Coraz więcej jest zakażeń SARS-CoV‑2, ale należy się spodziewać także wzrostu zachorowań na grypę. Naukowcy wciąż nie wiedzą, jaki dokładnie jest mechanizm tego zjawiska, ale sezon na grypę w klimacie umiarkowanym zaczyna się wtedy, gdy po gwałtownym spadku temperatury następuje okres mroźny i suchy. Sprawdź fakty i mity na temat tej choroby.

Gry­pą moż­na się zaka­zić przed wystą­pie­niem obja­wów. To FAKT

Cho­ro­ba zaczy­na się w momen­cie wystą­pie­nia pierw­szych obja­wów, ale nosi­ciel wiru­sów gry­py zaka­ża już wcześniej.

Wirusem wywołującym tę chorobę możemy zarażać już na… 6 dni przed tym, kiedy pojawią się u nas jakiekolwiek oznaki choroby, a więc zanim w ogóle będziemy zdawać sobie sprawę z tego, że jesteśmy chorzy! A także nawet do pięciu dni po ustaniu objawów, takich jak gorączka czy ból gardła – ostrzega epidemiolog Waldemar Ferschke z Medisept.

War­to przy tym wie­dzieć, że dzie­ci śred­nio dwu­krot­nie dłu­żej zara­ża­ją gry­pą niż dorośli.

Nie musisz mieć kon­tak­tu z zaka­żo­ną oso­bą, żeby się zara­zić. To FAKT.

Wirus gry­py prze­no­si się dro­gą kro­pel­ko­wą, czy­li kie­dy ktoś na nas np. kich­nie. Cho­dzi o to, że pato­ge­ny wywo­łu­ją­ce gry­pę znaj­du­ją się kro­pel­kach śli­ny i innych wydzie­li­nach z ukła­du odde­cho­we­go, któ­re – by sko­lo­ni­zo­wać nowe­go gospo­da­rza, muszą się dostać do jego błon ślu­zo­wych jamy ustnej.

Infek­cja wiru­so­wa czy bak­te­ryj­na – jak odróż­nić?

Gry­pą może­my zaka­zić się tak­że pośred­nio, to zna­czy, że wirus naj­pierw znaj­dzie się na ota­cza­ją­cych nas powierzch­niach, np. na klam­kach, włącz­ni­kach świa­teł, uchwy­tach w auto­bu­sie, pilo­cie do tele­wi­zo­ra w hote­lu, koszy­kach skle­po­we czy tele­fo­nach komór­ko­wych. Tych przed­mio­tów i powierzch­ni doty­ka­my ręka­mi, któ­re „zbie­ra­ją” znaj­du­ją­ce się na nich zaraz­ki. Dla­te­go tak waż­ne jest pra­wi­dło­we mycie rąk lub ich dezynfekcja.

Prawdopodobieństwo, że zarazki zostaną przeniesione do organizmu, jest bardzo duże. Aż 80 procent wszystkich infekcji wywoływanych jest przez niedostateczną higienę rąk – tłumaczy lekarz.

Ręka­mi bowiem doty­ka­my twa­rzy, posłu­gu­je­my się nimi pod­czas jedze­nia i w kon­se­kwen­cji, nie zacho­wu­jąc pra­wi­dło­wej higie­ny, otwie­ra­my wiru­som dro­gę do zakażenia.
Wirus gry­py naj­dłu­żej utrzy­mu­je się na powierzch­niach gład­kich (do 24 h), pod­czas gdy na ubra­niach tyl­ko 15 minut, a na dło­niach 8 minut. W tem­pe­ra­tu­rze 4 stop­ni Cel­sju­sza może jed­nak prze­żyć nawet 48 godzin,

Dla­te­go poza higie­ną rąk bar­dzo waż­ne jest tak­że dba­nie o czy­stość ota­cza­ją­cych nas powierzchni.

Gry­pa to nic inne­go, jak sil­niej­sze prze­zię­bie­nie. To MIT.

To odręb­ne cho­ro­by, wywo­ły­wa­ne przez zupeł­nie inne wiru­sy. Gry­pa to nie jest sil­niej­sze prze­zię­bie­nie. Jak odróż­nić oba zakażenia?

Gry­pa od zwy­kłe­go prze­zię­bie­nia róż­ni się przede wszyst­kim tym, że jej obja­wy – choć podob­ne – są znacz­nie sil­niej­sze. Naj­czę­ściej tak­że gry­pa ata­ku­je nas gwał­tow­nie – potra­fi dosłow­nie zwa­lić z nóg w cią­gu godzi­ny, a nie roz­wi­ja się jakiś czas, tak jak ma to miej­sce w przy­pad­ku prze­zię­bie­nia. Czę­stym obja­wem gry­py jest rów­nież wyso­ka tem­pe­ra­tu­ra wyno­szą­ca oko­ło 39 stop­ni Cel­sju­sza. Dodat­ko­wo gry­pie towa­rzy­szy o wie­le gor­sze samo­po­czu­cie, w tym ogól­ne osła­bie­nie orga­ni­zmu, gorącz­ka, brak ape­ty­tu, bóle mię­śni, sta­wów, gar­dła oraz dreszcze.

Docho­dze­nie do sie­bie po gry­pie tak­że zaj­mu­je znacz­nie wię­cej cza­su niż po zwy­kłym prze­zię­bie­niu – pacjen­ci przez dłuż­szy czas uskar­ża­ją się na gor­sze samo­po­czu­cie. Po ustą­pie­niu naj­do­tkliw­szych obja­wów gry­py trze­ba sobie dać czas na powrót do nor­mal­nej aktyw­no­ści i bez­względ­nie odcze­kać z aktyw­no­ścią fizycz­ną, aż w peł­ni doj­dzie­my do sił. W prze­ciw­nym razie może dojść do poważ­nych powi­kłań sercowo-naczyniowych.

Brak gorącz­ki nie ozna­cza, że nie masz gry­py. To FAKT.

Czę­sto powta­rza­nym mitem jest infor­ma­cja, że bez gorącz­ki nie ma gry­py. Fak­tycz­nie wyso­ka gorącz­ka, któ­ra może się utrzy­my­wać przez kil­ka dni, jest jed­nym z naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nych i naj­częst­szych obja­wów gry­py. Jed­nak gry­pa nie zawsze obja­wia się w ten spo­sób! Zda­niem spe­cja­li­stów nawet 20–30 pro­cent osób może prze­cho­dzić gry­pę bez zewnętrz­nych oznak choroby!

Gry­pę leczy się anty­bio­ty­kiem. To MIT.

Gry­pa jest cho­ro­bą wiru­so­wą, a anty­bio­ty­ki zwal­cza­ją bak­te­rie — dla­te­go anty­bio­tyk z wiru­sem gry­py sobie nie pora­dzi. Jed­nak bywa­ją sytu­acje, że lekarz w cza­sie gry­py zale­ci anty­bio­tyk. Dzie­je się tak wte­dy, gdy cho­ro­ba dopro­wa­dzi do roz­wo­ju kolej­nej — tym razem wywo­ła­nej przez bak­te­rie. To sto­sun­ko­wo czę­ste powi­kła­nie gry­py, przy czym naj­czę­ściej docho­dzi do bak­te­ryj­ne­go zapa­le­nia płuc.

Jeśli nie ma cho­ro­by bak­te­ryj­nej, a cho­ro­ba nie ma cięż­kie­go prze­bie­gu, gry­pę leczy się obja­wo­wo, czy­li łago­dząc dokucz­li­we dole­gli­wo­ści. Koniecz­ne jest prze­by­wa­nie pacjen­ta w łóż­ku i czę­ste picie płynów.

Masecz­ki zmniej­sza­ją ryzy­ko zara­że­nia się gry­pą. To FAKT.

Są bada­nia, któ­re wska­zu­ją, że masecz­ki w nie­wiel­kim stop­niu ogra­ni­cza­ją ryzy­ko zara­że­nia się grypą.

mw, jw, zdrowie.pap.pl