Znaczący wpływ na wynik październikowych wyborów mogą mieć młodzi Kanadyjczycy. Liberałowie mają nadzieję, że tłumy młodych, które pomogły im wygrać w 2015 roku, teraz też pójdą do urn. W 2015 roku odnotowano najwyższą frekwencję wyborczą od 1993 roku. Głos oddało 68,3 proc. uprawnionych. W porównaniu z rokiem 2011 liczba oddanych głosów była o 2,9 miliona wyższa. Elections Canada podało, że w 2015 około 57 proc. wyborców w wieku od 18 do 34 lat zdecydowało się oddać głos. Cztery lata wcześniej obywatelski obowiązek spełniło 42,5 proc. osób z tej grupy wiekowej. Z sondaży prowadzonych po wyborach wynikało, że wśród młodych liberałowie byli nie do pobicia.

Nie była to jednak jedyna grupa, która tłumnie poszła do urn. Głos oddało 74 proc. wyborców w wieku powyżej 55 lat. Czy w takim razie zwycięstwo liberałów jest możliwe, jeśli frekwencja wśród młodych Kanadyjczyków wróci do tradycyjnego poziomu?

Warto wziąć pod uwagę fakt, że populacja się starzeje. Według Elections Canada w 2004 roku osoby w wieku powyżej 55 lat stanowiły 31 proc. populacji i 38 proc. uprawnionych do głosowania. W 2015 ich udział wynosił odpowiednio 38,5 i 43 proc. Z drugiej strony Kanadyjczycy w wieku poniżej 35 lat w 2004 roku reprezentowali 29 proc. populacji, a w 2015 – 27,5 proc. (23,8 proc. uprawnionych do głosowania). W 2004 roku wygrali konserwatyści Stephena Harpera i był to rok, w którym frekwencja młodych była rekordowo niska.

W zeszłym tygodniu Abacus Data i Léger przeprwadziły podobne badania opinii publicznej. Z obu wynika, że konserwatyści i liberałowie idą łeb w łeb i cieszą się średnio 32,5-procentowym poparciem. W grupie wyborców w wieku od 18 do 35 lat na konserwatystów chce głosować 23,5 proc. ankietowanych, a na liberałów – aż 35 proc. Jeśli chodzi o Kanadyjczyków w średnim wieku, głosy między dwoma największymi rywalami rozkładają się mniej więcej po równo z niewielką przewagą konserwatystów. Partia Andrew Scheera ma największe poparcie wśród osób powyżej 54 roku życia. Na konserwatystów wskazuje 38,5 proc. badanych, a na liberałów – 33 proc. Jeśli frekwencja będzie zbliżona do tej z roku 2015, szanse liberałów i konserwatystów będą wyrównane. Jeśli jednak powtórzy się sytuacja z 2011, szanse konserwatystów wzrosną. Różnice są niewielkie, a w tej sytuacji dla Trudeau każdy głos się liczy.