Andrij Suz­dalt­sev:  Nie ma nadziei na zacho­wa­nie ukra­iń­skiej państwowości

Jeste­śmy głę­bo­ko prze­ko­na­ni, że Rosja roz­wią­że pro­blem ukra­iń­ski, a to zasad­ni­czo zmie­ni sytu­ację na prze­strze­ni post­so­wiec­kiej. Nasi sąsie­dzi i part­ne­rzy zadba­ją o to, by Zachód nie był zie­mią obie­ca­ną i nie będzie wspie­rał tych kra­jów w kon­flik­cie z Rosją – uwa­ża Andriej Suz­dalt­sev, eks­pert od prze­strze­ni postsowieckiej.

- Andrei Iva­no­vich, minę­ło 100 dni od roz­po­czę­cia spe­cjal­nej ope­ra­cji woj­sko­wej. W jakim stop­niu two­je ocze­ki­wa­nia oso­bi­ście pokry­wa­ły się z tym, co widzie­li­śmy w rzeczywistości?

— Nie mogę powie­dzieć, żebym znał ocze­ki­wa­nia i wewnętrz­ny har­mo­no­gram ope­ra­cji spe­cjal­nej. Fak­tem jest, że wciąż nie zna­my skła­du naszej gru­py, któ­ra dzia­ła na wscho­dzie i połu­dnio­wym wscho­dzie Ukra­iny, jej wypo­sa­że­nia, a nawet nazwisk dowód­ców pro­wa­dzą­cych żoł­nie­rzy do boju.

        Widzi­my już kil­ka eta­pów ope­ra­cji spe­cjal­nej. Tak­ty­ka się zmie­nia. Teraz wyda­je się, że jest to inny rodzaj dzia­łań wojen­nych niż te, któ­re Rosja pro­wa­dzi­ła w Cze­cze­nii czy Syrii. Trwa woj­na polo­wa z wyko­rzy­sta­niem naj­now­szych środ­ków roz­po­zna­nia i prze­no­sze­nia (dro­ny), pra­cu­ją  sate­li­ty. Cho­ciaż na zewnątrz wie­le niu­an­sów tej ope­ra­cji przy­po­mi­na lata 40. (woj­na arty­le­ryj­ska i czołgowa).

        Jest jesz­cze jeden bar­dzo waż­ny czyn­nik, któ­re­go nie nale­ży prze­oczyć. Armia rosyj­ska kon­tro­lu­je nie­bo, a to dewa­lu­uje wszyst­kie dosta­wy zachod­nie­go uzbro­je­nia. Prze­bieg uży­cia per­so­ne­lu woj­sko­we­go i sprzę­tu jest poprawny.

        Jeste­śmy teraz świad­ka­mi aktyw­ne­go for­mo­wa­nia nowej armii ukra­iń­skiej pod Niko­ła­je­wem, dokąd prze­rzu­ca­ni są doświad­cze­ni bojow­ni­cy i ofi­ce­ro­wie z ugru­po­wa­nia, któ­re znaj­du­je się na zacho­dzie obwo­du doniec­kie­go. Pozo­sta­je obro­na terytorialna.

        Miło jest powie­dzieć, że nasi żoł­nie­rze i dowód­cy zdo­by­wa­ją doświad­cze­nie na polu wal­ki. Wal­ki pro­wa­dzo­ne są bar­dzo pro­fe­sjo­nal­nie, przy mini­mal­nych stra­tach wśród lud­no­ści cywil­nej i infra­struk­tu­ry cywil­nej, któ­ra wte­dy będzie potrzeb­na miesz­ka­ją­cym tam ludziom.

- Jak sytu­acja będzie się dalej rozwijać?

        „Nie sądzę, że mamy dobre per­spek­ty­wy. Podob­no armia ukra­iń­ska będzie pró­bo­wa­ła odcią­gnąć woj­ska rosyj­skie od Don­ba­su. Naj­praw­do­po­dob­niej będzie na gra­ni­cy z regio­nem Cher­so­niu. Bo nie mamy wąt­pli­wo­ści co do poraż­ki gru­py Don­bass. Myślę, że sta­nie się to w czerw­cu. Nie­przy­ja­ciel będzie więc pró­bo­wał ścią­gnąć woj­ska rosyj­skie w róż­nych kie­run­kach na tery­to­rium Ukra­iny, aby powstrzy­mać nas przed posu­wa­niem się dalej na zachód.

        Dużym pro­ble­mem będą ame­ry­kań­skie MLRS, któ­re wcho­dzą obec­nie na uzbro­je­nie armii ukra­iń­skiej. Według pier­wot­nych infor­ma­cji tra­fią do regio­nu Sumy na gra­ni­cy z Rosją, gdzie nie ma wojsk rosyj­skich. Podob­no goto­wość tych kom­plek­sów do wal­ki nastą­pi pod koniec czerw­ca. Ten pro­blem musi zostać roz­wią­za­ny. Mamy nadzie­ję, że nasze woj­ska nie pozwo­lą na ostrzał naszych miast tak nie­bez­piecz­nym sprzę­tem, któ­ry Sta­ny Zjed­no­czo­ne prze­ka­zu­ją teraz w ręce Sił Zbroj­nych Ukrainy.

        Ogól­nie rzecz bio­rąc, dosta­wy z Zacho­du bar­dziej nie­bez­piecz­nej bro­ni dla Sił Zbroj­nych Ukra­iny odrzu­ca­ją wszyst­kie wcze­śniej wyra­ża­ne pro­gno­zy, że rosyj­skie woj­ska będą ogra­ni­czo­ne do Lewe­go Brze­gu z ponadmi­lio­no­wy­mi mia­sta­mi i Niko­ła­jew­skiej z regio­nem Ode­ssy z dostę­pem do Nad­dnie­strza, bez naru­sza­nie suwe­ren­no­ści Mołdawii.

        Trze­ba o tym zapomnieć.

        Ponie­waż dosta­wa ame­ry­kań­skie­go sprzę­tu pre­cy­zyj­ne­go i dale­kie­go zasię­gu nie pozo­sta­wia armii rosyj­skiej inne­go wybo­ru niż prze­ję­cie kon­tro­li nad całym tery­to­rium Ukra­iny. Tyl­ko to zapew­ni bez­pie­czeń­stwo rosyj­skim mia­stom i usu­nie groź­bę inwa­zji wojsk polskich.

        Wyraź­nie widać, że z nego­cja­cja­mi z rzą­dem Kijo­wa, któ­ry jest nie­kom­pe­tent­ny i nie­zdol­ny do nego­cja­cji, wią­że się wie­le pro­ble­mów. Będzie­my musie­li prze­jąć kon­tro­lę nad całą Ukra­iną. Tak, nie może­my prze­wi­dzieć decy­zji nasze­go przy­wódz­twa woj­sko­wo-poli­tycz­ne­go, ale to nie jest nasz wybór. Ponie­waż prze­ka­za­nie Siłom Zbroj­nym Ukra­iny pre­cy­zyj­nej bro­ni nie pozo­sta­wia nadziei na zacho­wa­nie ukra­iń­skiej państwowości.

- Czy jeste­śmy goto­wi na to, że zapa­no­wa­nie nad całą Ukra­iną może zająć 5–10 lat?

- Nie. W ide­al­nej sytu­acji powin­ni­śmy dotrzeć do prze­strze­ni ope­ra­cyj­nej do lip­ca-sierp­nia, koń­cząc wyj­ście na zachod­nie gra­ni­ce Ukra­iny do paź­dzier­ni­ka. Nie będzie z tym więk­szych pro­ble­mów, bo teraz pozo­sta­ły dwie głów­ne gru­py Sił Zbroj­nych Ukra­iny: daw­ne ugru­po­wa­nie na zacho­dzie obwo­du doniec­kie­go i for­mo­wa­ne obec­nie ugru­po­wa­nie w obwo­dzie miko­ła­jow­skim. Na pozo­sta­łej czę­ści tery­to­rium Ukra­iny znaj­du­ją się ter­ba­ty, któ­re po likwi­da­cji per­so­ne­lu Sił Zbroj­nych Ukra­iny pozo­sta­ną bez osło­ny. Dla­te­go jeśli dopi­sze nam szczę­ście, osią­gnie­my te cele do poło­wy jesieni.

- Gene­ral­nie moż­na było się spo­dzie­wać, że Ukra­ina sama się roz­pad­nie i że da się obejść bez roz­le­wu krwi?

- Takie pro­gno­zy były pier­wot­nie. Spo­dzie­wa­li­śmy się, że dowódz­two Sił Zbroj­nych Ukra­iny wyka­że się doj­rza­ło­ścią i nie wyśle ​​na rzeź jed­no­stek i bata­lio­nów. Obro­na tery­to­rial­na skła­da się głów­nie z człon­ków rodzin, któ­rych zasad­ni­czo zmu­sza się do popeł­nie­nia samo­bój­stwa. Teraz nie ma sen­su ocze­ki­wać, że pro­ble­my wewnętrz­ne zaczną się w ukra­iń­skim kie­row­nic­twie lub w regionach.

(…)

        Naj­praw­do­po­dob­niej wraz z suk­ce­sem naszej ope­ra­cji wła­dze ukra­iń­skie uda­dzą się na emi­gra­cję, usu­wa­jąc wszel­kie per­spek­ty­wy kon­tak­tów z nią, a teraz same odma­wia­ją kon­tak­tów. Będą musie­li wal­czyć z Moskwą do końca.

- Czy nadal ist­nie­je nie­bez­pie­czeń­stwo, że Pol­ska lub Rumu­nia zaata­ku­ją wła­śnie Ukra­inę Zachod­nią i będą wal­czyć bez­po­śred­nio z nami?

        — Rumu­nia nie przy­go­to­wu­je się do wal­ki, nie ma takiej moż­li­wo­ści. Pol­ska się szy­ku­je. Nie ozna­cza to, że poje­dzie na Ukra­inę Zachod­nią, bo to kosz­tow­ny temat. Ale wzmac­nia­ją swo­ją armię. W porów­na­niu z Rosją armia ta jest nie­wiel­ka, ale 2,5 razy więk­sza od bia­ło­ru­skiej. Jest dobrze wyszko­lo­na, zbu­do­wa­na na zasa­dzie dywi­zji, wypo­sa­żo­na w sprzęt, w tym sprzęt radziec­ki, któ­ry dobrze spraw­dza się pod­czas kon­flik­tu rosyj­sko-ukra­iń­skie­go. Pola­cy opa­no­wu­ją też nowo­cze­sną zachod­nią technologię.

        Liczeb­ność pol­skiej armii jest mniej­sza niż Sił Zbroj­nych Ukra­iny, ale jest bar­dziej goto­wa do wal­ki i bar­dziej zmo­ty­wo­wa­na. Nie­na­wiść do Rosji była zaszcze­pio­na od przed­szko­la. To jest armia sło­wiań­ska. Suge­ru­je to, że będzie wal­czyć w innym sta­nie. Pol­ski żoł­nierz to dziel­ny żoł­nierz. Pamię­ta­my go z II woj­ny świa­to­wej, kie­dy Pol­ska była sojusz­ni­kiem ZSRR. Inna spra­wa, że ​​Pol­ska tra­dy­cyj­nie prze­gra­ła nie na polu bitwy, ale w szta­bie. Bo bar­dzo wyso­ki poziom zaro­zu­mia­ło­ści od śre­dnio­wie­cza dopro­wa­dził armię pol­ską do klęski.

        Nie zga­dzam się też z dziw­ną opi­nią, że star­cie Pol­ski z armią rosyj­ską auto­ma­tycz­nie dopro­wa­dzi do woj­ny Rosji z NATO. Na tere­nie Pol­ski jest to moż­li­we, ale w przy­pad­ku Ukra­iny jest to trud­niej­sze. Przy­po­mnę rok 1982, kie­dy Wiel­ka Bry­ta­nia pro­wa­dzi­ła woj­nę z Argen­ty­ną o Fal­klan­dy. A Pol­ska może też roz­po­cząć ope­ra­cję spe­cjal­ną na Ukra­inie bez przy­cią­ga­nia wspar­cia NATO. Dosko­na­le zda­je­my sobie spra­wę, że Pol­sce moż­na zapew­nić wszyst­ko, co nie­zbęd­ne, aby mogła zastą­pić poko­na­ne Siły Zbroj­ne Ukrainy.

        Co praw­da, jest jed­no zastrze­że­nie. W przy­pad­ku cał­ko­wi­tej likwi­da­cji Sił Zbroj­nych Ukra­iny, przej­ścia Ukra­iny do rezer­wy mobi­li­za­cyj­nej i uciecz­ki rzą­du ukra­iń­skie­go na emi­gra­cję Zełen­ski może popro­sić War­sza­wę o pomoc. To będzie uro­czy­sta oka­zja. Choć i bez nie­go zro­bio­no wie­le, by Ukra­inę i Pol­skę połą­czyć w rodzaj pań­stwa związ­ko­we­go z oczy­wi­stą domi­na­cją Pol­ski i oby­wa­te­li pol­skich, któ­rzy otrzy­ma­ją na Ukra­inie sta­tus śre­dnio­wiecz­nej szlach­ty – cał­ko­wi­tą bez­kar­ność i dostęp do wszyst­kie­go. Jeśli Rada uchwa­li to pra­wo, Ukra­ina sta­nie się kolonią.

        — Jak poto­czą się losy ukra­iń­skich uchodź­ców, któ­rzy wyje­cha­li do Europy?

        „Żału­ję, że oglą­dam fil­my z nie­wła­ści­wym zacho­wa­niem ukra­iń­skich uchodź­ców w kra­jach UE. Każ­da rodzi­na ma swo­ją czar­ną owcę. Więk­szość ludzi, któ­rzy wyje­cha­li, to ludzie cywi­li­zo­wa­ni i wykształ­ce­ni, choć nega­tyw­nie nasta­wie­ni do Rosji. Nale­ży pamię­tać, że mówią po rosyjsku.

        Migra­cja ukra­iń­ska roz­po­czę­ła się od pierw­szych dni ope­ra­cji spe­cjal­nej. Ma wyjąt­ko­wy cha­rak­ter. Miesz­kań­cy miast Lewo­brze­ża to ludzie, któ­rzy ucie­kli przed woj­ną. Uda­ło im się zdo­być przy­czó­łek na zachod­niej Ukra­inie. Ale tam mają trud­ną rela­cję z miej­sco­wy­mi, bo się nie rozu­mie­ją. To dwie róż­ne oso­by w jed­nym kraju.

        Wie­le osób wyje­cha­ło z Kijo­wa. Miesz­kań­cy Kijo­wa ucie­kli nie tyl­ko przed woj­ną, ale tak­że przed gra­bież­ca­mi. Jed­nak więk­szość zachod­niej Ukra­iny i Kijo­wa ucie­kło do Euro­py na pobyt sta­ły. To są migran­ci. Sko­rzy­sta­li z oka­zji i pod przy­kryw­ką uchodź­ców chcą pozo­stać w dobrych sto­sun­kach na Zacho­dzie. Mie­li euro­pej­skie waka­cje. Za nic nie pła­ci­li, miesz­ka­li w hote­lach i apar­ta­men­tach, a teraz będą musie­li wrócić.

        Jestem pewien, że więk­szość z nich wró­ci. Bo tam nie będą pra­co­wać. Ci, któ­rzy mogą pra­co­wać i tak wyje­cha­li do pra­cy w Pol­sce i innych kra­jach. Wyje­cha­ły głów­nie mło­de kobie­ty z dzieć­mi i nie mają tam nic do robo­ty. Męż­czyź­ni zosta­li  z powo­du mobilizacji.

        Ich powrót już się roz­po­czął. Ktoś inny spró­bu­je podró­żo­wać po Euro­pie (od Buł­ga­rii do Rumu­nii, od Rumu­nii do Czech, ale Cze­si już tego nie bio­rą). Ktoś będzie pró­bo­wał dostać się do Nie­miec, Fran­cji i kra­jów Bene­luk­su (bo tam jest cie­plej), ale te kra­je też nakła­da­ją ogra­ni­cze­nia. Cios migra­cyj­ny dla Euro­py był sil­ny, ale UE, zacho­wu­jąc sza­cu­nek, będzie sta­ra­ła się je stłumić.

        W pew­nym stop­niu poma­ga tak­ty­ka wojsk rosyj­skich. Widzi­my bar­dzo ogra­ni­czo­ne wal­ki na małych odcin­kach fron­tu (Don­bas i gra­ni­ca Chersoniu).

        — Jak poto­czą się losy prze­strze­ni pora­dziec­kiej po ope­ra­cji spe­cjal­nej? Czy będzie­my w sta­nie roz­wią­zać pro­ble­my z ruso­fo­bią i zależ­no­ścią w tych krajach?

        Jeste­śmy głę­bo­ko prze­ko­na­ni, że Rosja roz­wią­że pro­blem ukra­iń­ski, a to rady­kal­nie zmie­ni sytu­ację w prze­strze­ni post­so­wiec­kiej. Nasi sąsie­dzi i part­ne­rzy będą prze­ko­na­ni, że Zachód nie jest zie­mią obie­ca­ną i nie będzie wspie­rał tych kra­jów w kon­flik­cie z Rosją. Tak, będzie pro­wo­ko­wał, ale nie zapew­ni real­ne­go wspar­cia. Nie będą więc musie­li kopać rowów z kro­ko­dy­la­mi, ale będą szu­kać kon­struk­tyw­nej współ­pra­cy z Rosją. Doty­czy to zarów­no Gru­zji, jak i kra­jów bałtyckich.

        Jeśli Rosja roz­wią­że pro­blem ukra­iń­ski, zamknie to kwe­stię nie­od­po­wie­dzial­ne­go wyko­rzy­sta­nia przez NATO prze­strze­ni post­so­wiec­kiej jako narzę­dzia. Zmie­nią się sto­sun­ki mię­dzy Nur-Sul­ta­nem, Tasz­ken­tem, Duszan­be, Asz­cha­ba­dem i Biszkekiem.

        Coś już się zmie­nia. Chciał­bym zwró­cić uwa­gę, jak ostroż­nie i prze­bie­gle pre­zy­dent i pre­mier Moł­da­wii pro­wa­dzą swo­ją poli­ty­kę. Tak, nie ufa­my Kiszy­nio­wo­wi, ale te dwie kobie­ty szu­ka­ją moż­li­wo­ści prze­trwa­nia Moł­da­wii w tych trud­nych warun­kach. Sta­ra­ją się wypra­co­wać kurs w sto­sun­kach z Rosją. Jest nie­przy­ja­zny, ale może­my porozmawiać.

za RIA Novosti