Sta­ni­sław Lubo­mir­ski tuż po zwy­cię­skiej bitwie pod Cho­ci­miem w 1621 r. ufun­do­wał w swo­im rodo­wym mie­ście Wiśni­czu klasz­tor wraz z kościo­łem pw. Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la. Kościół usy­tu­owa­ny był na naj­wyż­szym wznie­sie­niu w Wiśni­czu, a jego syl­wet­ka trwa­le wpi­sa­ła się w wiśnic­ki kra­jo­braz aż do cza­sów dru­giej woj­ny świa­to­wej, kie­dy to nie­miec­ki oku­pant dopro­wa­dził do znisz­cze­nia tego nie­zwy­kle cen­ne­go zabytku.

Kościół kon­se­kro­wa­no 1 lip­ca 1635 r. Fasa­da świą­ty­ni skie­ro­wa­na była na pół­noc. Dwu­wie­żo­wa, dwu­kon­dy­gna­cyj­na fasa­da obli­co­wa­na była pły­ta­mi z pia­skow­ca, co w Pol­sce było nie­zmier­nie rzad­ko spo­ty­ka­ne. Fasa­da ozdo­bio­na była posą­ga­mi i nawią­zy­wa­ła wyglą­dem do wło­skiej archi­tek­tu­ry. Bocz­ne ele­wa­cje kościel­ne były otyn­ko­wa­ne. Kościół był dzie­łem sztu­ki, był też pomni­kiem zwy­cię­stwa gło­szą­cym chwa­łę fun­da­to­ra i był rodo­wym mau­zo­leum rodu Lubo­mir­skich. Kościół prze­trwał wie­le cięż­kich chwil zwią­za­nych z pol­ską histo­rią. Był nie­mym świad­kiem poto­pu szwedz­kie­go, zabo­rów, likwi­da­cji klasz­to­ru i prze­mia­no­wa­nia go na wię­zie­nie, ale prze­trwał aż do cza­sów oku­pa­cji niemieckiej.

Na wio­snę 1940 roku w cza­sie funk­cjo­no­wa­nia obo­zu pra­cy i nie­miec­kie­go cięż­kie­go wię­zie­nia w Wiśni­czu, kościół klasz­tor­ny został przez Niem­ców zde­wa­sto­wa­ny a następ­nie rozebrany.

Zdu­mie­wa­ją­cy jest fakt, że kościół nie uległ znisz­cze­niu w wyni­ku pro­wa­dzo­nych dzia­łań wojen­nych (ostrza­łu arty­le­ryj­skie­go czy bom­bar­do­wa­nia). Dewa­sta­cja kościo­ła była wyni­kiem zwy­rod­nie­nia ówcze­snej zało­gi SS i nie­na­wi­ści nie­miec­kich władz oku­pa­cyj­nych do pol­skiej kul­tu­ry, reli­gii i architektury.

Nisz­cze­nie kościo­ła roz­po­czę­to w kwiet­niu 1940 r. W lip­cu 1940 r. komen­dant wię­zie­nia wystą­pił do władz Gene­ral­nej Guber­ni o zgo­dę na roz­biór­kę świą­ty­ni, moty­wu­jąc ją zagro­że­niem jakie stwa­rza­ło popę­ka­ne sklepienie.

Do wio­sny 1942 r. roze­bra­no mury świą­ty­ni. Z kościo­ła pozo­sta­ły tyl­ko dol­ne par­tie ścian, któ­re prze­trwa­ły do naszych cza­sów. Zabyt­ko­we wypo­sa­że­nie kościo­ła zosta­ło znisz­czo­ne i spa­lo­ne przez Niem­ców, a cen­niej­sze przed­mio­ty rozkradzione.

19 maja 1947 roku budy­nek poklasz­tor­ny wraz z mura­mi kościo­ła kar­me­li­tań­skie­go został wpi­sa­ny do reje­stru zabyt­ków. Decy­zja o wpi­sie do reje­stru zabyt­ków nie była po myśli ówcze­snych władz wię­zien­nic­twa, gdyż nakła­da­ła ona sze­reg ogra­ni­czeń i obo­wiąz­ków zwią­za­nych z utrzy­ma­niem war­to­ści zabyt­ko­wej obiek­tu. W dniu 5 sierp­nia 1947 r. od wyda­nej decy­zji wła­dze wię­zien­ne zło­ży­ły odwo­ła­nie do Mini­ster­stwa Kul­tu­ry i Sztu­ki. Odwo­ła­nie nie zosta­ło uwzględ­nio­ne a Mini­ster­stwo prze­sła­ło pismo, w któ­rym wyja­śnio­no:  „roz­le­gły kom­pleks zabu­do­wań daw­ne­go klasz­to­ru oraz ruin kościo­ła Kar­me­li­tów w Wiśni­czu nale­żą jesz­cze dziś, pomi­mo bar­ba­rzyń­skich wybu­rzeń i znie­kształ­ceń, do naj­cen­niej­szych tego rodza­ju zało­żeń wcze­sno­ba­ro­ko­wych na zie­miach Rzecz­po­spo­li­tej. Zbu­rze­nie przez wro­ga znacz­nej czę­ści murów kościo­ła w Wiśni­czu nie może w żad­nym razie sta­no­wić prze­słan­ki do pozba­wie­nia przez nas samych w dro­dze praw­nej cech zabyt­ko­wo­ści przy­na­leż­nych temu sza­cow­ne­mu zabyt­ko­wi archi­tek­tu­ry włosko-polskiej”.

W 1949 roku na tere­nie Zakła­du Kar­ne­go w kapli­cy gro­bo­wej daw­ne­go kościo­ła znaj­do­wa­ły się jesz­cze sar­ko­fa­gi z docze­sny­mi szcząt­ka­mi Lubomirskich.

Wydział Kul­tu­ry i Sztu­ki Kra­kow­skie­go Urzę­du Woje­wódz­kie­go czy­nił sta­ra­nia, aby sar­ko­fa­gi zosta­ły prze­nie­sio­ne z tere­nu wię­zie­nia do pobli­skie­go zam­ku Lubo­mir­skich. Dnia 3 maja 1949 roku Woje­wódz­ki Urząd Bez­pie­czeń­stwa Publicz­ne­go w Kra­ko­wie wyra­ził zgo­dę na prze­nie­sie­nie sar­ko­fa­gów. Pla­no­wa­ne prze­nie­sie­nie sar­ko­fa­gów mia­ło odbyć się w mie­sią­cu maju 1949 r. Jed­nak 4 czerw­ca 1949 roku ponow­nie zwró­co­no się z pona­gle­niem do Wydzia­łu Kul­tu­ry i Sztu­ki Kra­kow­skie­go Urzę­du Woje­wódz­kie­go o zabra­nie sar­ko­fa­gów uza­sad­nia­jąc pona­gle­nie wzglę­da­mi sani­tar­ny­mi i bra­kiem moż­li­wo­ści ich dal­sze­go prze­cho­wy­wa­nia na tere­nie wię­zie­nia. Po zała­twie­niu wszyst­kich for­mal­no­ści zabez­pie­czo­ne sar­ko­fa­gi zosta­ły wycią­gnię­te z daw­nej kapli­cy gro­bo­wej i na spe­cjal­nie skon­stru­owa­nym wozie prze­wie­zio­no je do pobli­skie­go zamku.

Do zam­ku prze­wie­zio­no mie­dzia­ny sar­ko­fag Sta­ni­sła­wa Lubo­mir­skie­go, pięć mar­mu­ro­wych sar­ko­fa­gów człon­ków jego rodzi­ny i kil­ka­na­ście drew­nia­nych tru­mien. Do dnia dzi­siej­sze­go, na tere­nie wię­zie­nia w zasy­pa­nej kapli­cy gro­bo­wej Lubo­mir­skich naj­praw­do­po­dob­niej znaj­du­je się trum­na za zwło­ka­mi Macie­ja Tra­po­li – nadwor­ne­go archi­tek­ta Lubomirskiego.

Z począt­kiem lat 90 XX wie­ku, po prze­mia­nach ustro­jo­wych, do Zakła­du Kar­ne­go zaczę­ły wpły­wać pisma od kon­ser­wa­to­ra zabyt­ków, aby pod­jąć pra­ce kon­ser­wa­tor­skie przy por­ta­lu wej­ścio­wym do daw­ne­go kościo­ła kar­me­li­tań­skie­go. To wyjąt­ko­wej war­to­ści dzie­ło sztu­ki było w sta­nie dale­ko posu­nię­tej destruk­cji. Zwra­ca­no tak­że uwa­gę na pozo­sta­ło­ści daw­nych murów kościel­nych i koniecz­ność ich zabez­pie­cze­nia przed dal­szy­mi znisz­cze­nia­mi. Jed­nak­że w tam­tym cza­sie zada­nia remon­to­we, któ­re nie doty­czy­ły warun­ków socjal­no-byto­wych osa­dzo­nych czy bie­żą­cych spraw remon­to­wych, nie były ujmo­wa­ne w pla­nach finan­so­wych. Podej­mo­wa­no jedy­nie pro­wi­zo­rycz­ne dzia­ła­nia zwią­za­ne z zabez­pie­cze­niem tej zabyt­ko­wej sub­stan­cji. Głów­ny por­tal wej­ścio­wy do kościo­ła został zabez­pie­czo­ny począt­ko­wo bla­sza­nym dasz­kiem. W póź­niej­szym cza­sie został on zabez­pie­czo­ny pły­ta­mi poli­wę­gla­no­wy­mi na kon­struk­cji sta­lo­wej. Mury nośne daw­nej świą­ty­ni były zabez­pie­czo­ne pły­ta­mi eter­ni­to­wy­mi. Dzię­ki sta­ra­niom i zaan­ga­żo­wa­niu zało­gi wiśnic­kie­go wię­zie­nia cel zwią­za­ny z zabez­pie­cze­niem murów kościel­nych uda­ło się zre­ali­zo­wać w 2016 r., kie­dy to zabez­pie­czo­no pozo­sta­ło­ści murów świą­tyn­nych, przy­kry­wa­jąc je dachem z dachów­ki ceramicznej.

W roku 2020 prze­pro­wa­dzo­no kom­plek­so­we pra­ce kon­ser­wa­tor­skie przy por­ta­lu wej­ścio­wym do daw­ne­go kościo­ła kar­me­li­tań­skie­go. W trak­cie kon­ser­wa­cji por­ta­lu wej­ścio­we­go do daw­ne­go kościo­ła pod­da­no reno­wa­cji zabyt­ko­wą tabli­cę fun­da­cyj­ną z inskryp­cją wyja­śnia­ją­cą oko­licz­no­ści budo­wy kościo­ła. Ten bez­cen­ny zaby­tek został w pewien spo­sób „nie­zau­wa­żo­ny” i „zlek­ce­wa­żo­ny” przez oku­pan­ta nie­miec­kie­go i dotrwał do naszych cza­sów w swo­jej pier­wot­nej for­mie. Trud­ny dostęp do  tabli­cy, łaciń­skie napi­sy i paty­na, któ­rą była pokry­ta, naj­praw­do­po­dob­niej przy­czy­ni­ły się do tego, że nikt w cza­sie woj­ny nie zain­te­re­so­wał się tym „kawał­kiem bla­chy”. Pod­czas prac kon­ser­wa­tor­skich oka­za­ło się, że drew­nia­na deska, na któ­rej zosta­ła umo­co­wa­na mie­dzia­na bla­cha, kry­je w sobie rów­nież łaciń­ską inskryp­cje sta­no­wią­cą być może wzór dla łaciń­skie­go napi­su, któ­ry powstał na zło­co­nej ognio­wo mie­dzia­nej bla­sze. Nie­ste­ty, na desce nie było żad­nych infor­ma­cji, któ­re mogły­by wska­zy­wać na auto­ra lub pra­cow­nię, któ­ra wyko­na­ła tę inskryp­cję. Prze­pro­wa­dzo­ne kom­plek­so­we pra­ce kon­ser­wa­tor­skie pozwo­li­ły usu­nąć z mie­dzia­nej bla­chy paty­no­wy osad i odsło­nić pięk­no zło­co­nej inskryp­cji, oraz poka­zać kunszt ówcze­snych artystów-rzemieślników.

W środ­ko­wej czę­ści tabli­cy umiesz­czo­ny jest kar­tusz, na któ­rym wid­nie­je herb Lubo­mir­skich „Szre­nia­wa”, zwień­czo­ny koro­ną hra­biow­ską. Wstę­ga „Szre­nia­wa” wyko­na­na jest ze sre­bra. Tyl­ko Opatrz­no­ści Bożej moż­na przy­pi­sać, że ta bez­cen­na tabli­ca fun­da­cyj­na prze­trwa­ła na tere­nie Zakła­du Kar­ne­go do naszych cza­sów i jest obec­nie naj­cen­niej­szą pamiąt­ką świad­czą­cą o świet­no­ści daw­ne­go kościoła.

Łaciń­ska inskryp­cja wyja­śnia­ją­ca wznie­sie­nie kościo­ła: „Sta­ni­sław Lubo­mir­ski hra­bia na Wiśni­czu, woje­wo­da ruski, sta­ro­sta san­do­mier­ski, spi­ski, bia­ło­cer­kiew­ski, zator­ski, krze­pic­ki, gry­bow­ski, dobczyc­ki, itd. Prze­ciw­ko Osma­no­wi suł­ta­no­wi turec­kie­mu i cha­no­wi tatar­skie­mu Dziam­bet Gire­jo­wi wódz wojsk Kró­le­stwa pod Cho­ci­miem, po szczę­śli­wie zakoń­czo­nej wypra­wie, ku dobru publicz­ne­mu świą­ty­nię Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la ufun­do­wał, ozdo­bił i upo­sa­żył oraz dodał klasz­tor kar­me­li­tów bosych przez wdzięcz­ność i pamięć boskiej opatrz­no­ści w Roku Pań­skim 1635 r.”

Dodat­ko­wo, w fasa­dzie świą­ty­ni zacho­wa­ła się rów­nież ory­gi­nal­na boga­to zdo­bio­na kra­ta i ory­gi­nal­ne drzwi, oku­te żela­zną bla­chą. Zakoń­czo­ne pra­ce kon­ser­wa­tor­skie zasko­czy­ły wszyst­kich koń­co­wym efek­tem, dają­cym wyobra­że­nie o utra­co­nym pięk­nie i monu­men­tal­nym cha­rak­te­rze daw­nej świą­ty­ni kar­me­li­tań­skiej, góru­ją­cej nad wiśnic­kim miasteczkiem.

Napi­sał: dyr ZK ppłk Paweł Jastrzębski

Współ­pra­ca ;Maria Szpara