Wyglą­da na to, że po czerw­co­wej, pojed­naw­czej wizy­cie pre­zy­den­ta Józia Bide­na w Euro­pie, stra­te­gicz­ni part­ne­rzy, czy­li Rosja i Niem­cy zaczę­li inten­syw­nie, a nawet z pew­ną osten­ta­cją koor­dy­no­wać woj­ny hybry­do­we prze­ciw­ko Pol­sce, zwłasz­cza po nie­daw­nych roz­mo­wach tele­fo­nicz­nych Naszej Zło­tej Pani nie tyl­ko z pre­zy­den­tem Puti­nem, ale i z Alek­san­drem Łuka­szen­ką. Ten ostat­ni wpadł z tego powo­du w taką eufo­rię, że chy­ba pomy­lił mu się rok 2021 z rokiem 1945, kie­dy to Sta­lin dyk­to­wał poko­na­nym Niem­com warun­ki. Mam na myśli pro­po­zy­cję, by utwo­rzyć “kory­tarz huma­ni­tar­ny”, przez któ­ry egzo­tycz­ni tury­ści, któ­rych Alek­san­der Łuka­szen­ka pością­gał ilu tyl­ko mógł z Bli­skie­go i Środ­ko­we­go Wscho­du, prze­szli­by do Nie­miec i tam żyli sobie dłu­go i szczę­śli­wie na koszt tam­tej­szych podatników.

        Niem­cy pomi­nę­ły tę pro­po­zy­cję wzgar­dli­wym mil­cze­niem, zgod­nie z pol­skim przy­sło­wiem, że co wol­no woje­wo­dzie, to nie tobie, smro­dzie. O takich spra­wach to Niem­cy mogą ewen­tu­al­nie roz­ma­wiać z pre­zy­den­tem Puti­nem, ale nie z Alek­san­drem Łuka­szen­ką, któ­ry powi­nien zado­wo­lić się tym, że ktoś z nim w ogó­le rozmawia.

        Nawia­sem mówiąc, wsku­tek twar­dej posta­wy Pol­ski, któ­rej wła­dze ani nie prze­stra­szy­ły się hord egzo­tycz­nych tury­stów, ani nie dały się zbić z pan­ta­ły­ku róż­nym oso­bom o wraż­li­wych ser­dusz­kach, tyl­ko po sta­re­mu pil­no­wa­ły gra­ni­cy, pre­zy­dent Łuka­szen­ka chy­ba wpadł we wła­sne sidła. Nie tyl­ko ode­słał na ojczy­zny łono 2 tysią­ce tury­stów, ale nie bar­dzo wie, co zro­bić z pozo­sta­ły­mi, któ­rzy ani myślą wra­cać. Jego mini­stro­wie już pła­czą, że “cały cię­żar” ich utrzy­ma­nia przy­ję­ła na sie­bie Bia­ło­ruś, pod­czas gdy Pol­ska nic, tyl­ko “łamie pra­wa człowieka”.

reklama

        Ale nie­daw­no sam Ksią­żę-Mał­żo­nek odkrył, że nie ist­nie­je żad­ne pra­wo czło­wie­ka do nie­le­gal­ne­go prze­kra­cza­nia cudzych gra­nic, więc tutaj nie­wie­le chy­ba uda się wytar­go­wać. No i bar­dzo dobrze, nich utrzy­mu­je ich i niech się z nimi ewen­tu­al­nie prze­py­cha w Miń­sku ten, kto ich tam pością­gał, skąd tyl­ko mógł. Mam nadzie­ję, że żaden poży­tecz­ny idio­ta nie prze­ko­na innych kra­jów, by się na to utrzy­ma­nie skła­da­ły, cho­ciaż pre­ce­dens już jest, bo UE dała pre­zy­den­to­wi Łuka­szen­ce 700 tys. euro. W sam raz tyle, żeby i on wziął sobie swo­ją dolę i jesz­cze podzie­lił się z pozo­sta­ły­mi tam­tej­szy­mi męża­mi sta­nu, oczy­wi­ście według kolej­no­ści dziobania.

        Na razie pre­zy­dent Łuka­szen­ka chy­ba zre­zy­gno­wał z maso­wych sztur­mów, któ­re wyma­ga­ły skon­cen­tro­wa­nia nad gra­ni­cą w jed­nym miej­scu kil­ku tysię­cy egzo­tycz­nych tury­stów, co z jed­nej stro­ny mia­ło plus ujem­ny, że repre­zen­to­wa­li oni więk­szą siłę iner­cji, ale dzię­ki temu łatwiej było ich upil­no­wać, co sta­no­wi­ło plus dodatni.

        Toteż po odpar­ciu przez Pol­skę wście­kłych sztur­mów, Bia­ło­ru­si­ni prze­gru­po­wa­li  swo­je mię­so armat­nie, kon­cen­tru­jąc je w jakimś wiel­kim maga­zy­nie nie­da­le­ko gra­ni­cy, skąd wypusz­cza­ją ich w małych grup­kach w nadziei, ze któ­rymś uda się nie­po­strze­że­nie gra­ni­cę sfor­so­wać. Jest to moż­li­we, bo odcin­ka 180 kilo­me­trów trud­niej upil­no­wać, niż przej­ścia gra­nicz­ne­go w Kuź­ni­cy Bia­ło­stoc­kiej. Dopie­ro na tym tle widać, ile korzy­ści przy­nio­sło­by Pol­sce zami­no­wa­nie gra­ni­cy z Bia­ło­ru­sią, przy­naj­mniej na nie­któ­rych odcin­kach, no ale mówi się: trudno.

        Tym­cza­sem pre­zy­dent Putin skon­cen­tro­wał już oko­ło 100 tys. żoł­nie­rzy przy gra­ni­cy z Ukra­iną, a tam­tej­szy szef Zarzą­du Wywia­du twier­dzi, że rosyj­ski atak nastą­pi w stycz­niu, albo w lutym. Nie bar­dzo chce mi się w to wie­rzyć, bo bar­dziej praw­do­po­dob­nym wyja­śnie­niem tej kon­cen­tra­cji mogą być uzgod­nie­nia, jakich doko­nał pre­zy­dent Józio Biden z pre­zy­den­tem Puti­nem. Kie­dy napię­cie będzie rosło, pre­zy­dent Biden, w imię rato­wa­nia poko­ju świa­to­we­go popro­si Puti­na o wyco­fa­nie tego woj­ska w głąb Rosji, w zamian za co USA uzna­ją roz­biór Ukra­iny, a może nawet jej zhoł­do­wa­nie przez Rosję bez jed­ne­go strza­łu. Nie jest  bowiem tajem­ni­cą, że pre­zy­dent Putin pra­gnie odbu­do­wać Zwią­zek Radziec­ki na tyle, na ile to moż­li­we, więc nie jest wyklu­czo­ne, że ad cap­tan­dam bene­vo­len­tiam pre­zy­dent Biden mu na to pozwo­li, ale oczy­wi­ście tak, żeby wyglą­da­ło to na wymuszenie.

        Taka sama kom­bi­na­cja wystą­pi­ła pod­czas kry­zy­su sueskie­go w roku 1956, więc dla­cze­go nie moż­na by jej powtó­rzyć? Wyda­je się to praw­do­po­dob­ne tym bar­dziej, że przy­go­to­wa­nia do osta­tecz­ne­go, roz­wią­za­nia kwe­stii chiń­skiej zaczy­na­ją w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i na Taj­wa­nie nabie­rać rumień­ców. Podob­no Repu­bli­ka  Chiń­ska, czy­li Taj­wan, już nie może wytrzy­mać bez pro­kla­mo­wa­nia nie­pod­le­gło­ści, co zmu­si­ło­by Chi­ny do reak­cji, a ta reak­cja zmu­si­ła­by do reak­cji Sta­ny Zjed­no­czo­ne i w ten spo­sób mogła­by się roz­po­cząć “mała zwy­cię­ska wojna”.

        Tym­cza­sem Niem­cy – jak przy­sta­ło na sojusz­ni­ka – w ramach woj­ny hybry­do­wej prze­ciw­ko Pol­sce tak się uwi­nę­ły, że na posie­dze­nie Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go poświę­co­ne sytu­acji na gra­ni­cy pol­sko-bia­ło­ru­skiej, nie­miec­ki owcza­rek Dawid Sas­so­li, posta­no­wił nie dopu­ścić pol­skie­go pre­mie­ra Mora­wiec­kie­go. Tam­tej­si folks­doj­cze bowiem doszli do wnio­sku, że na ten temat już wszyst­ko wie­dzą i pre­mier Mora­wiec­ki nicze­go nowe­go im nie powie. Skąd to wszyst­ko tak dobrze wie­dzą – tajem­ni­ca to wiel­ka, więc nie moż­na wyklu­czyć, że od swo­ich ofi­ce­rów pro­wa­dzą­cych z BND, któ­rzy w takich spra­wach dys­po­nu­ją prze­cież wie­dzą aprioryczną.

        W tej sytu­acji jest bar­dzo praw­do­po­dob­ne, że winą za sytu­ację na gra­ni­cy pol­sko-bia­ło­ru­skiej Par­la­ment Euro­pej­ski obar­czy Pol­skę, co stwo­rzy sprzy­ja­ją­ce warun­ki nie tyl­ko dla nowej Jał­ty genew­skiej, ale w dodat­ku dostar­czy kolej­nych pozo­rów moral­ne­go uza­sad­nie­nia dla zasto­so­wa­nia wobec Pol­ski i Węgier szan­ta­żu finan­so­we­go. Bo wła­śnie poja­wi­ły się słu­chy, że ani Pol­ska, ani Węgry do koń­ca roku na pew­no nie dosta­ną pie­nię­dzy na Fun­dusz Odbu­do­wy. Pre­mier Orban w odpo­wie­dzi wezwał Komi­sję Euro­pej­ską do par­ty­cy­po­wa­nia w kosz­tach ochro­ny zewnę­trzych gra­nic Unii Euro­pej­skiej. Nasi Umi­ło­wa­ni Przy­wód­cy na coś takie­go na razie się nie odwa­ży­li i nie wia­do­mo, czy odwa­żą się kiedykolwiek.

        W cie­niu tych wyda­rzeń w poli­ty­ce mię­dzy­na­ro­do­wej pozo­sta­ją wyda­rze­nia kul­tu­ral­ne. Jed­nym z nich jest pre­mie­ra fil­mu “Dziew­czy­ny z Duba­ju”, czy jakoś tak, któ­ry opo­wia­da o przy­go­dach pol­skich seks-wor­ke­rek, kie­dyś zwa­nych kur­wa­mi, w tym egzo­tycz­nym  arab­skim emi­ra­cie. Podob­no tam­tej­si szej­ko­wie bar­dzo sobie pol­skie wyrob­ni­ce sek­su­al­ne cenią.

        Ale nie będzie to jedy­ne wyda­rze­nie kul­tu­ral­ne, bo innym będzie deba­ta nad książ­ką “Pola­cy pod tęczo­wą fla­gą” pani Anny Konie­czyń­skiej o przy­go­dach pede­ra­stów. Dodat­ko­we­go smacz­ku doda­je oko­licz­ność, że w deba­cie i pro­mo­cji książ­ki, w cha­rak­te­rze auto­ry­te­tu moral­ne­go weź­mie udział dyrek­tor zarzą­dza­ją­cy Kam­pa­nii Prze­ciw Homo­fo­bii, nie­speł­na 30-let­ni Ukra­iniec Sla­va Melnyk.

        Cie­ka­we, czy jest kuzyn ukra­iń­skie­go nacjo­na­li­sty z czar­nym pod­nie­bie­niem Andrie­ja Mel­ny­ka, czy też to tyl­ko zbież­ność nazwisk.

        To zresz­tą nie jest takie waż­ne, bo czyż nie jest waż­niej­sze, że do sodo­mii i gomo­rii zaczy­na­ją Pola­ków tre­so­wać Ukra­iń­cy, któ­rzy spod fla­gi bia­ło-czer­wo­nej, któ­ra tak wie­lu postę­pa­ków kłu­je w oczy, chet­nie zago­ni­li­by wszyst­kich, jak nie pod fla­gę ban­de­row­ską, to przy­naj­mniej – tęczową.

                                                                 Sta­ni­sław Michalkiewicz