Przed Sądem Okrę­go­wym w War­sza­wie roz­po­czął się pro­ces 35-let­nie­go Łuka­sza B., oskar­żo­ne­go o zabój­stwo dzien­ni­ka­rza Krzysz­to­fa Leskie­go. Oskar­żo­ny twier­dzi, że zamor­do­wał Leskie­go ponie­waż pod­pi­sał pakt z dia­błem. Na sali roz­praw oświad­czył, że po powro­cie do aresz­tu zamie­rza pod­ciąć sobie gar­dło dono­si Pol­ska Agen­cja Prasowa.

Z usta­leń śledz­twa wyni­ka, że Łukasz B. chwy­cił śpią­ce­go dzien­ni­ka­rza za gło­wę i zadał mu jeden, śmier­tel­ny cios. Następ­nie opu­ścił miesz­ka­nie na war­szaw­skiej Woli, wyno­sząc z nie­go kar­ty płat­ni­cze, tele­fon komór­ko­wy i rze­czy oso­bi­ste ofiary.

- Zro­zu­mia­łem zarzu­ty i się do ich popeł­nie­nia przy­zna­ję — powie­dział Łukasz B. po tym, jak pro­ku­ra­tor odczy­tał mu zarzu­ty. Oskar­żo­ny zazna­czył, że w dniu zabój­stwa był pod wpły­wem alko­ho­lu, cze­go wcze­śniej nie wska­zy­wał, bo “chciał to ukryć”.

Oskar­żo­ny potwier­dził wyja­śnie­nia skła­da­ne w toku śledz­twa, w któ­rych twier­dził, że do zabój­stwa Leskie­go nakło­nił go dia­beł, któ­re­go spo­tkał po zaży­ciu “jakiejś tablet­ki”. — Pod­pi­sa­łem pakt z dia­błem, że będę co mie­siąc zabi­jał czło­wie­ka. Pan Leski był pierw­szy — mówił. — Oko­ło godzi­ny 1 w nocy dia­beł przy­szedł i kazał mi go zabić. On musiał mi przy­po­mnieć o tym pak­cie, bo ja zapo­mnia­łem. Gdy dia­beł znów przyj­dzie, doko­nam zabój­stwa kolej­nej oso­by — dodał prze­słu­chi­wa­ny w pro­ku­ra­tu­rze. Pod koniec skła­da­nia wyja­śnień przed sądem oskar­żo­ny powie­dział, że “w dniu dzi­siej­szym, wra­ca­jąc do aresz­tu War­sza­wa-Bia­ło­łę­ka, pode­tnę sobie gardło”.

W ponie­dzia­łek sąd prze­słu­chał świad­ka Toma­sza A., któ­ry zamiesz­ki­wał u Krzysz­to­fa Leskie­go do poło­wy grud­nia 2019 roku. Męż­czy­zna skła­dał zezna­nia bez udzia­łu publicz­no­ści. Wzy­wa­ni na świad­ków krew­ni dzien­ni­ka­rza nie sta­wi­li się w sądzie. Sędzia Kach­no­wicz poin­for­mo­wa­ła, że nie ode­bra­li wysła­nych im wezwań.

O tym, że Krzysz­tof Leski nie żyje, poli­cja dowie­dzia­ła się od oskar­żo­ne­go. 6 stycz­nia ub.r. Łukasz B. zgło­sił się do funk­cjo­na­riu­szy patro­lu­ją­cych Rynek Głów­ny w Kra­ko­wie, oświad­cza­jąc, że w noc syl­we­stro­wą pozba­wił życia zna­ne­go dzien­ni­ka­rza. Cia­ło Leskie­go ujaw­nio­no tego same­go dnia, zosta­ło zna­le­zio­ne w łóż­ku. Na miej­scu zbrod­ni spraw­ca zosta­wił kuchen­ny nóż, na któ­rym były jego śla­dy bio­lo­gicz­ne. W miesz­ka­niu przez kil­ka dni z mar­twym wła­ści­cie­lem prze­by­wał rudy kot. Po zabój­stwie Łukasz B. — jak wyja­śniał — bez celu podró­żo­wał po kra­ju. Był w tym cza­sie w Szcze­cin­ku, Gdań­sku, Czę­sto­cho­wie i w koń­cu w Krakowie.

Pro­ku­ra­tu­ra usta­li­ła, że 34-latek i Krzysz­tof Leski pozna­li się jesie­nią 2019 roku w szpi­ta­lu, gdzie dzien­ni­karz się leczył. To wła­śnie wte­dy Leski miał zapro­po­no­wać podej­rza­ne­mu moż­li­wość zamiesz­ka­nia w swo­im domu. Męż­czy­zna, któ­re­go zapro­sił pod swój dach, utrzy­my­wał się z prac doryw­czych, nie miał, gdzie miesz­kać, a w prze­szło­ści był wie­lo­krot­nie kara­ny za kra­dzie­że. Bie­gli psy­chia­trzy nie mie­li wąt­pli­wo­ści co do poczy­tal­no­ści B. Za zabój­stwo gro­zi mu kara doży­wot­nie­go pozba­wie­nia wolności.

Jed­na z przy­ja­ció­łek ofia­ry powie­dzia­ła śled­czym, że Krzysz­tof Leski “nie bał się zapra­szać do sie­bie ludzi z uli­cy”, bo był bar­dzo ufny. Otwar­to­ści na ludzi mia­ły go nauczyć zagra­nicz­ne podró­że, gdzie czę­sto korzy­stał z tzw. couch­sur­fin­gu, czy­li zakwa­te­ro­wa­nia u obcych osób w ich miesz­ka­niu. Z rela­cji jego przy­ja­ciół wyni­ka, że dzien­ni­karz żył tak od zawsze. Na kil­ka godzin przed śmier­cią Leski napi­sał na swo­im blo­gu, że “to nie był aż tak zły rok. Odzy­ska­łem wia­rę w sens życia będą­ce­go czymś wię­cej niż codzien­na wege­ta­cja” — moż­na prze­czy­tać na www.leskipedia.xyz.

“Jaki był Twój 2019? Nie wiem. Życzę Tobie i sobie, by był wspa­nia­ły” — napi­sał dziennikarz.

Krzysz­tof Leski karie­rę dzien­ni­kar­ską roz­po­czął na począt­ku lat 80. w pra­sie Nie­za­leż­ne­go Zrze­sze­nia Stu­den­tów, a potem Agen­cji Soli­dar­ność. W sta­nie wojen­nym był inter­no­wa­ny. Po 1989 r. publi­ko­wał w “Gaze­cie Wybor­czej”, póź­niej przez wie­le lat współ­pra­co­wał w TVP, gdzie pro­wa­dził m.in. “Wia­do­mo­ści”. Był kore­spon­den­tem “The Daily Tele­graph” i BBC. Publi­ko­wał też m.in. we “Wprost”, “Poli­ty­ce” i “Press”. Był synem Kazi­mie­rza Leskie­go, pseu­do­nim “Bradl”, żoł­nie­rza Armii Kra­jo­wej i uczest­ni­ka Powsta­nia War­szaw­skie­go. Spo­czął na war­szaw­skich Powązkach.