w amerykańskich czy też europejskich zglobalizowanych ubraniach. To samo dzieje się z architekturą.

Gdybyśmy sięgnęli do większej ilości elementów naszych rodzimych, naszych polskich, wyrastających z naszej tradycji, to zobaczylibyście Państwo, że to daje człowiekowi bardzo duże korzenie, bardzo dużo sił.

Na Podhalu ludzie co prawda tylko w niedzielę, czy w święto ubierają się w regionalne stroje, ale jeśli chodzi o muzykę, jeśli chodzi o architekturę, to są to cały czas elementy, które są nasze własne i to daje nam bardzo duże poczucie siły, którą czerpiemy z tej tradycji i z tej tożsamości.

Mam takie marzenie, że za 100 lat czy za 50 lat będąc na jakimś wielkim międzynarodowym lotnisku jeśli zobaczymy z 50 m Polaka, to będziemy wiedzieli, że to jest Polak po tym jak się ubiera. Ja nawet nie wiem jak to będzie wyglądało, ale tak jak dzisiaj widzimy jakiegoś faceta z Peru, czy z jakieś Arabii Saudyjskiej –  oni nie dali się tak zamerykanizować, jak my. Jesteśmy w stanie ich wychwycić, że to jest facet z tej kultury, właśnie z innej kultury. Natomiast my, właśnie zostaliśmy już podbici przez tą globalną kulturę i bardzo bym sobie życzył, żeby taki naród jak Polska, z takimi tradycjami, żeby stać go było na to, żeby sobie tę własną kulturę jakoś odgrzebał, wzmocnił, rozbudował, cenił i szanował…

Architekt Sebastian Pitoń

Nagrał Marcin Janowski „Na Argumenty”

Kontr-opinia…

Piszę to nie dlatego, że akurat studiowałem architekturę, ale dlatego że jako człowiek mieszkający w Polsce codziennie jestem atakowany takim właśnie chłamem i kiczem, niby-architektonicznymi gniotami i wypocinami dyletantów pokroju tego pana, niestety. Koncepcje tego projektanta ocierają się o bardzo popularny w Polsce styl zwany gargamelizmem, czyli jest to powszechny architekturo-podobny kicz. Bardzo niestety popularny. To, że ktoś nie rozumie współczesnej architektury, nie znaczy że mamy zaśmiecać przestrzeń publiczną koszmarkami w stylu “dzieła” tego pana, cały czas straszącego z jego monitora. A widzimy tam pastisz architektoniczny, karykaturę karykatury, toporną zwalistą bryłę, bez delikatnych i wyrafinowanych proporcji charakterystycznych dla oryginalnej architektury z epoki, która usiłuje naśladować. Bez powodzenia. Przypomina mi to kilka rezydencji bardzo majętnych osób w Polsce, które nagle postanowiły zostać “dziedzicami na swoich zamkach”. Ponieważ w rodzinie dotychczas zamków nie było, a raczej tylko chałupy – efekt jest przaśny i żałosny. Nie na darmo mówi się, że smoking najlepiej leży dopiero w trzecim pokoleniu… Architektura, podobnie jak muzyka zawsze była sztuką elitarną i jeśli tzw. “lud” jej nie rozumie i nie akceptuje – to trudno. Nie “lud” ani nie tzw. zwykli ludzie wyznaczają trendy rozwoju w sztuce. Lud może sobie budować w stylu ludowym, regionalnym, tradycyjnym. Jeśli ktoś nie rozumie Lutosławskiego, Kilara czy Pendereckiego, nie musi ich słuchać. Może słuchać sobie zrozumiałej dla niego muzyki ludowej czy wywodzącej się z niej modnej (niestety) jej odmiany czyli np. Disco Polo. Ale zawsze to będzie estetyczne dreptanie w miejscu. Pewne próby nadania architekturze “klasycznego i zrozumiałego dla zwykłego człowieka wymiaru” podejmowali komuniści, czego efektem był socrealizm w architekturze,  znany z krakowskiej Nowej Huty. Efekt był taki sobie… Inna sprawa, że dzięki wybitnym naszym krakowskim urbanistom i architektom, mimo partyjnych nakazów i wskazówek i tak udało się zrobić dość dobra architekturę, jednak trudno mówić i jej odkrywczości lub jakimkolwiek kroku naprzód, był to zdecydowanie krok wstecz. Zdecydowanie NIE POTRZEBUJEMY KONTRREWOLUCJI w architekturze, potrzebujemy lepszych architektów i bardziej odważnych inwestorów.

Paweł Pachota