Alberta proponuje nowy program nauczania, który budzi sprzeciw części rodziców. Członkowie fejsbukowej grupy Parents Against Alberta’s New Curriculum Draft, liczącej ponad 7000 członków, twierdzą, że program jest koszmarny, a treści nie nadają się dla dzieci.

Administratorka grupy, Taylor Schroeter z Beaumont, matka dwójki dzieci i wieku 7 i 9 lat, podkreśla, że jeśli program przejdzie, to małe dzieci będą się musiały uczyć o starożytnym Rzymie, chińskich dynastiach, handlu przyprawami i Czyngis-Chanie. Ma nadzieję, że rodzice głośno się sprzeciwią takim pomysłom.

Program K-6 został przedstawiony w poniedziałek przez minister edukacji Adrianę LaGrange. Pani minister powiedziała, że wyborcy dali do zrozumienia rządowi, że zależy im na powrocie do tradycyjnych metod nauczania, na zdobywaniu wiedzy, umiejętnościach z zakresu liczenia, pisania i czytania oraz umiejętnościach praktycznych.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Pracę nad programem rozpoczął jeszcze poprzedni rząd NDP. United Conservative Party zebrała swoich doradców i kontynuowała pracę. Eksperci od programów twierdzą, że stworzony przez nich program jest eurocentryczny, brakuje w nim perspektywy ludności rdzennej i odniesienia do badań nad metodami nauczania najmłodszych dzieci.

Następnego dnia po przedstawieniu programu zaczęła się krytyka. Rodzice i nauczyciele planowali protesty i pisali listy do posłów.

Amanda Waters z Edmonton uważa, że materiały z historii dla klasy drugiej są nieodpowiednie dla jej dzieci. “To nieuzasadnione, za dużo tej historii. Uważam, że to tylko zniechęci je do nauki”, mówi Waters.

Nauczycielka Chelsey Wood jest zadowolona ze zwrócenia uwagi na naukę czytania, pisania i liczenia, ale obawia się wielu innych propozycji. Mówi, że nauczyciele nie mieli zbyt dużego wpływu na program, a osoby, które go pisały, najwyraźniej nie miały doświadczenia w klasach. Inna nauczycielka, Tess Owen z Edmonton, zauważa, że z programu usunięto lekcje o tym, jak być dobrym obywatelem i członkiem swojej społeczności. “Lekcje z historii powszechnej są nieodpowiednie dla dzieci w wieku 7 lat, które wciąż jeszcze oswajają się z pojęciami miasta czy prowincji”, mówi Owen. Dodaje, że nie podoba jej się faworyzowanie poglądów chrześcijańskich, a także nauka dzieci poprzez zapamiętywanie i przypominanie faktów, zamiast myślenia krytycznego i zastanawiania się, jak do danego wydarzenia doszło.

“Jako rodzic jestem zaniepokojona. Chciałabym, żeby moje dzieci były liderami, a nie kroczyły już wydeptaną ścieżką. I tego właśnie ten program nie uczy”, mówi Owen.

Rząd czeka teraz na opinie o nowym programie. W kwietniu mają się też odbyć wirtualne konsultacje. Na “testowanie” programu w szkołach przeznaczono 6 milionów dolarów. Od września 2021 roku nauka według niego miałaby się rozpocząć w 10 proc. szkół podstawowych. Obowiązkowy byłby od września 2022.