W poniedziałek prezydent USA Donald Trump powołał się na ustawę z 1807 roku  zezwalającą mu na wysyłanie sił wojskowych do stanów wstrząśniętych rozruchami.

„Nie możemy dopuścić, aby sprawiedliwy głos pokojowych manifestantów został zagłuszony przez wściekły tłum” – powiedział Trump, ogłaszając się „prezydentem prawa i porządku”, jednocześnie obwiniając za rozruchy  grupy ekstremistyczne, takie jak Antifa.

„Mobilizuję wszystkie dostępne zasoby federalne, cywilne i wojskowe, aby powstrzymać falę zamieszek i grabieży, aby zakończyć zniszczenie”, dodał powołując się na ustawę, która pozwala mu rozmieszczać wojsko w dowolnym miejscu w całym kraju.

Ostatni raz została ona użyta w 1992 r.  do stłumienia zamieszek w Los Angeles, które zostały wywołane pobiciem Rodneya Kinga przez policję.

„Jeśli miasto lub stan odmówi podjęcia działań niezbędnych do obrony życia i mienia  mieszkańców, wówczas rozmieszczę wojsko Stanów Zjednoczonych i szybko rozwiążę za nich problem”, powiedział Trump.

Trump uznał sceny gwałtownych zamieszek i grabieży, za  „całkowitą hańbę” i powiedział, że każdy, kto nie przestrzega godziny policyjnej, będzie „ścigany w najszerszym zakresie prawa”.

Po swoim przemówieniu Trump wyszedł przed bramę Białego Domu, przez Lafayette Park do zabytkowego kościoła episkopalnego Świętego Jana w Waszyngtonie, który został częściowo zniszczony w pożarze wznieconym przez uczestników zamieszek w niedzielny wieczór.

 

Prokurator generalny William Barr, sekretarz obrony Mark Esper i szef sztabu Mark Meadows wraz z Trumpem pozowali do zdjęć przed zniszczonym kościołem  trzymając Biblię, w miejscu gdzie protestujący demonstrowali zaledwie kilka minut wcześniej.

 

za New York Post