Tysiące osób zebrały się w niedzielę przed Vancouver Art Gallery, by zaprotestować przeciwko przemocy stosowanej przez policję i białej supremacji. Wszystkie ulice wokół galerii zostały zamknięte. Zdaniem policji z Vancouver w demonstracji uczestniczyło 3500 osób. Wiele z nich nosiło maseczki na twarz. Zebrani nieśli transparenty i wykrzykiwali hasła “Black lives matter” i “No justice, no peace”. Na chwilę jednak wszystko ucichło, by minutą ciszy uczcić pamięć o George’u Floydzie, który zmarł 25 maja w Minneapolis podczas aresztowania. Policjant, który przycisnął mu szyję kolanem, Derek Chauvun, usłyszał zarzuty zabójstwa trzeciego stopnia oraz zabicia człowieka. Organizatorzy planowali też wieczór ze świecami dla upamiętnienia Floyda i Regis Korczyński-Paquet z Toronto.

Podczas gdy amerykańskie protesty przeradzają się w bitwy z policją, dla nas priorytetem jest bezpieczeństwo publiczne i zachowanie spokoju, mówił jeden z organizatorów Jacob Callender-Prasad. Dodał, że demonstracja to też okazja dla ciemnoskórych Kanadyjczyków, by podzielić się swoimi doświadczeniami.

Organizatorzy przypominali o utrzymywaniu dystansu społecznego, rozdawali maseczki, rękawiczki i środek do dezynfekcji rąk. Apelowano, by osoby, które czują się chore, pozostały w domu.

Callender-Prasad mówi, że nie jest związany z żadną grupą. Black Lives Matter oddział w Vancouver zapowiedziało, że nie będzie uczestniczyć w demonstracji. Organizacja napisała na fejsbuku, że nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w obecnym czasie. Przypomniała, że rodzina Korczyński-Paquet prosiła, by nie organizować protestów w imieniu ich córki.

Demonstanci z Vancouver przeszli przez Downtown Eastside. Policja była powiadomiona o planowanym proteście. Nie było żadnych aresztowań.