Ale nie na ciepłej plaży w cieniu palm, tylko naszej plaży, nadbałtyckiej.

W tym roku hymn Polski w południe 11 listopada śpiewamy na Długim Targu w Gdańsku. Potem idziemy do Muzeum Narodowego, by podziwiać jego najcenniejszy skarb – “Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga z końca XV wieku. Szybką Koleją Miejską przejeżdżamy do Sopotu, by przejść się Monciakiem i zobaczyć sławne, najdłuższe molo nad Morzem Bałtyckim. Już po ciemku wracamy plażą do gdańskiego Jelitkowa, do centrum dojeżdżamy tramwajem i spacerujemy po Starówce, która szykuje się do bożonarodzeniowego jarmarku.

W sobotę patrzymy na Gdańsk nieco z góry, czyli z koła widokowego Amber Sky. Atrakcja do najtańszych nienależy, ale przejażdżka trwa około 15 minut i nawet nie pozostawia uczucia niedosytu. Z centrum tramwaj zawozi nas do Nowego Portu i do latarni morskiej, której obecnym właścicielem jest Polak mieszkający w Montrealu. Na klatce schodowej umieścił zdjęcia i opisy latarń rozmieszczonych wzdłuż rzeki Świętego Wawrzyńca, co daje nam miłą okazję do wspomnień. Z góry widać Westerplatte z hasłem “Nigdy więcej wojny”. Na placu po drugiej stronie stoją czołgi i inny sprzęt wojskowy, a na morzu na wejście do portu czeka kilkanaście statków towarowych. Schodzimy z latarni i idziemy plażą w kierunku molo w Gdańsku-Brzeźnie. Tym razem jeszcze nie jest ciemno, przynajmniej na początku, i nawet udaje nam się znaleźć bursztyny.

Poniżej kontynuacja tekstu

Gdańsk nieodłącznie kojarzy się z Solidarnością i stocznią, więc i w naszym programie nie może zabraknąć wizyty w Europejskim Centrum Solidarności. Zwiedzanie z audioprzewodnikiem można wybrać również w wersji dla dzieci. Taki program trwa nieco ponad godzinę. Przez kolejne sale prowadzi dzieci stoczniowiec-świadek tamtych wydarzeń, który snuje opowieść o swoim codziennym życiu i pracy w latach 70. i 80. Dzieci, którym wcześniej opowie się trochę o historii w ramach przygotowania do zwiedzania, mogą z takiej wizyty dużo wynieść. Dzień bez plaży byłby stracony, dlatego wybieramy się jeszcze na plażę Stogi. To plaża z widokiem na port kontenerowy. Może to właśnie do tego miejsca dotarło nasze mienie przesiedleńcze.

Wyjazd kończymy w poniedziałek zwiedzaniem muzeum bursztynu. Wiedziałam, że bursztyn ma różne odcienie, ale żeby aż tyle… Okazuje się, że to zależy od miejsca, w którym znajdowała się żywica, z której powstał. Im bliżej środka pnia, tym bursztyn jaśniejszy. Są rośliny i owady zatopione w bursztynach, w jednym tkwi nawet jaszczurka. Przed udaniem się na dworzec PKP idziemy jeszcze na pożegnalny spacer z Gdańskiem. Trzeba jeszcze zrobić zdjęcie przy Neptunie, inaczej wyjazd nieważny! Dopiero teraz można wracać.

Katarzyna Nowosielska-Augustyniak