Usiłuję się ostatnio połapać w nauce. Premier prowincji Ontario Doug Ford zapewnia, że wszystkie decyzje związane z  oficjalnie nam panującą pandemią są rezultatem badań naukowych. Już samo zastosowanie ograniczeń i nakaz dobrowolnego aresztu domowego właśnie z nauki ma wynikać. Nie cytuje, co prawda jakichś badań, ale wiadomo, że takie rzeczy ogarnąć potrafią tylko naukowcy, więc po co nam męczyć umysł.

Nam zaś pozostaje drapać się po głowie w reakcji na efekty tych naukowych zaleceń; ostatnio widziałem w ubikacji męskiej zaklejony co drugi pisuar. Czy to wynika z badań naukowych? Nad cyrkulacją powietrza? Czy też po prostu wymyśliła to pani Ziuta z biura? Innym razem chwali się nas za „wysiłki”, dzięki którym zdołaliśmy „spłaszczyć krzywą”. Tymczasem dane z innych krajów pokazują, że spłaszczanie krzywej występuje tak samo dziarsko w Szwecji czy na Białorusi, gdzie ludzie jakoś od siebie nie stronią. Nawiasem mówiąc, co się stało z ową straszną naukową prognozą, jaką premier Ford w atmosferze zgrozy i horroru pokazał  kilka tygodni temu na konferencji prasowej? To gdzie tam jesteśmy na tych wykresach zachorowań? Który scenariusz się sprawdza i dlaczego? No, co tam mówią nasi naukowcy?

Coś z tą nauką nam szwankuje;  jedni „naukowcy” zalecają maski na twarz, inni, jak główny guru od epidemii w USA – mówią, że nie warto.

Prezydent Trump bierze lek, który podobno jest nieskuteczny i szkodliwy, a bierze go podobno dlatego, że go zaleca hasydzki doktor Vladimir Zelenko. Ponieważ u Trumpa w gabinecie stwierdzono koronawirusa więc się w ten sposób chłop zabezpiecza. Wbrew nauce?

On może, a my nie?

Czyżby były różne nauki? Różne zalecenia? Wszyscy chcą się nauką podpierać i jakby co, to zwalać na „naukę” niepowodzenia.

W Ontario można mówić o wielkim skandalu w domach opieki i co? Jak zareagował rząd? No, naukowo… bo powołał specjalną komisję. A kto jest winien tego skandalu? No nikt, być może „nauka”, bo  nikomu nawet na myśl nie przyszło, by podać się do dymisji. Choćby tak dla przyzwoitości. A w końcu mamy w rządzie Ontario cały resort odpowiedzialny za taką opiekę.

Jak widać, nauka dobra jest na wszystko – specjalna komisja przez miesiące będzie nam badać i analizować, a następnie poda do wierzenia „naukowe” fakty i zaordynuje zalecenia… A my pokiwamy głowami.

Andrzej Kumor